Banasik: GKS to zespół w naszym zasięgu

Po dwóch remisach w Katowicach też muszą być rozczarowani. GKS to zespół w naszym zasięgu. Musimy tylko narzucić swój styl gry. I właściwie wykorzystać wielki atut, jakim jest własne boisko – mówi trener Zagłębia Sosnowiec.

Dariusz Banasik
 fot. Łukasz Grochala  /  źródło: Cyfrasport

Koszmar z Nowego Sącza może prysnąć jak mydlana bańka dzisiaj ok. godziny 22.40. Równo z końcowym gwizdkiem derbowej potyczki z GKS Katowice. Jeśli rywala zza miedzy uda się Zagłębiu rzucić na kolana, w Sosnowcu porażka 0:5 z Sandecją przestanie mieć dla kogokolwiek znacznie…

 

Łukasz ŻUREK: Na odprawie po ostatnim meczu padło wiele ważnych zdań. Które z nich możemy uznać za najistotniejsze?
Dariusz Banasik: - Jego przesłanie było takie, żebyśmy nie szukali usprawiedliwień. Chciałem, żeby zawodnicy przyznali, że byli słabsi i dokładnie to usłyszałem. Trzeba się wziąć do roboty i szybko naprawić to, co się wydarzyło. Utarło się przekonanie, że wszystko jest super, że mamy wspaniały zespół, a tymczasem przeciwnik nas boleśnie zweryfikował. Postanowiliśmy wyrzucić temat z głowy i nie myśleć już o tym. Do wygrania jest 13 kolejnych meczów.
Zgadza się pan z tezą, że gdyby mecz w Nowym Sączu rozegrany został dzisiaj jeszcze raz, do pogromu by nie doszło? Czy może jednak Sandecja rzeczywiście jest zespołem o dwie klasy lepszym?
Dariusz Banasik: - Powiem szczerze, że obawiałem się meczu z Sandecją. Grałem z tą drużyną jesienią jako trener Pogoni Siedlce i było 0:3. Identyczny mecz jak ten z ostatniego weekendu. Przeciwnik zniszczył nas fizycznie. U siebie Sandecja przegrała w tym sezonie tylko raz i też wcale nie musiała, bo Katowice zdobyły bramkę w dosyć szczęśliwych okolicznościach. Piłkarze z Nowego Sącza są bardzo mocni u siebie. Agresywnie na nas siedli, do tego sędzia podjął kilka wątpliwych decyzji. Dlatego nie wiem, czy tym razem skończyłoby się inaczej, czy tak samo…
Widać po pana podopiecznych, że przez te parę dni udało im się wyprzeć traumę z głowy?
Dariusz Banasik: - To są profesjonalni zawodnicy. Niejeden mecz wygrali i niejeden przegrali. Nie ma się co roztkliwiać nad tym, co się stało. Zwycięstwo w spotkaniu derbowym to teraz najlepsza rzecz, jaka może nam się przydarzyć. Za mojej kadencji nie wyszedł nam dopiero jeden mecz. W potyczce ze Stomilem mieliśmy momentami ogromną przewagę i cały czas cisnęliśmy rywala. Byłem na meczu Katowic z tym samym przeciwnikiem i nie wyglądało to równie dobrze. To my zagraliśmy dużo lepiej. Po drugiej połowie piłkarze z Katowic powinni mecz ze Stomilem przegrać…
To znaczy, że GKS Katowice nie jawi się panu jako rywal najtrudniejszy z trzech dotychczasowych?
Dariusz Banasik: - W mojej ocenie najtrudniejsza była Sandecja. GieKSa mało bramek traci, ale mało też strzela. Po dwóch remisach w Katowicach też muszą być rozczarowani. To zespół w naszym zasięgu. Musimy tylko narzucić swój styl gry. I właściwie wykorzystać wielki atut, jakim jest własne boisko.
Jeżeli w tej kolejce nie uda się pokonać katowiczan i padnie hasło „kryzys”, będzie pan protestował?
Dariusz Banasik: - Nie wyjdziemy na mecz z takim założeniem, że może się nie udać. Pytanie o kryzys prędzej może sobie zadać GKS. W drugiej połowie ze Stomilem i Chojniczanką katowiczanie nie byli zespołem lepszym od przeciwnika, więc mogą mieć problem z przygotowaniem motorycznym. Na razie fakty są takie, że oni zdobyli dwa punkty, my jeden. Nikt nie jest z takiego startu zadowolony.
Co przemawia za tym, że w piątkowy wieczór kibice będą opuszczali obiekt przy Kresowej zadowoleni?
Dariusz Banasik: - Możemy kibicom obiecać walkę o każdy centymetr boiska. Jeśli wyjdziemy do gry z takim nastawieniem, to możemy być spokojni. Oczywiście nie gwarantuje nam to sukcesu – tego nie przewidzimy. Zagramy na pewno inaczej niż w Nowym Sączu i interesuje nas tylko zwycięstwo. Trzy punkty sprawią, że za chwilę o meczu z Sandecją nikt nie będzie pamiętał. A zaraz potem mamy dwa mecze z ostatnimi drużynami w tabeli. Liczyłem się z tym, że początek rundy będzie dla nas trudny. Zakładałem, że w pierwszych czterech kolejkach sięgniemy minimum po sześć punktów. Ten cel cały czas jest możliwy do realizacji. Zakładałem jednocześnie, że punkty tracić będą również nasi główni konkurenci do awansu i tak się dzieje.
Jak poważne będą zmiany w wyjściowej jedenastce? Bo że roszady są nieuniknione, to nie podlega kwestii…
Dariusz Banasik: - Zmiany na pewno będą. Czy poważne? To pokaże boisko. Jedenastka jest w zasadzie gotowa. Mam w głowie jeszcze tylko jeden znak zapytania.
Odważy się pan posadzić na ławce Łukasza Matusiaka? W potyczce ze Stomilem to po jego błędzie padła bramka dla rywala, a w Nowym Sączu też należał do najsłabszych…
Dariusz Banasik: - Wydaje mi się, że użył pan niewłaściwego słowa. Co to znaczy odwaga? Każdy gracz traktowany jest przez mnie w taki sam sposób i żaden nie cieszy się szczególnymi względami. Jeżeli ktoś w danym momencie nie zasługuje na grę, to nie będzie grał. Ze starszymi zawodnikami rozmawiam, tłumaczę i przedstawiam argumenty. Chociaż akurat po takim meczu jak ten w Nowym Sączu, argumentów szukać nie muszę. Wszystko było widać na boisku…

 

Z tej samej kategorii