„Dajcie Darkowi czas”, ale kibice są dalecy od entuzjazmu

Zaglebie Sosnowiec - Pogon Siedlce
 /  fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Mimo że ekipa z Kresowej nareszcie otworzyła konto punktowe, kibice ze Stadionu Ludowego dalecy są od entuzjazmu. Od miejsca w dolnych rejonach tabeli zdążyli odwyknąć na dobre…

Po trzech kolejkach poprzedniego sezonu Zagłębie było niepokonane i traciło dwa punkty do lidera. Teraz sytuacja jest nieco inna. Drużyna odetchnęła z ulgą, bo udało się nieco uciec od strefy spadkowej. Trzynaste miejsce w tabeli nikogo jednak w Sosnowcu nie satysfakcjonuje. Kibice dali temu wyraz podczas zwycięskiego meczu z Pogonią Siedlce (1:0).

 

Dobra robota
Był to pierwszy ligowym triumf sosnowiczan w tym sezonie. Do zwycięstwa wystarczył jeden celny strzał. - Ważne są trzy punkty i to, że wykonaliśmy pierwszy krok we właściwym kierunku – mówi trener Dariusz Banasik. – Słyszę, że dokonaliśmy tego w złym stylu, a tymczasem tylu sytuacji, ile stworzyliśmy sobie w meczu z Pogonią, to nie mieliśmy w dwóch pierwszych spotkaniach razem wziętych. Można było pokusić się o wyższy zwycięstwo. Trzeba jednak pogratulować i podziękować zawodników, bo po ciężkim tygodniu wykonali kawał dobrej roboty. Przed nami jeszcze bardzo dużo punktów do zdobycia.


Premierowe zwycięstwo Zagłębia wypadło… w najmniej spodziewanym momencie. Wprawdzie na Stadion Ludowy przyjechał nie najwyżej notowany rywal, ale sosnowiczanie mieli przecież za sobą dwugodzinny bój z Koroną Kielce w Pucharze Polski, przegrany 1:2. Mieli prawo odczuwać skutki tego spotkania wyjątkowo dotkliwie. – Minęły trzy dni od bardzo trudnego meczu z przedstawicielem ekstraklasy – przypomina trener Banasik. – W końcówce graliśmy przeciwko Koronie w dziesiątkę, w dodatku na ciężkim, namokniętym boisku. Zastawialiśmy się przed weekendem, jak zespół wytrzyma trudy kolejnej potyczki, jak zareaguje. Wiedzieliśmy, że pod względem motorycznym może być problem. O dziwo jednak im dalej w mecz, tym drużyna prezentowała się lepiej. Druga połowa była zdecydowanie lepsza od pierwszej.

 

Łopatko apeluje
Zwycięskiego gola sosnowiczanie zdobyli jednak przed przerwą. Jego autorem okazał się Szymon Lewicki, dla którego było to pierwsze trafienie w barwach Zagłębia. - Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa – mówi 29-letni snajper. - Za wszelką cenę chcieliśmy wygrać, bo dwa pierwsze spotkania były w naszym wykonaniu niezłe, ale nie przyniosły choćby punktu. Szkoda tylko tej sytuacji, kiedy trafiłem w słupek. Mam nadzieję, że teraz będzie nam w lidze łatwiej. Czekamy na kolejne zwycięstwa.

 

Łatwiej wcale być nie musi, przynajmniej w najbliższym czasie. Już w piątek Zagłębie zmierzy się w gościnie z Miedzią Legnica. Fani z Kresowej żądają tymczasem kolejnych zwycięstw bez względu na skalę trudności. Co ciekawe, po niedzielnym meczu z Pogonią zwrócił się do nich szkoleniowiec rywali, Adam Łopatko: - Gratuluję trenerowi Banasikowi, bo wiem, w jakich trudnych warunkach pracuje. Mam na myśli presję wyniku i wymagania kibiców. Apeluję właśnie do kibiców: dajcie Darkowi czas, a na pewno zrobi tu taką robotę jak trzeba.

 

Jest ich trzech
W minionej kolejce ligowy debiut przed własną publicznością zaliczył Rafał Makowski, wypożyczony z warszawskiej Legii. Zaliczył 90 minut na pozycji defensywnego pomocnika. Sztab szkoleniowy był zadowolony z jego postawy. Wygląda zatem na to, że w wyjściowej jedenastce zagości na dłużej. Na razie zastąpił w niej kontuzjowanego Sebastiana Milewskiego, który wróci do gry najwcześniej za trzy tygodnie.

 

Nie oznacza to jednak, że w zespole nie toczy się rywalizacja o grę na tej pozycji. O względy trenera Banasika walczy również Łukasz Mozler, ostatni nabytek sosnowiczan tego lata. O obsadę środka drugiej linii nie trzeba się już zatem martwić. Do niedawna za destrukcję w tym rejonie boiska odpowiadał głównie Milewski i… nie zbierał na starcie sezonu dobrych recenzji. Teraz ma dwóch mocnych konkurentów.

 

Z tej samej kategorii