Terence Makengo: Wszystko co złe już za mną

Pilka nozna. I liga. Zaglebie Sosnowiec. Gra wewnetrzna. 18.02.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

W tej chwili spokojnie mógłbym zagrać minimum przez godzinę. Z każdym tygodniem będę silniejszy. Czas pracuje na moja korzyść - mówi francuski napastnik Zagłębia Sosnowiec.

Terence Makengo, były reprezentant francuskich reprezentacji młodzieżowych, podejmuje drugą próbę udowodnienia polskim kibicom, że nieprzypadkowo przeszedł do historii jako najmłodszy piłkarz z zawodowym kontraktem w AS Monaco. Miał wówczas niespełna 17 lat. Dzisiaj ma osiem więcej i swoją nieudaną jak na razie karierę zamierza poddać gruntownej renowacji. Wraca do gry po zerwaniu ścięgna Achillesa, jakiego doznał pod koniec marca. Tuż przed weekendem rozegrał premierowe 45 minut w wyjazdowym sparingu z Rakowem Częstochowa.

 

Łukasz ŻUREK: Noga już w pełni sprawna czy jednak odczuwasz jeszcze dyskomfort?
Terence MAKENGO: - Czuję się już zupełnie dobrze, z moją nogą wszystko w porządku. Mecz z Rakowem tylko mnie utwierdził w takim przekonaniu. Mam za sobą niełatwy czas. Ale jestem przekonany, że wszystko, co złe, jest już na dobre za mną. Teraz ponownie chce skupić się wyłącznie na futbolu.

Ale na 90 minut gry nie jesteś jeszcze gotowy.
Terence MAKENGO: - No nie, to jednak za wcześnie. W Częstochowie przebywałem na murawie tylko w pierwszej połowie. Myślę jednak, że w tej chwili spokojnie mógłbym zagrać minimum przez godzinę. Z każdym tygodniem będę silniejszy. Czas pracuje na moją korzyść.

Jesteś szczęśliwy z powrotu do Polski?
Terence MAKENGO: - Tak, chciałem jak najszybciej wrócić na boisko i kontynuować to, co zacząłem zimą (już w pierwszym sparingu Makengo zdobył wówczas dwie bramki i zaliczył asystę – przyp. red.). Cieszę się, że znowu mogę robić to, co przynosi mi najwięcej radości. A będę jeszcze bardziej szczęśliwy, jeśli dzięki mojej grze drużyna zacznie się przemieszczać w górę tabeli. To naturalnie cel, do którego teraz dążę.

Zdajesz sobie jednak sprawę, że sam powrót do zdrowia to jeszcze nie gwarancja gry o ligowe punkty. W drużynie masz poważnych konkurentów – Vamara Sanogo, Szymon Lewicki…
Terence MAKENGO: - Oczywiście, mam świadomość, że na boisko wybiegał będzie najlepszy z nas. Ci, których wymieniłeś, to świetni napastnicy i wiem, że o miejsce w podstawowym składzie trzeba będzie stoczyć zaciętą rywalizację. Ale na tym przecież polega poważny futbol. Dzięki temu każdy z nas może stać się lepszym piłkarzem. Nikt nie straci, możemy tylko zyskać.

Jak wiele czasu potrzebujesz na wypracowanie optymalnej formy?
Terence MAKENGO: - Nie wiem. Mówię szczerze, trudno mi to oszacować. Musimy pamiętać, że mam za sobą poważną kontuzję i półroczną przerwę w treningach typowo piłkarskich. To naprawdę długo. Ale możesz zapytać w klubie, jak ciężko pracuję każdego dnia. Dobre efekty muszą przyjść. Chciałbym, żeby stało się to jak najszybciej, ale niczego nie mogę przyspieszyć.

Mieszkasz w Sosnowcu sam? Krótko przed tym, jak odniosłeś kontuzję, miała do ciebie dołączyć dziewczyna z córeczką, która przyszła na świat na początku tego roku…
Terence MAKENGO: - Plany zostały pokrzyżowane przez moje problemy zdrowotne, ale niebawem stanie się tak, jak zakładaliśmy. Na razie jestem jeszcze sam. Wkrótce jednak będziemy razem. Mam nadzieję, że to kwestia najwyżej paru tygodni. Czekam niecierpliwie.

Kibice Zagłębia czekają tymczasem na twoje kolejne gole…
Terence MAKENGO: - Na razie stanęło na dwóch. Ale to dopiero początek. Potrzebuję tylko czasu.

 

Z tej samej kategorii