Maciej Urbańczyk: Lepszy czas z Rochą

- Pokazał nam, jak możemy czerpać radość z gry - mówi kapitan Ruchu Chorzów podsumowując rundę jesienną.

Zaglebie Sosnowiec - Ruch Chorzow
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Leszek BŁAŻYŃSKI: Jak podsumuje pan rundę jesienną?
Maciej URBAŃCZYK: - Podzieliłbym te miesiące na etapy. Początek był dla nas nieudany, długo byliśmy na minusie, prześladował nas pech, bo mimo że w kilku spotkaniach nie byliśmy wcale gorszym zespołem, traciliśmy punkty. Gorsze wyniki nas dołowały, ale nadszedł lepszy czas wraz z trenerem Juanem Ramonem Rochą. We wrześniu i październiku zaczęliśmy się zbliżać do wyprzedzających nas drużyn. Z kolei w listopadzie zabrakło kontynuacji, ale jesteśmy blisko rywali.

 

Chyba najważniejszym spotkaniem jesieni było starcie z GKS-em Katowice. Zgodzi się pan ze mną?
Maciej URBAŃCZYK: - Tak, rozegraliśmy dosyć dobre zawody i nasza wygrana na Bukowej nie była przypadkowa. Ten triumf dodał nam wiary w siebie, w to, że idziemy dobrą drogą. No i te przywitanie przez kibiców na Cichej, które zapamiętam do końca życia. Nie miałem jeszcze okazji uczestniczyć w takiej fecie, bo gdy wygrywaliśmy na Roosevelta z Górnikiem, byłem kontuzjowany, nie grałem w meczu, ani nie wracałem z zespołem do Chorzowa.

 

Trener Rocha czymś pana zaskoczył?
Maciej URBAŃCZYK: - Muszę wypowiedzieć się o nim w samych superlatywach, ale nie rozpatrywałbym tego w kategorii zaskoczenia. Nie wprowadził dyktatury, ale od razu fajną atmosferę. Mimo bariery językowej mamy z nim naprawdę dobry kontakt. Wie, jak ustawić drużynę, jest zwolennikiem grania piłką, a nie wybijania i przeszkadzania rywalowi. Pokazał nam, jak możemy czerpać radość z gry.

 

30 listopada był niesamowicie ważny dla Ruchu, bo wtedy odbyło się zgromadzenie wierzycieli. Zakończyło się pozytywnie. Czy przed głosowaniem były stresujące chwile?
Maciej URBAŃCZYK: - Nie mogłem się od tego odciąć, bo to dotyczyło przyszłości naszego klubu. Przed zgromadzeniem dochodziły do nas głosy, że wszystko będzie w porządku, ale trochę czekało się na tę decyzję, jak na szpilkach. Teraz z optymizmem spoglądam w przyszłość.

 

Z tej samej kategorii