Uwaga, będą kręcić! Historia meczu, którego nie było

Zaglebie Sosnowiec - Puszcza Niepolomice
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

W sobotę pod Jasną Górą dojdzie do rewanżu za mecz, którego… nie było. Miał się odbyć ostatniej zimy - w jeden z krótkich lutowych dni. Było gorąco, ale nie na murawie.

„Bunt hardych kinomanów” - takim tytułem w przedostatni weekend lutego opatrzyliśmy relację z tego, co działo się na linii Częstochowa - Sosnowiec. Na kilkanaście godzin przez rozpoczęciem sparingu między Zagłębiem a Rakowem na Stadion Ludowy dotarła wiadomość, że goście rezygnują z gry i nie przyjadą. Była to odpowiedź na zakaz filmowania potyczki wydany przez szefów sosnowieckiego klubu.

 

Gość w gumofilcach

Przy Kresowej mocno się wówczas zagotowało i zaczęła się słowna szermierka toczona w przestrzeni medialnej. W jej kulminacyjnym momencie sosnowiczanie porównali maniery częstochowian do jegomościa, który wchodzi do dobrej restauracji w gumofilcach. Druga strona próbowała się odgryzać, choć już nie tak spektakularnie. Było jednak z góry wiadomo, że do ponownego sparingu obu zespołów szybko nie dojdzie, a najbliższe starcie o punkty budzić będzie szczególne emocje. To już dziś po południu, w Częstochowie. Co istotne - wszystko można sfilmować.

 

Dedykacja dla prezesa

Obie ekipy po ostatniej kolejce pozostają w zgoła odmiennych nastrojach. Pod wodzą nowego szkoleniowca, Dariusza Dudka, sosnowiczanie sięgnęli po drugie w tym sezonie zwycięstwo. Z kolei Raków przegrał trzeci mecz z rzędu, mimo że jego dobrą postawę doceniają nawet rywale. Czy to oznacza, że faworytem sobotniej konfrontacji będzie Zagłębie? Tak postawiona teza wydaje się nader śmiała. - Naszym celem jest jak najlepsza gra i chciałbym powiedzieć, że awans do ekstraklasy - mówił krótko po triumfie (1:0) nad Puszczą Niepołomice trener Dudek, dla którego był to absolutny debiut na stanowisku pierwszego trenera. - W ostatnich latach dużo się mówi o tym awansie, ale jeszcze dużo pracy przed nami. Dziękuję za zaufanie panu prezesowi Marcinowi Jaroszewskiemu i właśnie jemu chciałbym zadedykować te trzy pierwsze punkty. Dziękuję również chłopakom za zaangażowanie. Zapominamy o niepowodzeniach z początku sezonu. Teraz trzeba zrobić wszystko, by wygrać z Rakowem.

 

„Mulario” wraca

Do Częstochowy wraca Patryk Mularczyk, autor zwycięskiego trafienia ze środowego wieczoru. W III-ligowej Skrze spędził na wypożyczeniu dwie ostatnie rundy wiosenne. - Nie czułem irytacji, kiedy słyszałem, że idę na wypożyczenie - zapewnia 19-latek. - Wiedziałem, że regularna gra z seniorami pozwoli mi się rozwinąć. Okres spędzony w Częstochowie dużo mi dał. Wróciłem do Sosnowca mocniejszy pod każdym względem.

 

Udowodnił to w meczu z Puszczą. Nominacja do wyjściowej jedenastki nie była dla niego niespodzianką, mimo że wcześniej przesiadywał głównie na ławce rezerwowych. - W poniedziałek na treningu podszedł do mnie trener Dudek, porozmawialiśmy chwilę i już wiedziałem, że dostanę szansę gry w pierwszym składzie. Od jakiegoś czasu czułem, że jestem w dobrej dyspozycji i czekałem na taki dzień. Jeszcze w czwartek żyłem tym, co stało się w środę wieczorem. Przeżyłem ogromną euforię - to moja pierwsza bramka w barwach Zagłębia i w ogóle pierwsza w piłce seniorskiej. Emocje jednak pomału opadają i myślami staram się już być przy Rakowie. Chcemy udowodnić, że wszystko co złe, mamy już za sobą.

 

Nie będzie o to łatwo. Mimo zwycięstwa sosnowiczanie w boju z Puszczą stylem znów nie zachwycili. Ale jeśli zdobędą Częstochowę, zażegnywanie kryzysu zacznie nabierać wyraźniejszych kształtów…

Z tej samej kategorii