Michał Fidziukiewicz: To zwycięstwo nas poniesie

Pilka nozna. Nice I liga. Zaglebie Sosnowiec - GKS Katowice. 17.03.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Cieszy, że trafiłem akurat tą nogą, którą miałem operowaną. Skuteczność jak widać w niej została – uśmiechał się w piątkowy wieczór napastnik Zagłębia Sosnowiec.

Maciej Grygierczyk: Znów – jak półtora roku temu - rzucił pan GKS na kolana...
Michał Fidziukiewicz: - Akurat tak wychodzi, że „GieKSie” bramki strzelam. Taka moja rola. Cieszy, że uderzyłem akurat tą nogą, którą miałem operowaną. Skuteczność jak widać w niej została, ale też muszę wspomnieć o dobrej akcji Konrada Michalaka. Bardzo fajnie poszedł, wyłożył piłkę jak na tacy, a mi pozostało tylko dobrze ją trafić i zamienić to na gola.

Jakie to uczucie, schodzić na przerwę przy bezbramkowym remisie z GKS-em, gdy stadion podsumowuje waszą postawę takim gwizdami?
Michał Fidziukiewicz: - O to już trzeba kibiców pytać... Z pewnością nie jest to przyjemne, ale skupialiśmy się tylko na sobie. Jesteśmy dobrze przygotowani i wiemy, na co nas stać. W porównaniu do poprzedniego meczu, było aż siedem zmian w składzie. Tu wyszła siła naszej drużyny. Po tygodniu na boisko wychodzi diametralnie inna jedenastka – i wygrywa z bardzo dobrym zespołem GKS-u. Chwała nam, drużynie i sztabowi.

Spodziewał się pan, że pierwsza połowa może być naznaczona tak dużą dominacją rywali?
Michał Fidziukiewicz: - Oczywiście, „GieKSa” miała bardzo dobre sytuacje i tylko jej nieskuteczność zaważyła na tym, że nie wygrywała. Trzeba też jednak powiedzieć, że w pierwszej połowie były dla nas trudne warunki. Deszcz, wiatr... Nie umieliśmy skonstruować praktycznie żadnej dobrej akcji. Ja w każdym razie żadnej składnej sobie nie przypominam. W drugiej połowie to GKS nie stworzył ani jednej stuprocentowej sytuacji; nawet nie wiem, czy oddał jakiś groźny strzał. Warunki atmosferyczne bardzo dużo pomagały, gdy atakowało się na tę bramkę, co GKS w pierwszej, a my – w drugiej połowie.

„Wiemy, że jesteśmy w stanie zabiegać każdego rywala, tylko w głowie leży coś, co nas blokuje” - mówił w przerwie Tomasz Nowak. W szatni faktycznie udało się te głowy odblokować?
Michał Fidziukiewicz: - Rozmawialiśmy w szatni. Nikt do nikogo nie miał żadnych pretensji. Przed przerwą chcieliśmy po prostu utrzymać te 0:0, bo to nie był wcale zły wynik. Z Sandecją przegrywaliśmy 0:2 i był problem, a tu nie straciliśmy bramki i to był pozytyw. Wiedzieliśmy, że gdy będziemy grać to, co sztab założył, to prędzej czy później sytuacje stworzymy. Tylko pozostawała kwestia tego, czy je wykorzystamy.

Na ile w drugiej połowie obraz gry zmienił się wskutek waszej metamorfozy, a na ile był to słabszy GKS?
Michał Fidziukiewicz: - Trzeba powiedzieć, że GKS w pierwszych dwóch meczach tej rundy tracił po dwie bramki w drugich połowach. Wiedzieliśmy o tym, że Katowice mogą opaść z sił, spuchnąć. Wykorzystaliśmy to.

Po słabszym wejściu w wiosnę, ta wygrana może być dla Zagłębia punktem przełomowym?
Michał Fidziukiewicz: - Nie wiem. My skupiamy się na pracy. Chcemy wygrywać i grać jak najlepiej. A to, że tydzień wcześniej przegraliśmy 0:5? Powtarzałem już, że lepiej raz dostać 0:5, taką lekcję pokory, aniżeli pięknie grać i tracić punkty w 3-4 meczach, na przykład przegrywając po 0:1. W Nowym Sączu byliśmy słabsi w każdym elemencie, a teraz pokazaliśmy charakter. GKS jest bardzo dobrą drużyną, a nie straciliśmy bramki i wygraliśmy.

Teraz macie tydzień przerwy, a następnie mecze ze Zniczem i Kluczborkiem, czyli zespołami z dołu tabeli. Będzie łatwiej?
Michał Fidziukiewicz: - Na pewno nie. Wiadomo, że one będą nastawione typowo na kontrę. To my będziemy kreować grę. Wierzę jednak, że to zwycięstwo nas poniesie. Gdy się wygrywa derbowy mecz, to morale siłą rzeczy muszą iść w górę.

Dla pana to duża satysfakcja, trafić pierwszy raz w sezonie do wyjściowego składu i od razu strzelić gola?
Michał Fidziukiewicz: - Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio zagrałem w podstawowej jedenastce w meczu mistrzowskim. Fajnie było wyjść i zdobyć bramkę, zwłaszcza z GKS-em. Wiadomo, jaka jest sytuacja między oboma klubami.

Lewa noga po operacji stawu biodrowego i długiej rekonwalescencji jeszcze pobolewa?
Michał Fidziukiewicz: - Nie. Po kontuzji nie ma śladu. Od początku zimowego okresu przygotowawczego nie opuściłem żadnego treningu. Oby było tylko lepiej, a nie gorzej.

Liczba – 315
Po tylu dniach Michał Fidziukiewicz znów zagrał w wyjściowym składzie Zagłębia. Wcześniej zdarzyło mu się to 6 maja 2016 w Bytowie. Powrót uczcił w sposób najlepszy z możliwych.

 

Z tej samej kategorii