Udoviczić: Nikt w nas nie wierzył, a my znowu jesteśmy w czubie

Zaglebie Sosnowiec - Miedz Legnica
 /  fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Cieszę się, że drużyna podniosła się w najtrudniejszym momencie. Jestem dobrej myśli. Czuję, że wyprawa do Legnicy będzie dla nas udana - mówi lewy obrońca z Serbii, Żarko Udoviczić.

Legnica to jedno z tych miejsc, które Żarko Udoviczić pamięta doskonale. Jesienią 2015 roku to tam rozegrał dla Zagłębia pierwszy wyjazdowy mecz ligowy i tam obejrzał premierową żółtą kartkę na polskiej ziemi. – Sfaulowałem Wojciecha Łobodzińskiego, byłego reprezentanta Polski – przypomina sobie serbski defensor. – Pamiętam też, że trener Artur Derbin był przed meczem trochę mną przestraszony. Byłem nowy, nie znałem jeszcze ligi ani zawodników, którzy w niej grają. Ale nie zawiodłem szkoleniowca. Zagrałem wtedy bardzo dobry mecz. Miałem nawet asystę drugiego stopnia przy jednym z goli.

 

Zdrowy i gotowy
Dodajmy – przy jednym z czterech goli. Zagłębie rozegrało wtedy jeden z najlepszych meczów sezonu, gromiąc „Miedziankę” 4:1. Udoviczić zaliczył 90 minut na pozycji lewego obrońcy. Szybko stał się suwerenem w tym sektorze boiska. W najbliższy piątek może jednak w Legnicy nie zagrać, mimo że problemy z mięśniem czworogłowym ma już za sobą.
- Z moją nogą jest już wszystko w porządku – potwierdza Żarko. – Rehabilitacja, jaką przechodziłem w Chorzowie, przyniosła bardzo dobry skutek. Dwa treningi z drużyną zdążyłem jeszcze zaliczyć przed wyjazdem do Bytowa. Nie zagrałem tam ani minuty, ale to chyba nawet lepiej dla mojego zdrowia. Na tak fatalną murawę zaraz po okresie rekonwalescencji lepiej było nie wychodzić. Zresztą spodziewałem się, że zostanę na ławce, bo wcześniej miałem przecież prawie tydzień przerwy w zajęciach.

 

„Barry” dał radę
Na lewej flance defensywy zastąpił go Robert Bartczak. Jest nominalnym pomocnikiem, ale z zadań stricte defensywnym wywiązał się bez zarzutu. Należy się spodziewać, że trener Dariusz Banasik zaufa mu po raz kolejny.
- „Barry” zagrał dwa bardzo dobre spotkania, oba zakończone zwycięstwem – mówi Udoviczić. – To najlepszy dowód na to, że w zespole cały czas toczy się rywalizacja na wysokim poziomie. Nie wiem, czy zagram w Legnicy, bo stara piłkarska prawda mówi, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Jestem profesjonalistą, więc potrafię to zrozumieć. Mogę jednak powiedzieć, że ze swojej postawy w tej rundzie jestem zadowolony. Choć wiadomo – zawsze może być lepiej. Cieszę się przede wszystkim, że drużyna podniosła się w najtrudniejszym momencie, jaki nastąpił po domowej porażce ze Zniczem Pruszków. Nikt w nas już nie wierzył, a my znowu jesteśmy w samym czubie tabeli.

 

Rywal lubiany
Przewaga Zagłębia nad legniczanami wynosi obecnie pięć punktów. Na tym etapie rozgrywek nikt jednak nie bawi się w mierzenie dystansów. Z prostego powodu – nie pozwala na to ścisk panujący obecnie w górnej połowie stawki. Wystarczy moment nieuwagi, słabszy dzień lub jedna niewykorzystana szansa, by spaść w tabeli o kilka pozycji.
Akurat sosnowiczanie w ostatnim czasie potykają się rzadko. W sześciu poprzednich kolejkach wygrali czterokrotnie i ponieśli tylko jedną porażkę. Za każdym razem na boisku zostawić musieli mnóstwo zdrowia.
- W piątek będzie nam się grało łatwiej niż w dwóch ostatnich spotkaniach – uważa Udoviczić. – Miedź musi grać w piłkę i musi atakować. Też walczy o awans i goni czołówkę, więc nie może się cofnąć na swoją połowę. Takie zespoły lubimy. Jestem dobrej myśli. Czuję, że wyprawa do Legnicy będzie dla nas udana…

 

Z tej samej kategorii