W Rakowie nie ma chwili na wytchnienie

Tomasz Wrobel, Rafal Figiel, Piotr Malinowski
 /  fot. Michał Golda  /  źródło: Pressfocus

Jest już maj i wszystkim powoli zapalają się lampki, że zbliża się finisz rozgrywek. Praktycznie każdy o coś gra - podkreśla kapitan wicelidera II ligi, Rafał Figiel.

Po wygranej (1:0) z Błękitnymi Stargard piłkarze Rakowa nie mają zamiaru zwalniać tempa. Mimo że okoliczności ostatniego sukcesu były wręcz dramatyczne (Filip Kowalczyk trafił do siatki w doliczonym czasie gry), to zaksięgowanie pełnej puli przybliżyło czerwono-niebieskich do szczytu tabeli II ligi. Stawka drużyn walczących o awans jest niezwykle wyrównana. Wiele wskazuje, że o mistrzostwie zadecyduje mecz z Odrą Opole, zaplanowany na 27 maja.

 

Łatwo lub trudno
Nim aktualny lider przyjedzie pod Jasną Górę, częstochowian czekają cztery spotkania. Pierwsze już w sobotę o 17.00 w Zambrowie. Olimpia walczy o utrzymanie. W dwóch ostatnich kolejkach ekipa Tomasza Kulawika zdobyła komplet punktów, pokonując Stal Stalowa Wola 6:2 i Kotwicę Kołobrzeg 2:1. - To spotkanie będzie... albo bardzo łatwe, albo bardzo trudne. Mamy maj, więc wszystkim zapalają się już lampki, że zbliża się finisz rozgrywek. Praktycznie każdy o coś gra. Dlatego musimy być maksymalnie skoncentrowani, by nie pogubić punktów - podkreśla kapitan Rakowa, Rafał Figiel.
Pomocnik, który w poniedziałek skończy 26 lat, nie był może ostatnio w szczytowej formie, ale nadal jest kluczowym „ogniwem” zespołu Marka Papszuna. - Myślę, że utrzymuję się w całkiem dobrej dyspozycji - przekonuje Figiel. - Zdarzają się błędy, ale należy pamiętać, że powoli narastać będzie u nas zmęczenie. Jako drużyna prezentujemy się całkiem nieźle. Ostatni mecz wygraliśmy rzutem na taśmę, ale nie należy z tego wyciągać jednoznacznych wniosków. Liczy się zwycięstwo. Walczyliśmy do końca i to przyniosło skutek.

 

Na zielonej trawce
Jesienią jedenastka z Zambrowa, jeszcze pod wodzą Piotra Rzepki, zaprezentowała się w Częstochowie z bardzo korzystnej strony, wywożąc punkt za remis 1:1. Dla gospodarzy bramkę z rzutu karnego strzelił właśnie Rafał Figiel. - Nie ma większego znaczenia, jak wyglądał tamten mecz. Sobotnie spotkanie na pewno będzie się różniło od październikowego. Teraz każdej z drużyn mocno będzie zależeć na wygranej - dodaje zawodnik Rakowa.
Po spotkaniu z Błękitnymi częstochowianie ani na chwilę nie oddali się urokom wiosennego wypoczynku. - Byliśmy na zielonej trawce, ale nie na majówce. Wtorek, środa i czwartek były normalnymi dniami treningowymi - uśmiecha się nasz rozmówca.

 

Uniknąć wstydu
Kibice ekipy spod Jasnej Góry coraz głośniej dyskutują o przyszłości klubu. Najbardziej niepokojącą sprawą pozostaje kwestia modernizacji stadionu. Jego kosmetyka - polegająca na zbudowaniu zadaszenia do przykrycia 500 miejsc - to przykładanie opatrunku na wciąż jątrzącą się ranę. - Obiekty - nawet w niższych ligach - są zdecydowanie ładniejsze i bardziej funkcjonalne niż nasz relikt przeszłości - podkreślał podczas ostatniego meczu ligowego radny i kibic Rakowa, Marcin Maranda. - Wszyscy samorządowcy powinni wyciągnąć z tego wniosek, bo po awansie wszystkim nam może być po prostu wstyd. Jeśli piłkarze staną na wysokości zadania, my też - jako rada miasta - powinniśmy się określić, co robić dalej.

 

Z tej samej kategorii