Limit pecha wyczerpany

Adrian Liberacki aż 18 kolejek czekał na pierwszy występ w barwach Ruchu. Gdy w końcu trener Juan Ramos Rocha dał mu szansę pokazania się w 59 minucie spotkania ze Stalą Mielec - z której nota bene przyszedł - to 23-letni obrońca w końcówce spotkania zerwał więzadła przednie krzyżowe.

Ruch Chorzow - FKS Stal Mielec
 fot. Krzysztof Porebski  /  źródło: Pressfocus

- I jeszcze bramkę zawaliłem. Pełny dramat – mówi Adrian Liberacki. - Wchodziłem z ławki rezerwowych bez rozgrzewki i czułem, że nie jest najlepiej. Ale mam nadzieję, że limit pecha już wyczerpałem.
Aktualnie urodzony w Słupsku wychowanek Orlika Jezierzyce rehabilituje się w Łodzi i jak zapewnia wszystko przebiega bez komplikacji. - Cztery tygodnie temu przeszedłem w Łodzi operację rekonstrukcji więzadeł – opowiada Liberacki. - Operował mnie doktor Bartłomiej Kasprzak, który ma znakomitą opinię w środowisku. „Naprawiał” kolana kilku moim kolegom z ekstraklasy, którzy polecali mi łódzką klinikę Orto Med Sport. Warunki do rehabilitacji są znakomite. Wcześniej miałem kontuzje mięśnia czworogłowego, leczyłem też zapalenie spojenia łonowego, ale więzadła zerwałem po raz pierwszy w życiu. Lekarze uważają, że w kwietniu powinienem wrócić do normalnych zajęć.

 

Z tej samej kategorii