Gmina już nie może ratować klubu

- Możliwości dalszego zwiększania zaangażowania gminy w utrzymanie Ruchu nie widzę - twierdzi Jacek Nowak, radny Chorzowa.

Bogdan NATHER: Czy wyobraża Pan sobie pierwszą ligę piłkarską bez Ruchu?
Jacek NOWAK: - Ruch to klub z olbrzymią tradycją i wielkimi sukcesami. Patrząc z tej perspektywy, jego gra w I lidze jest czymś nienaturalnym - właściwe miejsce to ekstraklasa. Niestety, Ruch ma od dłuższego czasu olbrzymie kłopoty finansowe. Obawiam się, spoglądając z tej perspektywy, że nie jest w stanie sprostać wymaganiom finansowym stawianym drużynie w I lidze i jednocześnie regulować zaległości z poprzednich lat. A co jakiś czas dowiadujemy się o kolejnych „trupach” wypadających z szaf na Cichej… Choć jako chorzowianin bardzo bym chciał, by Ruch wrócił do najwyższej klasy rozgrywek, to realnie patrząc na sytuację obawiam się, że raczej grozi nam degradacja niż powrót Ruchu do ekstraklasy w najbliższych latach.

 

Fot. Rafał Rusek / źródło: Pressfocus

 

Jako mieszkaniec Chorzowa i radny miasta ma pan jakiś pomysł na wyjście z tej trudnej sytuacji?
Jacek NOWAK: - Od początku byłem przeciwny pożyczaniu kolejnych pieniędzy Ruchowi i obejmowaniu kolejnych akcji. Nawet na jednym z meczy wywieszono transparent, na którym określono mnie jako „wroga Ruchu w magistracie”. Nigdy nie byłem wrogiem Ruchu, ale przewidywałem scenariusz, który się zrealizował - w ciągu niecałego roku okazało się, że zadłużenie Ruchu jest podobne, a może nawet większe niż przed pożyczeniem przez miasto 18 milionów, natomiast niektórzy prywatni wierzyciele zdołali wycofać swoje pieniądze z Ruchu. Tak więc gmina nie pomogła klubowi, tylko pewnym konkretnym osobom. Jeżeli ja - geolog z wykształcenia - widziałem, że plany finansowe przedstawiane przez ówczesnego prezesa są nierealne, to dziwi mnie, że prezydent i wspierający go prawnicy i finansiści tego nie widzieli… Na chwilę obecną wydaje mi się, że gmina nie może po raz kolejny „uratować” Ruchu. Wynika to z kilku kwestii, zarówno formalno-prawnych, jak i czysto merytorycznych. Czasu jest bardzo mało, a w budżecie miasta nie ma zapisanych środków dla Ruchu – tak więc nawet gdyby prezydent po raz kolejny chciał sypnąć publiczną kasą, to najwcześniej po styczniowej sesji, jeśli przekona Radę Miasta do zmian w budżecie. Poza tym słyszałem, że po podpisaniu układu wszyscy wierzyciele muszą być traktowani równo – czyli nawet jeśli na konto klubu wpłynęłoby 1,1 miliona czy 500 tysięcy, to Ruch nie może zdecydować, że tych wybranych wierzycieli spłacamy w całości, a pozostali mają czekać zgodnie z układem. No i oczywiście kwestia merytoryczna – gmina Chorzów corocznie przeznaczała wielomilionowe kwoty na wsparcie Ruchu. Było to zarówno wsparcie pieniężne – za promocję i reklamę, jak i nieodpłatne użyczanie stadionu na Cichej. Dodatkowo pożyczyliśmy - zarówno bezpośrednio gmina, jak i za pośrednictwem Centrum Przedsiębiorczości - 18 milionów złotych, które miały być spłacane w kolejnych latach. Niestety - jak przewidywałem - tak się nie stało i część tych pieniędzy już zamieniono na akcje Ruchu. Problem w tym, że akcje warte są kilkanaście groszy – tymczasem miasto obejmowało je po cenie emisyjnej 1 zł. Gdyby prezydent inwestował swoje prywatne pieniądze, to jego sprawa, ale wydawanie publicznych na tak nierentowny interes jest nieuzasadnione.

Czy - pańskim zdaniem - prezes Janusz Paterman jest w stanie znaleźć sojuszników, by uregulować te zobowiązania?
Jacek NOWAK: - Jakiś czas temu obecny prezes przedstawiał radnym swój plan na 2018 rok i wizję wyjścia z trudnej sytuacji. Niestety, choć jestem ekonomicznym laikiem, plan ten wydaje mi się nierealny. Między innymi zakłada on, że w bieżącym roku gmina wesprze Ruch kwotą 5 milionów złotych. Tych pieniędzy w budżecie nie ma i raczej nie będzie, bo Ruch w ubiegłym roku nie oddał 3 milionów, a to było warunkiem dalszego wsparcia klubu. Poza tym prezes zakłada zyski z meczu derbowego z GKS Katowice na poziomie - o ile dobrze pamiętam - miliona złotych, co uważam za nierealne. Natomiast pan Paterman deklarował na tym spotkaniu, że ma pomysł jak formalnie rozwiązać problem najbliższych spłat, by było to zgodne z wytycznymi PZPN i nie naruszało zapisów układu z wierzycielami. Pytanie, czy uda mu się zgromadzić odpowiednie środki. Mocno trzymam za niego kciuki, ale możliwości dalszego zwiększania zaangażowanie gminy w utrzymanie Ruchu nie widzę.

 

Z tej samej kategorii