Za wysoka fala dla beniaminka z Częstochowy

Rakow Czestochowa - Chojniczanka Chojnice
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Czerwona lampka sygnalizująca niebezpieczeństwo pulsuje na pewno w kabinie kapitana dowodzącego okrętem „Raków Częstochowa”. Jeden punkt zdobyty w pięciu ostatnich kolejkach to wystarczający powód do zmartwienia i zadumy. Bo może tego nawet nie zauważyliśmy, gdy Raków z okrętu przeistoczył się w łódź podwodną. Trafioną bombą głębinową…

Nie będę zgadywał, czy i którzy trenerzy w nadchodzącej kolejce walczą o zachowanie posady. W sumie nie mój cyrk, więc nie moje małpy. Ale znając życie, jednemu czy drugiemu prezesowi w przypadku porażki (często uznawanej za klęskę) puszczą nerwy, więc sięgnie po najprostszy środek i pożegna trenera słowami „Panu już dziękujemy”. Co z tego, że to bardzo prymitywne rozstajne drogi, skoro skuteczne?


Czerwona lampka sygnalizująca niebezpieczeństwo pulsuje na pewno w kabinie kapitana dowodzącego okrętem „Raków Częstochowa”. Trener Marek Papszun wyprowadził klub spod Jasnej Góry na szerokie wody, ale okazało się, że fale są dlań zbyt wysokie, chociaż nie powinny, bo na pokładzie roi się od wilków morskich. Jeden punkt zdobyty w pięciu ostatnich kolejkach to wystarczający powód do zmartwienia i zadumy. Bo może tego nawet nie zauważyliśmy, gdy Raków z okrętu przeistoczył się w łódź podwodną. Trafioną bombą głębinową…

 

Z tej samej kategorii