Maciej Urbańczyk: Nie stoimy na straconej pozycji

Rozmowa z Maciejem Urbańczykiem, kapitanem Ruchu Chorzów.

Ruch Chorzow - Podbeskidzie Bielsko Biala
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Zbigniew CIEŃCIAŁA: Jak spędził pan ostatni dzień przed piątkowym wylotem na zgrupowanie na Cypr?
Maciej URBAŃCZYK: - Właśnie jestem na etapie urządzania swojego 60-metrowego mieszkania. Kładzione są gładzie, robiona jest łazienka. Musiałem mojemu majstrowi kupić zapas materiałów budowlanych, by nie stał z robotą podczas mojej nieobecności. Na szczęście mogę też liczyć w razie potrzeby na moich rodziców, którzy doglądną budowy. Gdy wrócę, to remont mieszkania powinien już być mocno zaawansowany.

Po dwóch remisach w grach kontrolnych wreszcie wygraliście. Zwycięstwo 4:1 z Rozwojem Katowice dobrze na was podziałało?
Maciej URBAŃCZYK: - Zawsze lepiej wygrywać niż przegrywać, ale wyniki w takich meczach schodzą zwykle na dalszy plan. Nie można traktować ich jak jeden do jednego, ponieważ wiadomo, że zespoły znajdują się w innych cyklach treningowych. Na innym etapie są przygotowania. My na obozie w Kamieniu bardzo ciężko pracowaliśmy. Było sporo biegania, więc nogi mieliśmy ciężkie. Nie niosły jak powinny, nie słuchały się za bardzo.

Trener Rocha zapowiedział, że na Cyprze będzie lżej. Będziecie wreszcie trenować na trawie, a nie sztucznej nawierzchni.
Maciej URBAŃCZYK: - Nie możemy się już doczekać lepszej pogody, klimatu, no i lepszych boisk. Na pewno zajęcia będą miały inny charakter niż do tej pory. Na Cyprze będzie więcej dynamiki, taktyki. Ciekawi i silni mają być sparingpartnerzy.

Na pierwszoligową tabelę czasami spoglądacie?
Maciej URBAŃCZYK: - Ja rzadko. Nie ma sensu co tydzień jej sobie przypominać. Wszyscy doskonale wiemy, w jakiej sytuacji jesteśmy i jaki mamy cel.

A piłkarska centrala nie dodaje, tylko wciąż odbiera wam punkty. W trakcie przerwy w rozgrywkach ujęto wam kolejne „oczko” z dorobku, a może być nawet sześć ujemnych punktów, jeśli klub do końca lutego nie wywiąże się ze zobowiązań.
Maciej URBAŃCZYK: - Nie jest łatwo mentalnie, gdy człowiek dowiaduje się o takich rzeczach, ale my, zawodnicy, nie mamy na to wpływu. Mam nadzieję, że zakończy się tylko na tym jednym ujemnym punkcie, więcej ich nie będzie. Dlatego robimy swoje. Na pewno nie stoimy na straconej pozycji. Zapewniam, że będziemy walczyć. Nie bierzemy innego wariantu pod uwagę niż spokojne utrzymanie.

Ważny będzie pierwszy mecz z Bytovią u siebie.
Maciej URBAŃCZYK: - Musimy wygrywać, nie mamy wyjścia, a start wiosną będzie bardzo ważny, bo zwycięstwo podbuduje nas mentalnie. Jesteśmy optymistycznie nastawieni, bardzo mocno zdeterminowani i myślimy pozytywnie.

Atmosfera jest taka jak kiedyś – swojska, wesoła - gdy w szatni na Cichej dominowali Ślązacy?
Maciej URBAŃCZYK: - Kiedyś z zagranicy był tylko Mati Putnocky. Dziś wielu zawodników jest z zagranicy, ale oni się u nas bardzo dobrze czują. Stanowimy zwarty kolektyw. Nie ma większych problemów. Nie ma u nas podgrup, choć południowcy – Brazylijczyk Mello i Argentyńczyk Santiago Villafane - ze względu na język i kulturę trzymają się razem.

Językiem dominującym jest...?
Maciej URBAŃCZYK: - Śląski. Oczywiście żartuję. Mówimy głównie po angielsku, bo my, Polacy, potrafimy spokojnie się w nim dogadać, a i zagraniczni też nieźle nim operują.

Trener Rocha mówi jednak tylko po grecku.
Maciej URBAŃCZYK: - Czasami coś wplecie po angielsku, ale głównie tłumaczy trenera Rochę trener Krzysztof Warzycha. Z początku było to trochę nietypowe, ale już się przyzwyczailiśmy się. Wszystko rozumiemy.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JokerUżytkownik anonimowy
~Joker :
No photo~JokerUżytkownik anonimowy
Ciekawy wywiad o niczym. Jeśli nie ma się NIC mądrego ani interesującego do przekazania to po co pisać? Straconych kilka minut na czytanie tego "niczego o niczym".
2 lut 17:35 | ocena:80%
Liczba głosów:10
80%
20%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii