To nie magia. To psychologia! Argentyńczyka sposób na sukces Ruchu

To była jedna z... najdłuższych pomeczowych konferencji trenerów. Przez pół godziny (!) Krzysztof Warzycha cierpliwie tłumaczył słowa Juana Ramona Rochy na temat roli przygotowania mentalnego drużyny.

Juan Ramon Rocha Pierwszy trening
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Niedzielne 3:1 Ruchu z opolską Odrą pozwoliło „Niebieskim” - mimo pięciopunktowego debetu u progu sezonu - na „fizyczny” kontakt w tabeli z resztą stawki. W tabeli za okres pracy Argentyńczyka przy Cichej jego podopieczni plasują się w... ścisłej czołówce (patrz obok). Magia osobowości? Wpływ „nazwiska” trenera na podopiecznych? Zapewne też. Przede wszystkim jednak - poza oczywiście pracą boiskową - gigantyczna praca mentalna.

 

Trener, pedagog, wychowawca

Praca, której wagę jako pierwszy w niedzielę podkreślił... Mirosław Smyła, choć pewnie w nieco innym kontekście. - W głowach piłkarzy tkwi aura niesamowitej odpowiedzialności za każdy punkt - tak wyjaśniał słabą postawę swych podopiecznych w pierwszej połowie meczu przy Cichej trener opolan. - Dziś decydująca jest głowa; dopiero gry presja zanika, czasem ze względu na zmęczenie, zawodnik... po prostu gra - to, co umie. Element treningu mentalnego w tym kontekście jest szalenie ważny. Sęk w tym, że na razie również i on w wielu klubach spada na „tradycyjny” sztab szkoleniowy. Trener musi być dziś nie tylko... trenerem, ale również pedagogiem i wychowawcą.

 

„Czerwona latarnia” gra od pierwszego gwizdka

- Presja? Jeżeli drużyna z trzeciego miejsca nie może się nastawić odpowiednio mentalnie do meczu z ostatnim zespołem, to co ma powiedzieć moja drużyna? - Juan Ramon Rocha nieomal wybuchnął śmiechem, gdy w II części konferencji przytoczono mu wcześniejsze słowa jego adwersarza. - No to jak my mamy się przygotowywać mentalnie do każdego meczu? - pytał retorycznie.

 

Jego zespół - atakując z pozycji „czerwonej latarni” - radzi sobie jednak znakomicie. Nie chodzi wyłącznie o gromadzone skrzętnie punkty; raczej o to, że na każde spotkanie „Niebiescy” wychodzą z założeniem „zwalcowania” rywala od pierwszej minuty. - Chcemy grać naszą piłkę; nie czekać na to, co zrobi rywal - tłumaczy Argentyńczyk. Nie są to czcze słowa; od objęcia przezeń sterów chorzowian, w każdym z ośmiu ligowych spotkań właśnie oni jako pierwsi strzelali gola! To potężny handicap; dlatego też zdecydowaną większość tych gier Ruch wygrał!

 

- Dumny jestem z tych chłopaków, którzy sami sobie każdym kolejnym meczem wyżej zawieszają poprzeczkę. I dają radę ją pokonywać! - dorzuca trener „Niebieskich”. - A przecież ciężar złożony na ich barki jest wielki; w naszej sytuacji każdy punkt jest na wagę złota!

 

Zostawić coś po sobie

Rocha przyznaje, że w minionych tygodniach sztab wykonał potężny zakres pracy mentalnej z drużyną. I to bez pomocy fachowców w tej dziedzinie. - Jako trener muszę wczuć się w psychiczne samopoczucie podopiecznych, a więc - siłą rzeczy - znać się na psychologii. Na szczęście jestem już w piłce od 45 lat, a w Panathinaikosie na przykład praca mentalna na wysokim poziomie. Tu, w Chorzowie, prowadziłem z działaczami wstępne rozmowy na temat obecności takiej osoby w sztabie. Na razie jej nie ma, ale dobrze byłoby, żeby w przyszłości ktoś taki się pojawił - dodaje szkoleniowiec. I o ile w kwestii sportowej na razie cel numer jeden dlań to wydostanie drużyny ze strefy spadkowej, o tyle w kwestiach organizacyjnych - w planie długofalowym - takim celem jawi się właśnie dokooptowanie do sztabu trenera mentalnego. - Chciałbym tu coś - poza wynikami - po sobie zostawić - deklaruje.

 

Patrząc na Argentyńczyka, jego dotychczasowy sukces przy Cichej bynajmniej nie jawi się jako przypadkowy. Nowy rozdział zadań dla zawodników na boisku, lepsze wykorzystanie ich potencjału, no i wreszcie owo przesłanie mentalne. Każde jego słowo pokazuje, jak silne muszą być więzi, które stworzył z podopiecznymi. Bo też każde nasycone jest pozytywną energią. - Kiedy zastanawiałem się nad przyjęciem propozycji Krzyśka Warzychy, żona zapytała mnie: „Po co ci to?”. „Dla adrenaliny” - odpowiedziałem. Wsiedliśmy w samolot, przylecieliśmy. Dziś - patrząc na naszą pozycję - mówi: „No i masz swoją adrenalinę”. Przekornie, bo widzi, że jestem szczęśliwy - opowiada z uśmiechem Juan Ramon Rocha. I właśnie ten jego (latynoski?) optymizm codzienny jest być może jednym z najważniejszych elementów, które dziś decyduje o kolejnych sukcesach Ruchu!

 

 

Tabela I ligi od momentu zatrudnienia Juana Ramona Rochy (10.09.)

1. Raków 8 17 5-2-1 17:9
2. Ruch 8 16 5-1-2 14:9
3. Podbeskidzie 8 15 4-3-1 13:6
4. Chojniczanka 8 15 4-3-1 10:4
5. Puszcza 8 14 4-2-2 11:8
6. Zagłębie 8 12 3-3-2 14:9
7. Wigry 7 11 3-2-2 10:11
8. Katowice 8 10 3-1-4 12:14
9. Miedź 7 10 3-1-3 6:8
10. Górnik 7 9 2-3-2 4:4
11. Stal 8 9 2-3-3 9:9
12. Tychy 9 9 2-3-4 11:15
13. Pogoń 7 8 2-2-3 10:12
14. Odra 7 7 2-1-4 6:11
15. Chrobry 7 6 1-3-3 10:13
16. Bytovia 7 6 1-3-3 7:10
17. Stomil 6 6 2-0-4 8:14
18. Olimpia 8 5 1-2-5 5:11

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
~Baran :
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
Cieńko z Ruchem wiekszość zawodników ( jeszcze nie pilkarze) slabi technicznie. Miernota.
3 lis 17 23:02
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~PGUżytkownik anonimowy
~PG :
No photo~PGUżytkownik anonimowy
J-8-Ć_ruch
31 paź 17 13:31 | ocena:67%
Liczba głosów:12
33%
67%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii