Bomba po japońsku w Odrze Opole. Były reprezentant kraju zasili beniaminka?

CRACOVIA KRAKOW - LECHIA GDANSK
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Daisuke Matsui, uczestnik mistrzostw świata 2010, była gwiazda ekstraklasy i piłkarz, który rozegrał blisko 150 spotkań we francuskiej Ligue 1, w przyszłym tygodniu ma podpisać kontrakt z beniaminkiem I ligi!

Jest to zagadkowa historia nie tylko dla kibiców, ale też poniekąd dla nas samych. To bomba zwłaszcza marketingowa, bo Daisuke wraz ze swoją żoną są w Japonii bardzo popularni. Pamiętając jednak, że kilka lat temu był gwiazdą w Lechii Gdańsk, liczymy też, że okaże się bombą pod względem piłkarskim i bardzo pomoże nam w walce o punkty – tak Karol Wójcik, prezes Odry, komentuje wieści o prawdopodobnym zakontraktowaniu Daisuke Matsuiego.

 

Grał na mundialu

Takiego CV, jak 36-letni ofensywny pomocnik z Japonii, nie ma żaden z zawodników występujących w polskiej I lidze. To 31-krotny reprezentant swojego kraju, uczestnik mundialu w RPA w 2010 roku, podczas którego drużyna z Kraju Kwitnącej Wiśni dotarła do 1/8 finału. Matsui każdy z czterech meczów rozpoczynał wtedy w wyjściowym składzie. Zanotował 148 występów we francuskiej Ligue 1, grał też w najwyższych klasach rozgrywkowych w Rosji, Bułgarii i oczywiście swojej ojczyźnie. Polscy kibice pamiętają go z jesieni 2013, kiedy bronił barw Lechii Gdańsk. Choć spędził tu tylko pół roku, w wielu momentach przerastał poziom ekstraklasy i już po kilku miesiącach trafił za 400 tysięcy euro do Jubilo Iwata. Tam spędził ostatnie 3,5 roku, dzieląc szatnię m.in. z Krzysztofem Kamińskim. W sobotę rozegra pożegnalny mecz przeciw Hiroshimie, po którym kibice i klub uroczyście mu podziękują.

 

- Choć zgłosiłem chęć odejścia w połowie sezonu, z czym pewnie w wielu klubach byłby problem, to w Jubilo przychylili się do tego. Atmosfera przez te lata była niczym domowa. Kocham ten region. Jestem wdzięczny za ten czas wszystkim pracownikom, kibicom i prezesowi. Teraz przenoszę się do polskiej pierwszej ligi. W moim wieku zagraniczny transfer można uznać za działanie lekkomyślne i takie, które może się nie udać, ale to wyzwanie mnie napędza – powiedział Matsui, cytowany przez oficjalną stronę japońskiego klubu.

 

Prezes sam nie wierzył

Ofensywny pomocnik z roku na rok grywał ostatnio mniej, ale i tak dostatecznie dużo, by wierzyć, że w drużynie pokroju Odry będzie w stanie robić dużą różnicę. I dostatecznie dużo, by zastanawiać się, skąd w ogóle taki transfer...

 

- Daisuke chciał zakończyć karierę w Europie. Tak się składa, że znamy się z jego menedżerem, który m.in. wprowadził go na polski rynek do Lechii. Skontaktowaliśmy się i po jednej, dwóch rozmowach, narodził się temat jego gry w Odrze. Do końca sam w to nie wierzyłem, ale bardzo cieszymy się, że wybrał Opole. Nie przyjeżdża do nas dla pieniędzy – zaznacza prezes Wójcik.

 

Z naszych informacji wynika, że będzie w beniaminku I ligi mógł liczyć na pensję nieznacznie powyżej średniej zespołu – a zarazem około 30 razy mniejszą niż w Jubilo! Jest jeszcze drugie dno. Pojawił się pomysł, by Japończyk otworzył na Opolszczyźnie piłkarską szkółkę, która mogłaby współpracować z Odrą.

 

Choć dokładny dzień nie jest jeszcze znany, Matsui w przyszłym tygodniu przyleci do Polski i przejdzie badania medyczne. Po nich ma podpisać roczny kontrakt.

Z tej samej kategorii