Współczucie dla trenera

Drużyna pod wodzą Krzysztofa Warzychy nie potrafi wygrać meczu. Kibice uważają, że „Niebieskich” powinien prowadzić inny szkoleniowiec. Eksperci bronią "Gucia".

Krzysztof Warzycha
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Były znakomity napastnik został szkoleniowcem chorzowian w drugiej połowie kwietnia. Zastąpił Waldemara Fornalika, który zrezygnował z pracy przy Cichej. W ekstraklasie zespół, pod kierunkiem nowego coacha, zremisował cztery spotkania, trzy przegrał i spadł do I ligi. Na zapleczu ekstraklasy odmienionej drużynie również się nie wiedzie. Ślązacy przegrali 0:1 ze Stalą Mielec, taki sam wynik padł w starciu z Chrobrym Głogów. Ruch zmierzył się także z Chrobrym we wtorek w Pucharze Polski. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3. Bilans „Gucia” to cztery remisy i sześć porażek.

 

Wszedł w piłkarskie bagno
- To przykre, że zespół wciąż nie wygrał spotkania. Ale kiedy Warzycha rozpoczynał pracę, nie zdawał sobie sprawy, że wchodzi w piłkarskie bagno. Mieszkając w Grecji nie miał pełnego obrazu, jak wygląda chorzowski klub oraz ekstraklasa. Problemy organizacyjne wpłynęły na zawodników, którzy nie potrafili skupić się na grze i zdobywać punktów. A Warzycha był jak osoba, która nie umie dobrze pływać, a wrzucono ją do głębokiej wody. Nadal walczy by na tej wodzie się utrzymać – mówi obrazowo Władysław Jan Żmuda, który prowadził w przeszłości napastnika w chorzowskim zespole.
- Ja to nawet podziwiam Krzyśka. Wiele osób dałoby sobie spokój i zrezygnowałoby z pracy w Ruchu. On jednak, mimo wielu przeciwności, ciągle walczy. Bardzo mocno utożsamia się z klubem i dlatego nadal tu jest – dodaje były szkoleniowiec.
- Warzycha, gdy przyleciał do Polski, nie miał za bardzo orientacji w naszej ekstraklasie. Nie zdawał sobie również sprawy, że w Ruchu są aż tak wielkie problemy finansowe – ocenia Radosław Gilewicz, eksnapastnik „Niebieskich”.

 

Najlepsi mogliby polec
Kibice mają dosyć porażek i nawołują do zmiany trenera. - Ale czy nowy szkoleniowiec zrobiłby więcej z tymi piłkarzami, którzy są w kadrze? Mam bardzo duże wątpliwości. Krzysiek ma do dyspozycji grupkę zawodników. Niech kibice zwrócą na to uwagę. Trzeba spojrzeć całościowo, a nie tylko na wyniki drużyny. Po 15 sierpnia będzie można już zgłosić nowych piłkarzy i wtedy będzie wreszcie większe pole manewru. Fani powinni być bardziej cierpliwi – zaznacza Żmuda. - Nie łatwo sklecić zespół z chłopaków, którzy wcześniej grali w rezerwach i rozgrywkach juniorskich. Nawet najlepsi szkoleniowcy w Polsce mieliby z tym ogromny problem. Są Miłosz Przybecki, Maciej Urbańczyk, czy Jakub Arak, ale to garstka byłych, bardziej doświadczonych graczy. Ważną rolę w zespołach odgrywają też rezerwowi, a w Ruchu obecnie ławka jest niesamowicie wąska. Grają ci, którzy są w zespole. Nie ma przecież rywalizacji. To się jednak zmieni już w przyszłym tygodniu – wtóruje Gilewicz. Na zgłoszenie do rozgrywek czeka ośmiu zawodników. W meczach sparingowych nowo pozyskani gracze prezentowali się kiepsko. - Zobaczymy co pokażą w lidze. Kilka następnych kolejek zweryfikuje ich umiejętności. Trzeba zaufać trenerowi Warzysze, który wybrał ich do kadry – ocenia Gilewicz.

 

Z tej samej kategorii