Tomasz Boczek: Na początku patrzyłem w ścianę

Pilka nozna. Nice I liga. GKS Katowice - Chojniczanka Chojnice. 23.08.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

Na inaugurację zaliczyliśmy nokdaun w Niepołomicach, ale szybko się pozbieraliśmy – mówi pochodzący z Mikołowa 27-letni stoper Chojniczanki.

Maciej GRYGIERCZYK: Jak Ślązak odnalazł się na Pomorzu Gdańskim?
Tomasz BOCZEK: - Na początku byłem trochę przerażony odległością. Nie byłem jeszcze na Śląsku od momentu wyjazdu do Chojnic – nie licząc meczu w Katowicach. Wszystko zostawiłem u siebie, w Mikołowie, ale teraz jest coraz lepiej i jakoś się odnajduję. Ludzie – fajni, miejscowość – malownicza, wręcz turystyczna. Przez pierwszy miesiąc byłem tu sam, wynająłem mieszkanie, nawet nie miałem telewizora. Ani żadnego filmu zobaczyć… Śmieję się, że siedziałem i patrzyłem w ścianę, spałem po 14 godzin dziennie. Kilka tygodni temu dołączyła do mnie dziewczyna, więc jest mi już raźniej.

Po odejściu z GKS-u Tychy miał pan wiele propozycji?
Tomasz BOCZEK: - Szedłem na urlop z przekonaniem, że podpiszę w Tychach nowy kontrakt. Życie napisało jednak własny scenariusz. Miałem niewiele czasu na znalezienie klubu, ale ofert było sporo. Zwłaszcza z drugiej ligi. Dwie były naprawdę bardzo kuszące. W jednym miejscu – mniejsza już o to, w którym – zaproponowali mi lepszy kontrakt od tego, który niż miałem w Tychach. Do tego mieszkanie, bonusy… Pieniądze nie były jednak najważniejsze. Chciałem zostać w pierwszej lidze. Otrzymałem trzy propozycje. Jedną – niedaleko od Chojnic. Zasięgnąłem jednak opinii kolegi i przyznał, że z własnego doświadczenia wie, iż jeśli mam taki wybór, to lepiej pójść do Chojnic. To drużyna, która zakończyła poprzedni sezon na 5. miejscu. Mamy naprawdę niezłą ekipę, niezłych zawodników. Lepszej opcji dla mnie nie było.

Sezon zaczęliście od zdobycia 12 punktów w 6 meczach. Czyli jest w porządku?
Tomasz BOCZEK: - Na inaugurację dostaliśmy takiego „sierpa” w Niepołomicach. Zostaliśmy przez Puszczę – jak to w pierwszej lidze bywa – przepchnięci, ale szybko po tym nokdaunie wstaliśmy. Wygraliśmy – wliczając Puchar Polski w Bełchatowie – cztery mecze z rzędu, nie straciliśmy żadnej bramki, zdobyliśmy 11. To zbudowało u nas wszystkich pozytywne podejście. Nawet o porażce w Katowicach szybko zapomnieliśmy. Zwycięstwo nad Ruchem zostało odniesione w niesamowitych okolicznościach, ale zwłaszcza takie budują drużynę, atmosferę.

4:3, trzy gole w doliczonym czasie gry… Takiego meczu chyba jeszcze pan nie przeżył?
Tomasz BOCZEK: - Nie, nie zdarzył mi się. Dwa niewykorzystane karne, dwa gole stracone w odstępie minuty – by po 20 sekundach trafić na 4:3. Coś niesamowitego. Fakt, że między Premier League a pierwszą ligą jest przepaść, ale można powiedzieć, że w końcówce graliśmy „box to box”.

Serce – z wiadomych względów – trochę mimo wszystko zabolało?
Tomasz BOCZEK: - Paru znajomych z Mikołowa, ze Śląska się odezwało. Przypominali, że gdy się grało za młodego i wybierało klub, to o Ruch zawsze były bitwy. Każdy chciał być Ruchem. Wiadomo, jak to na placu… Może serce nie zabolało, ale gdy rozmawiałem z młodymi zawodnikami z Chorzowa, to życzyłem im powodzenia. „Panowie, nie możecie mi tego klubu spuścić niżej!” – powiedziałem. Bo będzie coraz ciężej… Trzeba przyznać, że są w trudnej sytuacji. Przykro się robi, patrząc na to, co dzieje się z Ruchem od jakiegoś czasu.

W sobotę zawita pan z Chojniczanką do Opola, gdzie mógł pan niegdyś trafić.
Tomasz BOCZEK: - Była oferta z Odry, gdy w 2013 roku odchodziłem z BKS-u Stal Bielsko-Biała. Walczyliśmy wtedy razem o awans do II ligi. Prowadziliśmy rozmowy, ale ostatecznie wybrałem Nadwiślana Góra. Teraz Odra to dobry zespół, ma dosyć wyrównaną kadrę, szeroką ławkę. Grają tak, jak powinno się grać w pierwszej lidze. Potrafią rozegrać, ale też bardzo dobrze kontrują. To są doświadczeni zawodnicy, z doświadczonym trenerem. Czeka nas trudne zadanie. W Opolu nigdy nie było łatwo, bo Odra do umiejętności, do taktyki i dobrego przygotowania motorycznego zawsze dokładała wiele ambicji.

 

 

Liczba - 2
Tyle goli w 8 dotychczasowych występach w barwach Chojniczanki strzelił Tomasz Boczek. Trafił do siatki Bełchatowa (w PP) i Podbeskidzia.

 

Z tej samej kategorii