Duet wymarzony, ale... nieosiągalny?

Dziś poznamy kadrę GKS-u na obóz w Side. Grupa, która poleci do Turcji, nie musi być wcale identyczna jak ta, która z niej wróci.

Zaglebie Sosnowiec - Olimpia Grudziadz
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

W okresie treningów katowiczan na tureckiej riwierze rozpoczną się przecież rozgrywki wiosenne w ekstraklasie, a część zespołów tego szczebla - zamykając kadry na rundę - da niemieszczącym się w nich zawodnikom wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy. Z takich „okazji last minute” być może skorzystają również przy Bukowej, choć - jak podkreśla dyrektor sportowy, Tadeusz Bartnik - „nie CV, a ewentualne dopasowanie zawodnika do naszego sposobu gry oraz wymagań sztabu szkoleniowego” decydować będzie o ewentualnych nowych kontraktach. W każdym razie w Katowicach nie wykluczają, że w Side mogą do zespołu dołączyć nowi gracze.

 

Angielski? „Podpisałbym się obiema rękami”

Z niecierpliwością na rozstrzygnięcie swych losów i decyzję władz Piasta Gliwice czeka na przykład Karol Angielski. To akurat piłkarz doskonale znany trenerowi Jackowi Paszulewiczowi. Pod jego skrzydłami zaliczył przecież najlepszy strzelecko sezon w pierwszej lidze. - Pracowałem z Karolem Angielskim w Olimpii chyba z dobrym skutkiem, skoro w finale plebiscytu na pierwszoligowca roku znalazł się wespół z piłkarzem dziś grającym w ekstraklasie i mającym za sobą powołanie do reprezentacji - przypomina obecny opiekun GieKSy. - Karol - niestety - stracił ostatnie pół roku. Być może kontuzja, jaką odniósł jeszcze w naszych barwach, trochę wstrzymała rozwój jego kariery - ocenia. I nie kryje, że temat „Angielski przy Bukowej” pojawiał się w rozmowach w klubowych korytarzach.

 

- Faktem jest, że mam z Karolem - jak z większością byłych podopiecznych - kontakt i kurtuazyjnie rozmawialiśmy o jego przyszłości. Na pewno w GKS-ie taki zawodnik by się przydał, ale myślę, że to scenariusz mało realny. Karol jest w tej chwili chyba poza naszym zasięgiem i nie mówię tu o kwestiach organizacyjno-finansowych, tylko raczej klubowo-menedżerskich; konkretnie - polityki Piasta Gliwice. Z drugiej strony: w sporcie „nigdy nie mów nigdy”; nie można na 100 procent przekreślić takiego ruchu. Gdyby tylko Karol był do wzięcia, podpisałbym się pod takim transferem obiema rękami. To nie jest zgrana płyta, a człowiek, który inwestuje w swoją przyszłość; piłkarz megaambitny. Za otrzymaną szansę odwdzięcza się na boisku cholerną pracą - opisuje obrazowo część atutów swego byłego podopiecznego trener Paszulewicz.

 

Michalik? „Chłopak wyrósł ponad przeciętność”

Wspomniany wyżej Angielski to zawodnik, który mógłby kandydować do gry i w ataku, i na pozycji numer „10”, na której katowiczanie szukają konkurencji dla obecnych już w kadrze graczy. Wszechstronny w ofensywie jest także inny niegdysiejszy podopieczny aktualnego opiekuna GieKSy. - Damian Michalik to postać, która podniosłaby w Katowicach jakość grania - potwierdza Jacek Paszulewicz, nie szczędząc komplementów pochodzącemu ze Śląska i mającemu za sobą różne życiowe „przejścia” zawodnikowi. - Chłopak wyrósł w Grudziądzu ponad przeciętność do takiego stopnia, że w niektórych meczach był Michalik i dopiero za nim część drużyny - dodaje. Jest jednak realistą. - Damian jest związany kontraktem z Olimpią, którą czeka przecież walka o utrzymanie. Nie znam sumy, która mogłaby przekonać w tej chwili prezesa Jacka Bojarowskiego do pozbycia się Michalika. Bo prezes Olimpii ceni go tak samo wysoko, jak ja - podsumowuje temat trener GKS-u.

Z tej samej kategorii