Serial z mizernym epilogiem

Sosnowiczanie okazali się niepokonani 9. raz z rzędu, ale – po jednym z najsłabszych meczów jesieni - z murawy schodzili ze spuszczonymi głowami.

Zaglebie Sosnowiec - Gornik Leczna
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Plan Zagłębia na dwa ostatnie mecze w tegorocznej fazie zmagań nie wypalił. W konfrontacji z zespołami ze strefy spadkowej miał być komplet punktów. Skończyło się na czterech. W poprzedni weekend z Grudziądza udało się przywieźć zwycięstwo. Wczoraj jednak goście z Lubelszczyzny zawiesili poprzeczkę za wysoko…

 

Kudła to za mało
Do ofiarnej interwencji Dawid Kudła zmuszony został już w 4. minucie. Sparował wówczas na rzut rożny kąśliwe uderzenie Grzegorza Bonina. To był jednak tylko początek kłopotów gospodarzy. Po centrze z kornera najprzytomniej w polu karnym zachował się Arkadiusz Kasperkiewicz i mocnym strzałem z bliska otworzył wynik spotkania.
Sosnowiczanie mogli wyrównać jeszcze przed upływem kwadransa. Najpierw uderzenie sprzed pola karnego Arkadiusza Jędrycha tuż przed linią bramkową zatrzymał Kasperkiewicz, a potem w sytuacji sam na sam z Sergiuszem Prusakiem futbolówkę przeniósł nad poprzeczką Vamara Sanogo. W odpowiedzi - po błędzie Adama Banasiaka - oko w oko z Kudłą stanął Patryk Szysz. Golkiper Zagłębia spisał się jednak bez zarzutu.

 

Pomocna dłoń
Kiedy wydawało się, że przyjezdni zejdą na przerwę z prowadzeniem, nad wyraz kontrowersyjną decyzję podjął arbiter. Bez wahania podyktował rzut karny, dopatrując się zagrania ręką u Kasperkiewicza – pierwszoplanowej postaci wczorajszego spotkania. Piłka faktycznie trafiła zawodnika Górnika w dłoń, ale po bardzo mocnym strzale Tomasz Nowaka. Obrońca łęcznian nie miał szans na reakcję, w dodatku w żaden sposób nie powiększył tzw. obrysu ciała. Jego pretensje były zatem jak najbardziej uzasadnione.
Niezawodnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Szymon Lewicki. To jego 10. trafienie w tym sezonie. Klasyfikację strzelców znów otwiera samodzielnie.

 

Kosznik tu i tam
Po zmianie stron sosnowiczanie z dużym animuszem rzucili się do odrabiania strat. Ich wysiłki nie przynosiły jednak pożądanego rezultatu. Trener Dariusz Dudek wpuścił na plac gry Patryka Mularczyka, ale nim młodzian zdążył zrobić cokolwiek pożytecznego, dobrą robotę wykonał dubler z obozu gości – Dariusz Jarecki. To po jego „szczupaku” z pięciu metrów Kudła z najwyższym trudem wybił piłkę na korner. Moment później centrę kapitalnym wolejem zamienił na bramkę Rafał Kosznik.
Łęcznianie z prowadzenia nie cieszyli się długo. Nie minęło pięć minut, a Kosznik ponownie znalazł się na liście strzelców. Tym razem niefortunnie pokonał własnego bramkarza, nabity piłką przez… Kasperkiewicza. Mimo że do końcowego gwizdka pozostawało jeszcze blisko 20 minut żadna ze stron nie była w stanie sięgnąć po pełną pulę. Bliżsi tego byli goście, jednak w decydującym momencie Sebastianowi Szerszeniowi zabrakło precyzji.

 

 

Zagłębie Sosnowiec - Górnik Łęczna 2:2 (1:1)
0:1 – Kasperkiewicz, 5 min (bez asysty), 1:1 – Lewicki, 45+1 min (karny), 1:2 – Kosznik, 67 min (asysta Sasin), 2:2 – Kosznik, 71 min (samobójcza).


ZAGŁĘBIE: Kudła – Sulewski, Jędrych, Cichocki, Udoviczić – Nawotka (59. Mularczyk), Nowak, Banasiak, Wrzesiński (87. Łuczak) – Sanogo  (73. Nuno Malheiro), Lewicki. Trener Dariusz DUDEK.
GÓRNIK: Prusak – Pisarczuk, Kasperkiewicz, Sosnowski, Kosznik – Bonin, T, Makowski, Tymiński, Sasin (61. Karbowy), Szewczyk (61. Jarecki) - Szysz (80. Szerszeń). Trener Sławomir NAZARUK.
Sędziował Piotr Idzik (Poznań). Widzów: 1650. Żółte kartki: Wrzesiński, Sanogo, Nuno Malheiro – Pisarczuk, Szewczyk, Kosznik.
Piłkarz meczu - Grzegorz BONIN.

 

Komentarze (6)

Napisz komentarz
No photo
No photo~KibicUżytkownik anonimowy
~Kibic
No photo~KibicUżytkownik anonimowy
do ~stara wiara:
No photo~stara wiaraUżytkownik anonimowy
25 lis 17 00:48 użytkownik ~stara wiara napisał
Byłem na tym meczu i zastanawiam się o co tu chodzi
Z drugiej strony kto w naszym klimacie ustawia mecz o 20.30 na koniec listopada. W takich warunkach nie powinno się grać nierozgrzanym mięśnie grożą kontuzja. Szkoda ryzyka
25 lis 17 08:08 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~stara wiaraUżytkownik anonimowy
~stara wiara :
No photo~stara wiaraUżytkownik anonimowy
Byłem na tym meczu i zastanawiam się o co tu chodzi
25 lis 17 00:48 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
| odpowiedzi: 3
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
~kibic :
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
Mysle ze Pan Dudek nic nie zrobi , bo chwalił piłkarzy za walke,Pilkarze jak nie odczuja finanowo takiej gry to nic nie bedzie,a my glupki płacimy po 30 zł za bilety, za taki mecz pilkarze powinni pokrywac koszty nastepnego meczu , i do tego czemu tak długo grał Sanogo, zadnej akcji, podania, jedynie chcialo sie Panu Nowakowi, i kilka interwencji Pana Kudły reszta powinna dorzucic sie na paczki dla Domu dziecka, Panowie pamietajcie kibice podlicza Was za wydana kase
na zabawe w Klub



25 lis 17 19:18 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii