Droga krzyżowa

Piłkarzom z Bukowej można przypiąć wiele „łatek”, z brakiem umiejętności włącznie, ale tylko idiota może posądzać ich o celowe przegranie pierwszego meczu w sezonie. W końcu koło nosa przeszła im jakaś kasa. Jak Piotr Mandrysz, Dariusz Banasik, czy Krzysztof Brede przegrają mecze w II kolejce, to należy ich ukrzyżować, a ich piłkarzy spalić na stosie?

Piłkarze GKS Katowice
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Skłonni do przesady Amerykanie uważają, że porażka jest gorsza niż śmierć. Dla nich liczy się tylko zwycięzca, zdobywca drugiego lub trzeciego miejsca z założenia idzie w zapomnienie. Nie wiem, czy kibicom GKS-u Katowice owa sentencja jest znana i czy jest dla nich „religią”, ale jeżeli tak, to czerpią przykład ze złego wzorca.


Nic nie usprawiedliwia zachowania grupy ludzi mieniących się sympatykami „GieKSy” po meczu z Pogonią Siedlce. Piłkarzom z Bukowej można przypiąć wiele „łatek”, z brakiem umiejętności włącznie, ale tylko idiota może posądzać ich o celowe przegranie pierwszego meczu w sezonie. W końcu koło nosa przeszła im jakaś kasa. Słusznie zauważył trener Piotr Mandrysz: „Można moim piłkarzom zarzucić braki w umiejętnościach, ale nie to, że nie chcieli wygrać”.


W identycznej, by nie powiedzieć gorszej, sytuacji niż Mandrysz są jego koledzy po fachu z Zagłębia Sosnowiec, czy Chojniczanki. W tych klubach oczekiwania są ogromne, ale czy idą one w parze z możliwościami? Jak Piotr Mandrysz, Dariusz Banasik, czy Krzysztof Brede przegrają mecze w drugiej kolejce, to należy ich ukrzyżować, a ich piłkarzy spalić na stosie?

Z tej samej kategorii