Niewykorzystana szansa Rakowa. GKS Tychy wyrównuje w końcówce

GKS Tychy - Stal Mielec
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

GKS Tychy po raz kolejny pokazał, co to znaczy grać do końca. Goście w 90. minucie uratowali punkt w starciu z Rakowem Częstochowa.

Przełamanie – to słowo jak mantrę mogli powtarzać piłkarze Ryszarda Tarasiewicza przed spotkaniem w Częstochowie. GKS nie potrafił wygrać w czterech ostatnich meczach, przez co dość szybko znalazł się w ogonie stawki. Beniaminek z Rakowa w tym sezonie radzi sobie dobrze, ale jest nieobliczalny. Co ciekawe, częstochowianie wygrali u siebie tylko jedno spotkanie. Goście chcieli więc ten fakt wykorzystać.

 

Ale to Raków pierwszy objął prowadzenie. Rafał Figiel zacentrował z rzutu wolnego na głowę Tomasa Petraska, a ten wykorzystał swoje warunki fizyczne (prawie 2 metry wzrostu) i wpakował piłkę do siatki. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, ale Czerkas uderzył obok bramki.

 

W drugiej połowie tyszanie przycisnęli rywala, ale na wyrównanie trzeba było czekać do 67. minuty. Bramkę po fantastycznej indywidualnej akcji zdobył Dawid Błanik. GKS nie potrafił jednak pójść za ciosem i Raków to wykorzystał. Znów fantastycznie w polu karnym odnalazł się Petrasek, wygrywając pojedynek główkowy z Marcinem Biernatem.

 

Kiedy wydawało się, że nic już nie jest w stanie odebrać gospodarzom kompletu punktów, GKS po raz kolejny udowodnił, że potrafi grać do końca. Jeszcze przed końcem regulaminowego czasu remis swojemu zespołowi zapewnił Marcin Radzewicz.

 

Raków Częstochowa - GKS Tychy 2:2 (1:0)

1:0 - Petrasek, 26 min

1:1 - Błanik, 67 min

2:1 - Petrasek, 77 min

2:2 - Radzewicz, 90 min

Sędziował: Sebastian Tarnowski (Wrocław).

 

RAKÓW: Kos – Niewulis, Petrasek, Boateng (64. Góra) – Malinowski, Łabojko, Figiel, Mondek – Wójcik, Czerkas (83. Embalo), Papikyan (46. Mesjasz).

GKS: Dobroliński – Mańka, Biernat, Tanżyna, Abramowicz – Matusiak (82. Szumilas), Łuszkiewicz – Błanik, Grzeszczyk, Ćwielong (63. Radzewicz) – Zapolnik (74. Fidziukiewicz).

Żółte kartki: Mondek, Czerkas, Boateng – Abramowicz, Matusiak.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~tomUżytkownik anonimowy
~tom
No photo~tomUżytkownik anonimowy
do ~cures:
No photo~curesUżytkownik anonimowy
21 paź 15:09 użytkownik ~cures napisał
Trener Papszun wciąż niereformowalny. Za każdym razem po wyjściu na prowadzenie następuje głębokie wycofanie Rakowa na własne przedpole i rozpaczliwa obrona... Częstochowy. Ta taktyka nie może przynieść efektu. Ile razy trzeba się o tym przekonać. Gol i t
Nic dodać nic ująć. Trener osłabia zespół wprowadzając na 5 minut przed końcem za "Czerkasa" drewnianego Embalo.
21 paź 23:34
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~curesUżytkownik anonimowy
~cures :
No photo~curesUżytkownik anonimowy
Trener Papszun wciąż niereformowalny. Za każdym razem po wyjściu na prowadzenie następuje głębokie wycofanie Rakowa na własne przedpole i rozpaczliwa obrona... Częstochowy. Ta taktyka nie może przynieść efektu. Ile razy trzeba się o tym przekonać. Gol i tak padnie, choćby w 95 minucie. Zero nauki, zero wniosków. Grając u siebie trzeba próbować przytrzymać piłkę, walcząc o nią w środku pola, a nie liczyć na cud, który nie nastąpi. Słaby mecz Rakowa, wynik sprawiedliwy, wysoki pressing GKSu obnażył braki gospodarzy przy konstruowaniu akcji.
21 paź 15:09
Liczba głosów:0
0%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii