Łukasz Matusiak: W Sosnowcu byłem trochę za długo

Pilka nozna. Nice I liga. Zaglebie Sosnowiec - Stal Mielec. 21.05.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Był filarem Zagłębia Sosnowiec przez ponad pięć lat. Za chwilę otworzy jednak nowy rozdział kariery. Przy Kresowej nie było już dla niego miejsca...

Czas na relaks po ciężkim sezonie. Na pokładzie samolotu, który jutro odleci do tureckiej Antalyi, znajdzie się trzech przyjaciół z boiska. Sebastian Dudek, Piotr Ćwielong i Łukasz Matusiak. Będą odpoczywać wspólnie wraz ze swoimi rodzinami. Ten ostatni w środę rozwiązał kontrakt z Zagłębiem Sosnowiec. Rozmawialiśmy krótko przed podpisaniem przez niego rocznej umowy z GKS-em Tychy, gdy nie mogło to jeszcze zostać podane do publicznej wiadomości...

 

Łukasz ŻUREK: Rozstał się pan z sosnowieckim klubem po pięciu i pół roku gry w jego barwach. To się musiało tak skończyć?
Łukasz MATUSIAK: - Było inne wyjście – awans do ekstraklasy. Myślę, że wtedy bym został. Może to źle zabrzmi, ale byłem w Zagłębiu trochę za długo. Czułem, że jestem już trochę wypalony. Odkąd odszedł trener Jacek Magiera, męczyłem się. I to było widać na boisku. Zbiegło się to wszystko z decyzją klubu o wystawieniu mnie na listę transferową. Przeczuwałem to. Takie rzeczy się po prostu wie.

 

Najpiękniejsza chwila z okresu spędzonego w Sosnowcu?
Łukasz MATUSIAK: - Było mnóstwo pięknych chwil. Proszę mi wierzyć – mnóstwo! Spotkałem w Sosnowcu naprawdę fajnych ludzi i głównie z tego względu będę te lata pamiętał. Dużo przyjaźni, dużo fajnych kontaktów. To pozostanie.

 

A najbardziej przykry moment?
Łukasz MATUSIAK: - Teraz. Brak awansu do ekstraklasy i rozstanie z klubem.

 

Czuł się pan w jakiś szczególny sposób odpowiedzialny za słabe wyniki zespołu? Z ulubieńca publiczności niepostrzeżenie stał się pan na Stadionie Ludowym intruzem – zwłaszcza po fatalnym meczu ze Zniczem Pruszków przegranym 0:3. Był atak ze strony kibiców i była reakcja.
Łukasz MATUSIAK: - Grając tyle lat w Zagłębiu – uważam, że na niezłym poziomie – zawsze wychodziłem na boisko po to, żeby wygrać i wymagałem od siebie bardzo dużo. Od meczu ze Zniczem coś pękło, coś się rozeszło. Jestem takim człowiekiem, który nie da sobie wejść na głowę. Wychodzę z założenia, że są zasady, których nie można złamać. A kibice w Sosnowcu czasem po prostu przeginali. Rozumiem, że można wyładować swoją frustrację po meczu. Ale kiedy nie ma zorganizowanego dopingu, ktoś zaczyna cię wyzywać w 20. minucie i to się niesie po stadionie, to jakaś granica zostaje przekroczona. Z mojej strony nie było na to zgody.

 

Fani z Kresowej wzięli na celownik również innych rutyniarzy. Decyzja o odsunięciu od zespołu Sebastiana Dudka i Krzysztofa Markowskiego była słusznym ruchem?
Łukasz MATUSIAK: - Była fatalnym ruchem. I opłakanym w skutkach, mimo że wiele osób będzie miało odmienne zdanie. Prawda leży pewnie jak zwykle gdzieś pośrodku, ale tak już jest, że przy słabszych wynikach zespołu „odpaleni” zostają najpierw gracze najbardziej doświadczeni.

 

Kiedy zostali wyproszeni z szatni, pomyślał pan „ja będę następny”?
Łukasz MATUSIAK: - Byłem w radzie drużyny, więc w którymś momencie pomyślałem, że ja mogę być następny. Ale tak naprawdę akurat wtedy w taki sposób mógł pomyśleć każdy z nas.

 

Panuje opinia, że gdyby z drużyną został trener Jacek Magiera żadna siła nie zatrzymałaby Zagłębia na szlaku do ekstraklasy
Łukasz MATUSIAK: - Gdyby został trener Magiera, trener Łuczywek, trener Grzelak, a także człowiek, który odpowiadał za przygotowanie analiz wideo, to myślę, że świętowalibyśmy awans na pięć kolejek przed końcem rozgrywek. I sadzę, że to samo powie każdy inny piłkarz Zagłębia, którego pan o to zapyta.

 

Tymczasem piłkarze Zagłębia po krótkich wakacjach przypuszczą kolejny szturm na krajową elitę. Tym razem się uda?
Łukasz MATUSIAK: - Życzę tego tym ludziom, którzy w Sosnowcu zostali. Zżyłem się z nimi, są częścią mnie. Ten pierwszy smutek już mi minął, ale takie rozstania nigdy nie są łatwe. Nigdy nie będę się wypowiadał o Zagłębiu źle. Ambitne plany klubu szybko zweryfikuje jednak boisko. Przed startem sezonu można mówić wszystko, ale potem trzeba to jeszcze potwierdzić na murawie. Wiem na ten temat naprawdę sporo...

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Dan ZSUżytkownik anonimowy
~Dan ZS :
No photo~Dan ZSUżytkownik anonimowy
Wybacz Łukasz ale za to co zrobiliście z trenerem Mandryszem zero szacunku z mojej strony,dziwne że po tym co zrobiliście w Tychach grając przeciwko ''osobie prowadzącej treningi'' właśnie w Tychach będziesz kontynuował swoją przygodę z piłką,to daje do myślenia
11 cze 06:48 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii