Mecz z Chojniczanką to walka na wyniszczenie

Tomasz Midzierski
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Mając na względzie doświadczenia z poprzednich sezonów, kapitan GKS-u Katowice Tomasz Midzierski przypomina, że mecze z Chojniczanką to mała wojna, w której futbol jest na drugim miejscu. Jest jednak przekonany, że wspólnie z kolegami zmieni scenariusz ostatnich wydarzeń na Bukowej, gdy gospodarze schodzili z boiska pokonani.

BOGDAN NATHER: Po porażce z Puszczą Niepołomice powiedział pan, że nieważne jak i w jakim stylu, ale następny mecz musicie po prostu wygrać. No i wygraliście w Częstochowie z Rakowem. Było łatwiej niż pan przypuszczał?
TOMASZ MIDZIERSKI: - To prawda, tak powiedziałem. I przywieźliśmy z Częstochowy trzy punkty, chociaż muszę szczerze przyznać, że tak pewnego zwycięstwa z Rakowem nie spodziewałem się. Zdawałem sobie sprawę z tego, że wcześniej, czy później musimy zacząć wygrywać. Dobrze się stało, że stało się to wcześniej. Powiem nawet więcej – mogliśmy Rakowowi strzelić przynajmniej cztery, a nawet pięć bramek.

 

200 procent normy

 

Klucz do wygranej w ostatnim meczu?
TOMASZ MIDZIERSKI: - Kluczowa była realizacja założeń taktycznych nakreślonych przez trenera Mandrysza. Wykonaliśmy je w stu procentach, a w niektórych elementach nawet w dwustu. Chcieliśmy się dłużej utrzymywać przy piłce niż przeciwnik i to robiliśmy. Chcieliśmy ją przetrzymać na połowie Rakowa i też nie było z tym problemów. Trener miał powody, by być zadowolonym z naszej gry.


Pierwsze zwycięstwo w sezonie dodało wam wiary we własne umiejętności i zrzuciło z pleców balast niemożności?
TOMASZ MIDZIERSKI: - Na pewno jest to duży zastrzyk pewności siebie przed następnymi spotkaniami. Atmosfera w naszej szatni zawsze była dobra, na boisku nie było niepewności w naszych poczynaniach, ale teraz - po zwycięstwie z Rakowem - wszystko jest wartością dodaną. Gra jest na wysokim poziomie, żaden z nas nie obawiał się i nie obawia podjęcia na boisku męskiej decyzji. Nie dostrzegłem u żadnego kolegów wcześniej, a tym bardziej teraz objawów niepewności.

 

Nowe rozdanie

 

W środę wracacie na własne boisko. W związku z tym jest jakaś nutka niepewności przed meczem z Chojniczanką?
TOMASZ MIDZIERSKI: - Wiem jedno - wszyscy chcemy ten mecz wygrać. I mamy nadzieję, że będzie nas wspierał dwunasty zawodnik, czyli nasi kibice. Tak, jak to zrobili w Częstochowie. Przy ich wsparciu gra się lepiej i… łatwiej.


Nie twierdzę, że nad GieKSą wisi jakieś fatum, ale chciałbym panu uświadomić, że na Bukowej pańska obecna drużyna nie wygrała żadnego z pięciu ostatnich spotkań! Były cztery porażki i remis, z Bytovią na zakończenie poprzedniego sezonu. Myśli pan, że to może siedzieć w głowach niektórych kolegów z zespołu?
TOMASZ MIDZIERSKI: - Ustalmy kilka rzeczy. Po pierwsze - poprzedni sezon został odcięty grubą kreską, ponieważ w drużynie jest teraz wiele nowych twarzy. Od sztabu trenerskiego począwszy, na piłkarzach kończąc. Są również nowe stroje, więc można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że jest to nowe rozdanie. Nie rozpamiętujemy tego, co było kiedyś, tylko skupiamy się na swojej robocie. Każdy zespół ma dobrą lub złą passę. Mnie nie interesuje, od ilu kolejek GKS Katowice nie wygrał u siebie. W środę będę robił wszystko, by nie przegrał trzeciego meczu na Bukowej, bo tylko statystyka tego sezonu mnie interesuje.


Walka wręcz


Jak pan wspomina mecze z Chojniczanką, gdy grał pan jeszcze w Miedzi Legnica? Któryś z nich zapadł panu w sposób szczególny w pamięci?
TOMASZ MIDZIERSKI: - O ile sobie dobrze przypominam, Miedź ani razu nie wygrała w Chojnicach. To był zawsze trudny teren dla nas. Potyczki z Chojniczanką to była mała wojna, mecz na wyniszczenie. Najpierw była w nich walka wręcz, a dopiero potem futbol i strzelanie bramek. Jaki mecz utkwił mi w pamięci? Z poprzedniego sezonu, gdy Miedź pokonała Chojniczankę w Legnicy 2:0. Oni przyjechali wówczas do nas jako drużyna niepokonana (Chojniczanka zajmowała wtedy w tabeli 4 miejsce z 10 punktami za 2 zwycięstwa i cztery remisy - przyp. BN). Trener Ryszard Tarasiewicz powiedział nam przed meczem: „Skoro oni głównie drapią i kopią po nogach, musimy odpowiedzieć im tym samym, a dopiero później grać w piłkę”. Zastosowaliśmy się do wskazówek trenera i pokonaliśmy ich.


Chojniczanka to w pańskiej ocenie jeden z kandydatów do awansu do ekstraklasy? I czy w związku z tym gra się z nią trudniej, czy łatwiej niż z innym zespołami, które murują bramkę i nastawiają się na kontrataki?
TOMASZ MIDZIERSKI: - To groźny zespół, który będzie walczył o awans. Latem wymieniono w zespole słabe elementy, sprowadzono lepszych piłkarzy od poprzedników, ale trzon pozostał. Nie będzie z nimi łatwiej niż z innymi zespołami, ale też można ich pokonać. Myślę, że nasi trenerzy znajdą właściwy sposób, a nam pozostanie wdrożenie ich pomysłu na boisku i przechytrzenie przeciwnika.

 

Z tej samej kategorii