Juan Ramon Rocha: To ma być projekt na lata

Juan Ramon Rocha Pierwszy trening
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

- Dzięki ciężkiej pracy Ruch może pójść do przodu. Chciałbym, żeby piłkarze byli wojownikami – mówi Juan Ramon Rocha, nowy trener „Niebieskich”.

Leszek BŁAŻYŃSKI: Kiedy po raz pierwszy otrzymał pan ofertę pracy w Ruchu?
Juan Ramon ROCHA: - Z Krzysztofem Warzychą zacząłem rozmawiać na ten temat około dwóch tygodni temu. Wiele lat współpracowałem z Krzyśkiem i wcale się nie wahałem. Chcę pomóc wyjść drużynie na prostą. Wiem, w jakiej zespół jest sytuacji, ale w futbolu nie ma strat nie do odrobienia. Najważniejsza jest harmonijna współpraca wszystkich ludzi w klubie. Z nazwą Ruch zetknąłem się w połowie lat 70., kiedy Polacy przylecieli do Argentyny na tournée. Byłem wtedy zawodnikiem Newell's Old Boys. Później o klubie opowiadał mi Warzycha, który był ważną częścią prowadzonego przeze mnie Panathinaikosu. W połowie lat 90. razem doszliśmy do półfinału Ligi Mistrzów. W 2005 roku byłem w Chorzowie na benefisie Warzychy. Pamiętam, że wtedy na stadionie był komplet widzów. Teraz jestem po raz kolejny w Polsce, ale już w innym charakterze.

Nigdy jeszcze nie pracował pan w tej części Europy.
Juan Ramon ROCHA: - Ale nie mam się czego obawiać. Futbol wszędzie jest taki sam. Widziałem cztery ostatnie spotkania Ruchu. Mam plan, co zrobić, aby zespół zaczął grać lepiej.

W ostatnich latach nie był pan zatrudniony w klubach jako szkoleniowiec. Co pan dokładnie porabiał?
Juan Ramon ROCHA: - Od 27 lat mam akademię piłkarską, którą opuściło wielu piłkarzy, którzy trafili później do europejskich klubów. Lubię pracować z młodzieżą. Mam nadzieję, że dla młodych piłkarzy Ruchu ważniejszy jest futbol niż gry komputerowe. W futbolu można zrobić dużą karierę, przykładów jest na pęczki. Trzeba jednak poświęcić się, nie wystarczy sam talent.
Miesiąc temu rozstałem się z Panathinaikosem, gdzie pracowałem jako skaut odpowiedzialny za Amerykę Południową. Klub przeprowadził ostatnio 12 transferów, wśród tych graczy byli między innymi Argentyńczycy, Brazylijczycy, Ekwadorczycy. Nie konsultowano tych transferów ze mną, a drużynie ostatnio słabo wiedzie się w lidze... W Atenach w sumie pracowałem 38 lat. Kiedy w połowie lat 90. dotarliśmy do półfinału Ligi Mistrzów nie brakowało propozycji z innych europejskich klubów, ale chciałem w kolejnych sezonach wykonać krok do przodu, czyli awansować z Panathinaikosem do finału Champions League. W Atenach nic mi nie brakowało, a jednak zdecydowałem się, żeby pomóc klubowi z Chorzowa. Praca w Ruchu to dla mnie nowy impuls. Nie liczcie, że wszystko zmieni się na dobre, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Efekty nie będą widoczne już jutro. Chciałbym, aby za trzy lata drużyna była w całkiem innej sytuacji.

Wtedy klub będzie obchodził stulecie klubu. Czyli zamierza pan związać się z Ruchem na lata?
Juan Ramon ROCHA: - Jest taka znana grecka piosenka, której słowa brzmią: "Jesteśmy gotowi pójść w pewne miejsce, ale życie zmusiło nas, aby przyjść tutaj”. Jestem przygotowany na to, że w Ruchu spędzę więcej niż rok, dwa. Szybko przystosowuję się do nowych warunków, tak było w Kolumbii, Grecji, czy na Cyprze. Mam zresztą małe wymaganie. Chcę być zdrowy i być blisko piłki nożnej.

Jaki preferuje pan styl?
Juan Ramon ROCHA: - Dla mnie nie ma to znaczenia, czy będziemy grać w ustawieniu 4-3-3, 4-2-2, czy 4-5-1. Drużyna ma grać agresywnie, ofensywnie. Piłkarze nie mogą czekać na boisku na... śmierć, ale walczyć do ostatnich sekund. Oczekuję od zawodników, że będą mobilni, zdeterminowani... Dzięki ciężkiej pracy ci chłopcy mogą pójść do przodu. Chciałbym, żeby piłkarze Ruchu byli wojownikami.

Pan był za takiego uważany. W Grecji niektórzy do dzisiaj nazywają pana „Indianinem”.
Juan Ramon ROCHA: - Miałem w przeszłości czarne, długie włosy. Wyglądałem jak Indianin, chociaż, niestety, w moich żyłach nie płynie indiańska krew. Mój ojciec pochodzi z Niemiec, a mama z Portugalii. Zawsze podziwiałem Indian za ich waleczność, poświęcenie. Gdy Jacek Gmoch był moim trenerem, założył mi w szatni na głowę opaskę z piórem, twierdząc, że tak wygląda prawdziwy Indianin. Trener Gmoch lubi żarty.

Powracając do przeszłości, ile rozegrał pan spotkań w reprezentacji Argentyny, bo w internecie są w tej kwestii ogromne rozbieżności.
Juan Ramon ROCHA: - Zaliczyłem 12 meczów w reprezentacji. Grałem wtedy, kiedy byłem zawodnikiem argentyńskich klubów. Jak wyjechałem do Grecji, nie otrzymywałem już nominacji do kadry narodowej.

 

Komentarze (7)

Napisz komentarz
No photo
No photo~Kibic Gornika.Użytkownik anonimowy
~Kibic Gornika. :
No photo~Kibic Gornika.Użytkownik anonimowy
Oby wypaliło bo co to za derby bez Ruchu.Praedziwe derby to Górnik Ruch.
12 wrz 14:00 | ocena:87%
Liczba głosów:15
87%
13%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Katowiczanin Użytkownik anonimowy
~Katowiczanin
No photo~Katowiczanin Użytkownik anonimowy
do ~Chorzowianin :
No photo~Chorzowianin Użytkownik anonimowy
12 wrz 15:13 użytkownik ~Chorzowianin napisał
Czepiasz się bez powodu. Bardzo ciekawy wywiad, lepszy niż te w Wyborczej czy w Dzienniku Zachodnim.
W Gw i DZ nie ma wywiadu, tylko wypowiedzi z konferencji.
12 wrz 15:53 | ocena:86%
Liczba głosów:7
86%
14%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Tylko pytam.Użytkownik anonimowy
~Tylko pytam. :
No photo~Tylko pytam.Użytkownik anonimowy
Długo jeszcze pan LB będzie doił tą krowę ? Trzeci raz o tym samym.Kibiców obchodzi jako trener a nie piłkarz. Pytania na temat przyszłości są istotne. Naprawdę tylko takie pytania przyszły Panu do Głowy ?
Najlepiej wychodzi Wam usuwanie komentarzy.
12 wrz 14:00 | ocena:55%
Liczba głosów:11
55%
45%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii