Kto się będzie bawił? Dziś Raków podejmie GKS Tychy

Rakow Czestochowa - Podbeskidzie Bielsko Biala
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

W trakcie spotkania Rakowa z Podbeskidziem na próżno wypatrywano nowego szkoleniowca GKS-u Tychy, Ryszarda Tarasiewicza. „Taraś” zapowiedział swój przyjazd do Częstochowy, by podpatrzeć poczynania piłkarzy Marka Papszuna, ale ostatecznie nikt go na stadionie nie widział. Tymczasem dziś tyszanie szukać będą punktów właśnie pod Jasną Górą.

GKS w kwietniu 2016 roku zafundował czerwono-niebieskim prawdziwe piekło, wygrywając przy Limanowskiego 8:1. Działacze z Tychów bawili się wtedy na trybunach stadionu Rakowa w najlepsze. Czy w sobotę będzie podobnie?

- Zrobimy wszystko, aby odnieść zwycięstwo, bo w tym sezonie tych wygranych meczów przed własną publicznością mamy bardzo mało. Na pewno będzie pełna mobilizacja i walka na całego - przyznaje filigranowy pomocnik Rakowa, Krystian Wójcik.

Wójcik jest jednym z najpewniejszych punktów w talii Papszuna, który tak mocno rotuje składem, że każdorazowo trudno do końca przewidzieć meczową jedenastkę. Mocno reglamentowana jest też wiedza o urazach zawodników. W meczu z Podbeskidziem z wysokości trybun poczynania kolegów obserwował Igor Sapała, któremu towarzyszyła wyjątkowej urody partnerka.

Sapała jesienią zaliczył świetny występ w potyczce częstochowian z Bytovią i wiadomo było, że aż się pali do tego, aby kierować poczynaniami formacji ofensywnej częstochowian. Tymczasem w meczu rezerw Rakowa piłkarz doznał drobnego urazu i przez ostatnie dni trenował indywidualnie. Na lekką kontuzje narzekał też Adam Czerkas i najpewniej dlatego w potyczce z Podbeskidziem trener Papszun postawił na Jose Embalo, który poza żółtym kartonikiem niczym na boisku się nie wyróżniał. Kibice coraz częściej zachodzą w głowę, dlaczego Portugalczyk wciąż dostaje szansę gry w podstawowym składzie, bo efekty jego krzątania się w okolicach pola karnego są mizerne.

 

Trener odzyskuje wigor

Ważnym ogniwem ekipy beniaminka wydaje się za to Jakub Łabojko, który z Rakowa trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski i wzbudził zainteresowanie przedstawicieli znacznie potężniejszych klubów ligowych niż ten z Częstochowy.

- Ten dwudziestolatek ma naprawdę papiery na grę na wysokim poziomie. Raków to dla niego dobre miejsce do rozwoju – jaki czas temu przekonywał nas wiceprezes klubu, Krzysztof Kołaczyk. I trudno się dziś z tymi słowami nie zgodzić.

W Rakowie cieszą się za to z powrotu do pełnej sprawności Macieja Sikorskigo. Trener bramkarzy i osoba od budowania atmosfery w zespole ostatnimi czasy częściej przebywał w szpitalu niż na murawie. Operację więzadeł „ukoronował” niedawno poważny zabieg kręgosłupa. Na szczęście trudny czas trenera Sikorskiego wydaje się odchodzić w niepamięć. Szkoleniowiec już odzyskał sprawność i wigor tak niezbędny podczas pomeczowych rytuałów odbywających się w szatni.

Szybko uporano się także z poważną kontuzją Słowaka, Lukasa Duriski. Prezes Rakowa Janusz Żyła przyznał tylko, że wspólnie działanie organizacyjne pozwoliło na kontakt z wybitnym chirurgiem, Krzysztofem Fickiem, który podjął się operacji więzadeł defensora Rakowa.

 

Z tej samej kategorii