Ładnie grają, ale przegrywają...

Nawet w przegranych spotkaniach sosnowiczanie prezentowali ambitny, ładny dla oka futbol, ale nie zawsze potrafili przekuć dobrą grę na punkty.

Pilka nozna. Sparing. Zaglebie Sosnowiec - LKS Lodz. 15.07.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Tak było chociażby w ostatnim spotkaniu z Chojniczanką. - Od czasów Jacka Magiery nie widziałem tak dobrze grającego Zagłębia – przekonuje nas jego prezes.

 

Zjechali z autostrady
Sobotnia potyczka z Wigrami ma być przełomem dla drużyny, która jest chwalona za styl, ale ganiona za skromny dorobek punktowy. Trener Dariusz Dudek po porażce z Chojniczanką odbył męskie rozmowy z zawodnikami, serwując im w tygodniu dwa treningi dziennie. - Tylko ciężką pracą możemy dojść do wyników sportowych. Innej drogi nie ma – zaznacza Wojciech Łuczak, który jest przekonany, że teraz karta się odwróci. - Można nie mieć szczęścia w jednym meczu, dwóch, ale nie cały czas. Nie szło nam w Opolu czy ostatnio z Chojniczanką, ale nie ma co załamywać rąk. Ta liga jest nieprzewidywalna, ale nie na tyle byśmy ponieśli kolejną porażkę. Naszym problemem jest słaba skuteczność, co było widoczne gołym okiem w ostatnim meczu. Mieliśmy mnóstwo sytuacji, oddaliśmy ponad dwadzieścia strzałów, a piłka jakoś nie chciała wpadać do bramki. Ale nie chodzi tylko o samą skuteczność, bo ona na pewno przyjdzie. Moi znajomi, którzy byli na meczu z Chojniczanką mówili mi, że zagraliśmy dobre spotkanie, ale nie mieliśmy farta. Ale to chwilowe, jestem o tym przekonany – zapewnia Łuczak.
Prezes Jaroszewski bardzo miło wspomina ostatnie spotkanie tych drużyn, które odbyło się w Suwałkach. Po bardzo dobrej grze sosnowiczanie wygrali 3:0 i wydawało się, że mają przed sobą otwartą drogę do ekstraklasy. - Byliśmy właściwie na autostradzie do tej upragnionej ekstraklasy, ale na ostatnim zjeździe zjechaliśmy z niej do boksu. Wspomnienia z pobytu w Suwałkach mam bardzo dobre, spotkaliśmy tam bardzo miłych, fajnych ludzi. Ale teraz zagramy w Sosnowcu z zupełnie innymi Wigrami, które bardzo mocno się zmieniły. Za każdym razem mamy nowe wyzwania, więc trudno o porównania z tamtym czy innym meczem tych drużyn – uważa sternik sosnowiczan.

 

Trener jest jak generał
Szkoleniowiec Zagłębia nie był szczęśliwy z ostatniego występu przeciwko Chojniczance, ale liczy, że uczciwa, ciężka praca da wreszcie wyniki. Ponadto mają poskutkować wspomniane męskie rozmowy. Czy to znaczy, że w składzie drużyny można się spodziewać małej rewolucji? - Trener jest jak generał i ma prawo do zmian. Jeśli one nastąpią to nie można się obrażać, tylko czekać na kolejną szansę. A czy będą zmiany? Tego nie wiem, natomiast mogę tylko przypomnieć, jak bardzo ważna jest ławka. Gdy grałem wcześniej w Płocku, to awans zrobiliśmy zawodnikami rezerwowymi. Tak więc zmiennicy są niemniej ważni od graczy podstawowego składu. Każdy zawodnik jest ważny dla trenera i my to rozumiemy. Moja generalna uwaga jest taka, że mamy zdecydowanie za mało punktów w stosunku do prezentowanego stylu gry. Ale tylko od nas zależy, jak szybko pójdziemy w górę tabeli – dodaje Łuczak.
Prezes Jaroszewski, mimo medialnego szumu wokół klubu związanego z ewentualną zmianą właściciela jest spokojny o to, że zespół wreszcie odpali. - Ta drużyna bardzo dobrze gra w piłkę, jedynie co musi się zmienić, to musi być zdecydowanie lepsza skuteczność. Gramy dobrze, ale tracimy punkty. Ale ten paradoks wiecznie trwać nie będzie! – uważa sternik Zagłębia.
A w kwestii wykupu klubu przez duet: Artur Boruc – Andrzej Fonfara nie ma jeszcze przełomu, niemniej rozmowy potencjalnych inwestorów z władzami Sosnowca, które są właścicielem klubu trwają. - Są pewne procedury, które muszą być przestrzegane. Tak więc to jeszcze będzie długo trwało – dodaje Jaroszewski.

 

Z tej samej kategorii