Z „Pszczółką" na... „misia”

Dawid Kudła
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Bramkarz Dawid Kudła nie zamierza być dla lidera strzelców Marcina Wodeckiego tarczą strzelecką.

W Sosnowcu nikt nie wyobraża sobie, by sobotnie spotkanie w Opolu miało być pojedynkiem Marcina Wodeckiego z Dawidem Kudłą. - Myślę, że przed meczem przybijemy piątkę, „misia" przytulimy. A po meczu to „Pszczółka" pogratuluje mi wygranej! - w żartobliwym tonie awizuje to spotkanie bramkarz Zagłębia.

 

Najpierw była forpoczta
Wodecki to lider klasyfikacji najlepszych snajperów I ligi (6 trafień), ale nie znaczy to wcale, że Kudła ma być dla „Pszczółki" tarczą strzelecką... - Znamy się z czasów mojego pobytu w Górniku Zabrze - przyznaje golkiper sosnowiczan. - To dobry znajomy i mogę o nim mówić wyłącznie w samych superlatywach. W Górniku był bardzo sympatyczną osobą i z pewnością nadal jest kimś takim. To fajny facet, pocieszny chłopak i miło go będzie spotkać w Opolu. Byłoby super, gdyby po meczu to on mi pogratulował zwycięstwa przy okazji przybijania „piątek”. Dla mnie to będzie pierwszy mecz w seniorskiej piłce w Opolu, wcześniej nie grałem na stadionie Odry. Chyba, że w jakiś spotkaniach juniorskim. Ale tego nie pamiętam - przyznaje Kudła.
Forpocztą Zagłębia w Opolu był duet trenerski Dariusz Dudek - Robert Stanek. Szkoleniowcy oglądali spotkanie Odry z Chojniczanką, robiąc sporo notatek. - Myślę, że Odrę mamy dobrze rozpracowaną. Przy okazji podglądaliśmy także Chojniczankę, z którą zagramy wkrótce – mówi nam trener Dudek.
Kudła także ma sporą wiedzę na temat przeciwnika, będąc pilnym obserwatorem analizy video zaprezentowanej zespołowi przez sztab trenerski. - Gra Odry to przede wszystkim szybki kontratak. Oni bardzo lubią grać z kontry, zaraz po przechwycie piłki potrafią błyskawicznie przenieść się pod bramkę rywali. To jest ich sposób na każdego rywala. Ich nie interesuje posiadanie piłki, w tym elemencie z pewnością nie dominują. Przykładowo w meczu z Rakowem mieli tylko 30 procent posiadania piłki, ale wygrali 1:0 właśnie po golu „Pszczółki". My o tym dobrze wiemy, więc zrobimy wszystko, by nie dać się zaskoczyć Odrze. Jej kontrataki będziemy neutralizować. Jak to zrobimy? Mamy swój plan gry, trenerzy przekazali nam wskazówki i teraz wszystko zależy już od nas – twierdzi bramkarz Zagłębia.

 

Pomysł w obronie
Sosnowiczanie mają ambitne plany sięgające ekstraklasy, ale - na razie – statystki i sama gra nie są ich sprzymierzeńcem. W sześciu meczach strzelili tylko 6 bramek, tracąc ich aż 9. Ich średnia nie powala na kolana – jedno trafienie na spotkanie. Kudła nie przywiązuje jednak specjalnej uwagi do tej wyliczanki, chociaż przyznaje, że gra w defensywie musi ulec poprawie. A jak ten element będzie skorygowany, to zawsze można liczyć na Szymona Lewickiego, autora 3 bramek. - Dobrze nie jest, jeśli chodzi o defensywę, na którą składa się gra całej drużyny. Ale też nie panikujemy z tego powodu, wcześniej zagraliśmy dwa mecze na zero z tyłu. Chodzi mi o spotkania z Pogonią Siedlce i Puszczą. A więc potrafimy grać w obronie. Trener Dudek ma inny pomysł na grę w defensywie i będziemy go realizowali. Oczywiście o szczegółach nie mogę mówić. Nasza gra będzie teraz inaczej funkcjonować, o czym jestem przekonany – dowodzi Kudła, który szczególnie żałuje 2 punktów straconych w Częstochowie, gdzie padł remis 2:2. - Szkoda, bo prowadziliśmy 2:0 i mieliśmy dobrą sytuację na 3:0. Niepotrzebnie cofnęliśmy się do defensywy i zrobiło się 2:1. A potem straciliśmy jeszcze jednego gola i wyjechaliśmy z remisem. Te stracone punkty mogę się okazać bardzo cenne w perspektywie dalszych gier. Mam nadzieję, że powetujemy sobie tę stratę w Opolu. By tak się stało, musimy zdecydowanie lepiej zagrać jako drużyna - kończy sosnowiecki bramkarz.

 

Z tej samej kategorii