Na tropie „Magica”. Dudek może powtórzyć wyczyn Magiery

Dariusz Dudek w Zagłębiu Sosnowiec o krok od wyrównania świetnej passy Jacka Magiery z poprzedniego sezonu.

Zaglebie Sosnowiec - GKS Katowice
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Kibice ze Stadionu Ludowego doskonale pamiętają udany start w poprzednich rozgrywkach – dziewięć kolejnych potyczek ligowych bez porażki i fotel lidera. Tę passę przerwał dopiero transfer trenera Jacka Magiery do stołecznej Legii. Jeszcze do niedawna przy Kresowej wspominano ten okres nieomal z rozrzewnieniem.

 

Cyferki na bok

Dziś fani Zagłębia zajmują się już liczeniem punktowanych meczów w serii, na którą pracują podopieczni Dariusza Dudka. Takich spotkań jest już osiem. Jeśli w piątek sosnowiczanie przynajmniej zremisują u siebie z Górnikiem Łęczna, osiągnięcie ekipy Magiery sprzed roku zostanie wyrównane.

- Nie wiedziałem o tym – przyznaje trener Dudek. – Cieszy nas dobra passa, ale odstawiliśmy wszystkie statystyki na bok. Przede wszystkim liczy się to, żeby z meczu na mecz prezentować się lepiej. Wystarczy spojrzeć na tabelę, żeby zobaczyć, ile jest jeszcze do zrobienia.

 

50 dni bez szramy

Dobra passa jego zespołu trwa od 30 września, a dokładniej - od wyjazdowego remisu ze Stalą Mielec. Do tamtej konfrontacji Zagłębie przystępowało jako drużyna plasująca się na trzecim miejscu od końca i z ledwie punktem przewagi nad strefą spadkową. Przez kolejne 50 dni nie pokonał jej nikt. Bilans – 4 zwycięstwa, 4 remisy. Punktowo wychodzi nieco skromniej niż dorobek zespołu „Magica” (16:21), ale jeśli w najbliższy piątek przy Kresowej gospodarze znów sprawią swoim kibicom radość, mogą się znaleźć w bezpośrednim sąsiedztwie strefy premiowanej awansem. A to pozwoli przezimować z wielkimi aspiracjami do wiosny.

 

Szatnia żyje

Dudek przygodę z Zagłębiem zaczął udanie, bo od zwycięstwa w debiucie nad Puszczą Niepołomice (1:0). – Potem jednak nastąpiły dwa tygodnie, które miały prawo wstrząsnąć klubem, a na pewno samymi piłkarzami – uśmiecha się szkoleniowiec sosnowiczan. – W szczegóły nie będę wchodził, ale mogę powiedzieć, że zmieniłem wiele spraw przede wszystkim na poziomie mentalnym i wprowadziłem zmiany w specyfice treningu. Efekt jak na razie okazuje się dobry.

Dzisiaj piłkarze meldują się w klubie najpóźniej godzinę przed zajęciami. Ćwiczą krócej niż kiedyś, ale na znacznie wyższej intensywności. Chętnie spędzają ze sobą czas również po zejściu z murawy. Wcześniej bywało, że szatnia świeciła pustką już 10 minut po treningu. W tej chwili to nie do pomyślenia.

Piłkarze żałują, że ten rok dobiega już końca. Chętnie pograliby jeszcze o kolejne punkty. I trudno się temu dziwić, patrząc na to, jak sobie poczynają na boisku od blisko dwóch miesięcy.- Staram się hamować hurraoptymizm, a zamiast tego na każdym kroku przypominam, że na boisku zawsze trzeba zostawić serce i ducha walki – mówi Dudek. – Tego mi zabrakło w meczu z Tychami. Ale już w Grudziądzu wszystko było na swoim miejscu do samego końca i zostaliśmy za to nagrodzeni triumfem…

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~juruUżytkownik anonimowy
~juru :
No photo~juruUżytkownik anonimowy
Odwróc tabelę ... , niebiescy na czele .
22 lis 17 12:52 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii