Emocje i remis pod Klimczokiem. Podbeskidzie nie wykorzystało szansy

Podbeskidzie Bielsko-Biala - GKS Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Podbeskidzie straciło wielką szansę doskoczenia do czołówki. Podział punktów z GKS-em Tychy nic „góralom” nie daje.

Szybko, bo przed upływem stu sekund od rozpoczęcia spotkania, z radości eksplodował sektor zajęty przez ok. 500 kibiców przyjezdnych. Bielszczanie sprawiali wrażenie lekko ospałych i popełnili prostą stratę niedaleko od własnego pola karnego. Przytomnie zachował się następnie Marcin Radzewicz, który bez zastanowienia „dziubnął” piłkę w kierunku Jakuba Świerczoka. Napastnik GKS-u jest ostatnio w dobrej formie strzeleckiej i to potwierdził. Bez zastanowienia uderzył z pierwszej piłki i strzałem w długi róg zaskoczył Rafała Leszczyńskiego, który cofał się w kierunku własnej bramki. Golkiper Podbeskidzia nie sięgnął piłki.

 

Zaskoczeni gospodarze szybko doszli do siebie po stracie gola i odpowiedzieli po kwadransie. Chwilę wcześniej mogli jednak stracić drugiego gola, ale Świerczok nie trafił w bramkę w dogodnej sytuacji. Rafał Leszczyński zagrał następnie ręką do Nermina Haskicia. Ten z kolei popisał się dokładnym, 50-metrowym przerzutem do Łukasza Sierpiny. Skrzydłowy Podbeskidzia stanął „oko w oko” z Mateuszem Grzybkiem. Z dziecinną łatwością, prostym zwodem oszukał rywala i oddał kapitalny strzał pod poprzeczkę z linii pola karnego. Paweł Florek, bramkarz tyskiej drużyny, był bez szans. Bielszczanie przejęli następnie inicjatywę, ale do przerwy nie objęli prowadzenia, chociaż tuż przed gwizdkiem świetną okazję miał Bartosz Jaroch.

 

Po przerwie bielszczanie nadal nadawali ton grze. Sęk jednak w tym, że nie przekładało się to sytuacje strzeleckie. Przez dłuższy czas Podbeskidzie ograniczyło się jedynie do dwóch niezbyt groźnych strzałów z dystansu Michała Janoty, z którymi bez problemu poradził sobie Florek. Warto odnotować również fakt, że w 63. minucie spotkania boisko, z powodu kontuzji, musiał opuścić Mateusz Mączyński, pomocnik GKS-u. Kolejne fragmenty spotkania byłe pozbawione emocji, jednak końcówka meczu wszystko wynagrodziła.

 

W 85. minucie, po jednym z dośrodkowań na pole karne Podbeskidzia, Paweł Moskwik zagrał piłkę ręką. Sędzia Zbigniew Dobrynin uznał jednak, że wszystko było dziełem przypadku i nie podyktował rzutu karnego. Tyszanie protestowali, ale po chwili zaatakowali raz jeszcze. Dośrodkowanie w pole karne z rzutu wolnego wypiąstkował Rafał Leszczyński. Piłka wróciła jednak w „szesnastkę” po zagraniu Grzybka, a niepilnowany Świerczok z bliska wpakował ją do siatki!


Tyszan tak bardzo zaskoczyło objęcie prowadzenia, że chwilę później... stracili bramkę! Z lewej strony dośrodkował Paweł Moskwik, a Haskić wdarł się między dwóch obrońców z strzałem głową z bliska doprowadził do wyrównania. Bielszczanie w doliczonym czasie gry rzucili wszystko na jedną szalę, próbując się desperacko przedostać pod bramkę gości, bo remis nic im nie dawał. Nie zdołali już jednak stworzyć klarownej sytuacji i stracili ostatecznie stracili dwa punkty.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Tychy 2:2 (1:1)
0:1 – Świerczok, 2 min

1:1 – Sierpina, 16 min
1:2 – Świerczok, 87 min
2:2 – Haskić, 89 min
Sędziował Zbigniew Dobrynin (Łódź). Widzów 8412.

 

PODBESKIDZIE: Leszczyński – Moskwik, Piaczek, Magiera, Gumny – Jaroch (79. Dolny), Hanzel, Janota (71. Deja), Sierpina – Haskić, Lewicki (71. Demjan). Trener Jan KOCIAN.
GKS: Florek – Grzybek, Boczek, Tanżyna, Machovec – Mączyński (64. Gancarczyk), Pruchnik – Kowalski (85. Mańka), Grzeszczyk, Radziewicz – Świerczok. Trener Jurij SZATAŁOW.

Żółte kartki: Moskwik, Hanzel, Haskić – Boczek, Grzybek, Gancarczyk.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~bksUżytkownik anonimowy
~bks :
No photo~bksUżytkownik anonimowy
Straciliśmy szansę to prawda, zemścił się teraz nie wykorzystany karny z Sosnowcem. wczorajsza gra pozostawia wiele do życzenia. Panowie piłkarze w ogóle nie myślą co robią. Janota co łapnie piłkę to coś spiepszy, Lewickiemu plączą się nogi, gra jak wygląda każdy widzi.... Robert Demjan powinien zmienić Lewickiego zaraz po przerwie, wynik byłby o niebo lepszy.
14 maja 10:32 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii