Przepowiednie się sprawdzają

Obawiam się, że znaczna część pożyczonych pieniędzy jest dla miasta stracona - mówi radny Chorzowa, Jacek Nowak, który od dawna kwestionował pożyczanie klubowi z Cichej tak wielkich pieniędzy.

W czasie gdy zapadała decyzja o pożyczce, Jacek Nowak był przewodniczącym rady miasta, później go odwołano z tamtej funkcji, a obecnie jest „szeregowym” radnym, jak sam siebie nazywa. - Niektórzy twierdzą, że jednym z powodów odwołania była moja publiczna krytyka decyzji prezydenta Andrzeja Kotali w kwestii Ruchu - mówi. Porozmawialiśmy więc z radnym o sytuacji Ruchu, o pożyczce i o współpracy miasta z klubem w przyszłości...

 

Fot. Rafał Rusek / źródło: Pressfocus

 

Krzysztof BROMMER: Od początku sprawy z wielomilionową pożyczką dla Ruchu zgłaszał pan wątpliwości i uwagi. Z czego to się wzięło? Nie ufał pan ówczesnym władzom klubu z Cichej?
Jacek NOWAK: - W tej kwestii nie chodziło o zaufanie lub jego brak, ale o realne oceny jego deklaracji. Prezes Smagorowicz przedstawiał radnym plany finansowe, które w mojej ocenie były nierealne. Dla przykładu mówił jednocześnie o grze na Stadionie Śląskim i o dochodach z dnia meczu w kwocie bodajże 1 miliona złotych rocznie. Sprawdziłem to i o jakichkolwiek dochodach można myśleć przy frekwencji powyżej 20 tysięcy widzów, więc gra na Śląskim to dodatkowe koszty, a nie dochody. Już w tym jednym momencie jego wizja finansowa była niespójna. Takich spraw było więcej. Poza tym pan Smagorowicz unikał jak ognia udzielania jakichkolwiek odpowiedzi na piśmie – w czasie spotkań opowiadał radnym różne rzeczy, ale na wiele pytań, które jako ówczesny przewodniczący rady miasta zadałem mu pisemnie, nie odpowiedział do dziś. Jeśli ja, geolog z wykształcenia, dostrzegałem te finansowo-ekonomiczne nieścisłości, to uważam, że prezydent też musiał mieć wątpliwości, jednak z jakiejś przyczyny zaufał prezesowi Smagorowiczowi i w tej chwili miasto ponosi tego konsekwencje.

Co pan sobie pomyślał, gdy były już prezes i wiceprezes Ruchu zostali zatrzymani przez ABW? Nie ma pan obaw, że z tego powodu miasto też może mieć kłopoty, skoro współpracowało z klubem?
Jacek NOWAK: - Jestem bardzo ciekawy, czy to śledztwo ujawni jakieś nowe szczegóły dotyczące działalności Ruchu. Chociażby sprawa tak zwanego zadłużenia wewnętrznego, czyli zadłużenia Ruchu względem jego głównych udziałowców. Gdy prezydent Kotala udzielał pożyczki, było tego, o ile dobrze pamiętam, około 12 milionów złotych. Pan Smagorowicz deklarował, że dopóki sytuacja finansowa w Ruchu się nie ustabilizuje, to ani on, ani pan Kurczyk nie będą tych pieniędzy z Ruchu egzekwowali. Mówiłem wtedy, że prezydent Kotala powinien zawrzeć taką klauzulę w umowie pożyczki, bo jeśli jej nie będzie, to pieniądze z miasta mogą posłużyć do spłacenia tych zobowiązań, zaś Ruch za 2-3 lata będzie w tej samej lub gorszej sytuacji. Pomyliłem się tylko w tej kwestii, że trwało to nie dwa, a niespełna rok. Nie rozumiem, dlaczego prezydent Kotala, mając swojego przedstawiciela we władzach Ruchu, dopuścił do tego, że znaczna część tego „zadłużenia wewnętrznego” została spłacona, a jednocześnie nie płacono na przykład zawodnikom, co doprowadziło do tego, że wielu z nich rozwiązało umowy, choć można było zarobić na ich transferach.

W ostatnim czasie głośno było o tym, że inny były prezes, Aleksander Kurczyk, chce wycofać swoje zabezpieczenia pożyczki. Co pan na to?
Jacek NOWAK: - To w mojej ocenie niepoważna propozycja i jeśli prezydent Kotala zgodzi się na to, to będzie to niegospodarność. To tak jakby ktoś wziął pożyczkę na budowę domu, a potem poprosił bank o anulowanie hipoteki, bo się z tego domu wyprowadził.

Jak widzi pan dalszy bieg zdarzeń? Wierzy pan w całkowity zwrot pożyczki, nawet na nowych, zmienionych warunkach, które zostały w piątek ogłoszone?
Jacek NOWAK: - Obawiam się, że znaczna część tych pieniędzy jest dla miasta stracona. Nie wiem, co obecnie próbuje wynegocjować prezydent, a czego chce nowy prezes Ruchu, ale nie zazdroszczę ani jednemu, ani drugiemu. Jest takie powiedzenie, że jeśli ktoś ma 5-10 tysięcy długu, to jest to jego problem, ale jeśli dług sięga 5-10 milionów, to jest to problem banku… W tej sytuacji za bank robi prezydent Kotala oraz prezes Centrum Przedsiębiorczości. Pamiętajmy, że prezydent Kotala udzielił Ruchowi 6 milionów pożyczki, z czego 3 zostały zwrócone. Pozostałe 12 „przeszło” przez Centrum Przedsiębiorczości, które zostało dokapitalizowane oficjalnie w celu rozpoczęcia budowy stadionu. Dlaczego tak się stało? Mogę się jedynie domyślać, że prezydent nie chciał podpisać całości pożyczki, gdyż miał obawy co do zabezpieczeń i część odpowiedzialności chciał przełożyć na Centrum. Ale, w mojej niefachowej ocenie, jeśli Centrum Przedsiębiorczości straci choć część tych pieniędzy, które w dokumentach miały posłużyć na budowę stadionu, a zostały pożyczone Ruchowi, to władze Centrum Przedsiębiorczości będą odpowiadały za niegospodarność.

Jak widzi pan dalszą współpracę miasta z Ruchem? Czy przejęcie pakietu większościowego przez Chorzów może być dobrym pomysłem?
Jacek NOWAK: - Kwestia przejęcia pakietu większościowego jest co najmniej dwuwątkowa. Pierwsza sprawa to pytanie, czy gmina powinna prowadzić klub sportowy - i to w pierwszej lidze, z aspiracjami powrotu do ekstraklasy. Oczywiście nie jest to zadanie własne gminy, ale są przykłady, jak chociażby w Zabrzu, że gminy to robią. Należy jednak pamiętać, że to znaczne koszty w budżecie i prowadzenie klubu może się jedynie odbyć kosztem cięć w innych pozycjach – modernizacji infrastruktury, edukacji, transporcie itd. Druga kwestia to forma przejęcia pakietu większościowego – gdyby zapadła taka decyzja, to nie wyobrażam sobie, by gmina obejmowała nowe akcje po cenie emisyjnej, która wynosi 1 zł. Co innego, gdyby akcjonariusze chcieli za darmo przekazać swoje akcje do gminy, wtedy można by to rozpatrywać, bo choć Ruch jest jednym z ważnych symboli miasta, to trzeba pamiętać, że przejmując akcje, przejmuje się też długi, o których krążą różne legendy – słyszałem o kwotach ponad 30, a nawet 50 milionów. Poza tym są koszty prowadzenia klubu w pierwszej lidze, a nie ma wpływów z Canal+…

Czyli jak powinna wyglądać idealna współpraca?
Jacek NOWAK: - Uważam, że obecnie miasto powinno mocno wspierać szkolenie młodzieży – to w Ruchu od lat funkcjonowało dość dobrze i pozwoliło na, przepraszam za określenie, „wyprodukowanie” kilku dobrych zawodników. Jeśli Ruch w ciągu najbliższych kilku lat ma wrócić do ekstraklasy, to moim zdaniem trzeba oprzeć się na tych młodych zawodnikach, którzy mają wiele serca dla naszego klubu, chcą dla niego grać, a nie tylko zarabiać olbrzymie pieniądze. Jeśli przy obecnym zawirowaniu klub i miasto „położy” szkolenie młodzieży, to o powrocie do ekstraklasy w najbliższych latach nie ma co marzyć. No, chyba że pojawi się „bogaty szejk”, który wyłoży na stół grubą kasę na spłaty zadłużenia i zakup zawodników, ale w to zbytnio nie wierzę.

Nie obawia się pan, że to jeszcze nie koniec „trupów”, które wypadają z szafy przy ulicy Cichej? W ostatnim czasie co chwilę wypływały na wierzch kolejne afery i problemy.
Jacek NOWAK: - Niestety mam obawy, że to nie koniec. Czasami mam wrażenie, że ktoś bardzo dobrze poustawiał klocki w tej układance. Chociażby sprawa zaległości względem zawodników. W deklaracjach prezesa Smagorowicza była mowa, że pieniądze z transferów w pierwszej kolejności będą szły na spłatę pożyczki z miasta. I dziwnym trafem zawodnicy, którzy mogli przynieść takie dochody, nie są regularnie opłacani i rozwiązują kontrakty… Ja, jako laik, gdybym miał problemy finansowe i kilku „cennych” zawodników, to mógłbym nie zapłacić wielu rachunków, ale akurat dla tych, których transfery mogły potencjalnie przynieść milionowe dochody, pieniądze na wypłaty bym znalazł. Niestety z goryczą stwierdzam, że moje przepowiednie z czasu, gdy radni głosowali nad pożyczką dla Ruchu, sprawdzają się – gmina, czyli wszyscy mieszkańcy Chorzowa, pożyczyli spółce Ruch Chorzów 18 milionów złotych. Dzięki temu „kupiono” czas, by główni udziałowcy mogli wycofać swoje pieniądze z klubu. Zadłużenie Ruchu nadal jest olbrzymie, zaś miasto ponownie stoi przed dylematem - czy i jak ratować klub…

 

Z tej samej kategorii