„Lewy" idzie na króla... Świetny mecz Zagłębia

Zaglebie Sosnowiec - Pogon Siedlce
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Mimo straconej bramki na samym początku meczu, Zagłębie Sosnowiec pokazało charakter i bardzo dobrą dyspozycję strzelecką.

Sosnowiczanie jak najbardziej zasłużenie wygrali ze Stomilem 5:1, prezentując efektowne akcje wyłącznie w drugiej odsłonie. Gracze Stomilu, którzy w drugiej części byli zagubieni jak dzieci we mgle, jeszcze nie wygrali na wyjeździe...

 

Od powagi do konsternacji...
Olsztynianie po środowej porażce w Katowicach pozostali na Śląsku, w ciszy i spokoju przygotowując się do konfrontacji z Zagłębiem. Kluczem do sukcesu miała być skuteczna gra w defensywie. - Nie można popełnić głupich błędów, przy stałych fragmentach trzeba być bardzo skupionym. Głównym celem w Sosnowcu powinno być zachowanie przez nas czystego konta – mówił jeszcze przed spotkaniem pomocnik olsztynian Piotr Głowacki. Ta sztuka nie udała się ostatecznie Stomilowi, który stracił w Sosnowcu aż 5 bramki. Wszystkie w feralnej dla drużyny drugiej połowie, w której zawodnicy kompletnie pogubili się w grze defensywnej.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego nieliczna widownia uczciła pamięć zmarłego 2 dni wcześniej Rafała Wencka, zdolnego obrońcy sosnowiczan, który w ekstraklasie rozegrał 39 spotkań i zdobył 2 bramki. Nastrój powagi na Stadionie Ludowym szybko ustąpił miejsca konsternacji, gdy po upływie 65 sekund Wiktor Biedrzycki głową trafił do siatki. Wcześniej rzut wolny wykonał Grzegorz Lech, zaś zdezorientowani obrońcy Zagłębia pozostawili kompletnie bez opieki Biedrzyckiego, który zrobił to co do niego należało. Miejscowi kibice nie poznawali swojej drużyny, która po 10 minutach mogła przegrywać 0:2. Ale na ich szczęście, będący w dogodnej sytuacji Hiszpan Dani Ramirez umożliwił skuteczną interwencję Dawidowi Kudle.
Sosnowiczanie zaczęli mecz w zupełnie innym ustawieniu, niż w zaległym spotkaniu z Chrobrym. Vamara Sanogo dość nieoczekiwanie wylądował na ławce rezerwowych, natomiast rola „dziesiątki" przypadła Wojciechowi Łuczakowi. - Mój błędnik już wariuje od tych zmian pozycji. To chyba ósma w tym sezonie. Ale tak poważnie, to gram tam, gdzie mnie trener ustawia – stwierdził później Łuczak.


Wisienka na torcie...
Przemeblowani gospodarze mieli w I połowie spore problemy z atakiem pozycyjnym, dość często nadziewając się na kontry bardzo dobrze usposobionego Stomilu. Jedna z jego akcji w tej części gry była jak z podręcznika, jednak zabrakło w niej najważniejszego – czyli gola. Po szybkim kontrataku, Dani idealnie wysłał na czystą pozycję Marcela Ziemanna, który sprytną podcinką chciał trafić do siatki. Ostatecznie bohaterską postawą wykazał się Tomasz Nowak, który w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej. Kapitan Zagłębia o mało nie przypłacił tej interwencji kontuzją, gdyż z impetem uderzył swoimi klejnotami w słupek...
Druga odsłona miała już inne oblicze, po męskiej reprymendzie w szatni i dwóch zmianach (na placu gry pojawili się Żarko Udoviczić i wspomniany Sanogo) oglądaliśmy bardziej zmotywowane Zagłębie i kompletnie zagubiony Stomil. Na polu karnym gości cały czas kotłowało się, obrońcy olsztyńskiej drużyny dwoili się i troili, byle nie dopuścić do utraty bramki, ale popełniali coraz grubsze
Duet Udovczić – Sanogo z pewnością odmienił grę sosnowiczan, ale tak naprawdę ojcami sukcesu byli Adam Banasiak i Sanogo. Banasiak najpierw idealnie dograł piłkę z rzutu rożnego do Lewickiego, zaś później zdecydował się na niezwykle mocny strzał z 25 metrów, po którym futbolówka idealnie wpadła w prawy róg bramki Stomilu. Sanogo zdobył co prawda tylko jednego gola, ale to jego dynamiczne rajdy zdemolowały defensywę gości, która czuła wyłącznie wiatr we włosach po akcjach napastnika wypożyczonego z Legii. Mieliśmy też wisienkę na torcie, czyli trafienie rezerwowego Patryka Mularczyka, który po 15 sekundach obecności na boisku skorzystał z przytomnego dogrania autorstwa Sanogo.

 

 

Zagłębie Sosnowiec – Stomil Olsztyn] 5:1 (0:1)
0:1 Biedrzycki, 2 min (asysta Lech)
1:1 Lewicki, 63 min (asysta Banasiak)
2:1 Banasiak, 69 min (bez asysty)
3:1 Lewicki, 76 min (asysta Sanogo)
4:1 Mularczyk, 81 min (asysta Sanogo)
5:1 Sanogo, 90+4 min (asysta Nawotka)
Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin). Widzów: 1430.
 
Zagłębie: Kudła – Sulewski, Jędrych, Cichocki, Mozler (46 Udoviczić) – Nawotka, Nowak, Banasiak (80 Mularczyk), Łuczak (46 Sanogo), Wrzesiński – Lewicki. Trener: Dariusz DUDEK.
Stomil: Leszczyński – Bucholc, Sołowiej, Baranowski, Gamakow (73 Dziemidowicz)– Głowacki (81 Dzięcioł), Biedrzycki, Lech, Dani Ramirez (73 Zahorski), Ziemann – Siemaszko. Trener: Tomasz ASENSKY.
Żółte kartki: Łuczak, Nowak, Banasiak, Wrzesiński – Głowacki.
Piłkarz meczu: Vamara SANOGO.

 

Komentarze (9)

Napisz komentarz
No photo
No photo~1906Użytkownik anonimowy
~1906 :
No photo~1906Użytkownik anonimowy
Oby tak dalej.
22 paź 19:27 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Jerzy MuchaUżytkownik anonimowy
~Jerzy Mucha
No photo~Jerzy MuchaUżytkownik anonimowy
do ~Paweł:
No photo~PawełUżytkownik anonimowy
22 paź 19:53 użytkownik ~Paweł napisał
Stomil stracił 5, a nie jak pisze Pan Mucha ma początku artykułu, 4 bramki
Oczywiście, że stracił 5 bramek. Ale tak jest, jak wcześniej przygotowuje się pewne rzeczy i potem człowiek zapomina poprawić... Ale poprawimy w relacji ten błąd, za który przepraszam... Pozdrowienia!
22 paź 21:12 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Zagłębie1906Użytkownik anonimowy
~Zagłębie1906 :
No photo~Zagłębie1906Użytkownik anonimowy
Chłopaki wzięli się w garść może coś z tego będzie. Mecz z Podbeskidziem będzie dla nich małym sprawdzianem.
23 paź 14:12 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii