Deklaracja prezesa Rakowa: Ekstraklasa? Jak najszybciej!

Beniaminek z Częstochowy szalał na zapleczu ekstraklasy, a teraz zaczyna od mocnego uderzenia na rynku transferowym. Rozmawiamy z Januszem Żyłą, prezesem Rakowa Częstochowa.

Krzysztof BROMMER: Trzeci w I lidzie, ale pierwsi w zimowym okienku. Sporą niespodziankę kibicom zrobiliście jeszcze w listopadzie transferem Mateusza Zachary. Proszę powiedzieć skąd ten pomysł?
Janusz ŻYŁA: – Mateusz jest świetnym piłkarzem, w dodatku mocno związany z miastem i klubem. Przede wszystkim zależało nam na jeszcze większym podniesieniu jakości i konkurencji w ataku. Dlatego jego osoba wydawała nam się idealna. Jestem przekonany, że Mateusz odbuduje się w Rakowie i za pewien czas będziemy mogli mówić, że to był świetny ruch.

 

Fot. Raków Częstochowa / źródło: Materiał prasowy

 

Zachara wychował się w Częstochowie i Rakowie. Kibice mają z kim się utożsamiać. To też było dla was ważne?
Janusz ŻYŁA: – Nawet bardzo. Z Mateuszem byliśmy w permanentnym kontakcie, bo zawsze śledzimy losy piłkarzy, którzy byli związani z naszym klubem, a ruszyli w świat czy Polskę. Dlatego byliśmy na bieżąco z jego sytuację w Portugalii. Tak naprawdę finalizacja rozmów i tego pomysłu powrotu Mateusza do Częstochowy miała miejsce przez ostatnie 3 tygodnie. Warto podkreślić, że otwartość od początku nie była tylko z naszej strony, ale i ze strony Mateusza, którego mocno nie trzeba było namawiać.

Informując o transferze nowego napastnika przyznał pan, że zimowe plany Rakowa obejmują wzmocnienie każdej z pozycji. Kibice mogą spodziewać się kolejnych „głośnych” nazwisk, czy raczej będziecie szukać inaczej?
Janusz ŻYŁA: – Zobaczymy. Wiadomo, że transfery lubią ciszę i nie mogę panu powiedzieć nad jakimi ruchami pracujemy. Trzeba zachować czujność, bo wszystko się może wydarzyć. Myślę, że w naszym kręgu są i tacy piłkarze oraz ci mniej znani.

Atutem Rakowa była już jesienią szeroka i wyrównana kadra. Jak chcecie pomieścić kolejnych kilku nowych zawodników?
Janusz ŻYŁA: – Runda dopiero się skończyła, więc zaczyna się okres analiz i rozmów. Wiele będzie zależało od tego kogo i ilu zawodników uda nam się pozyskać. Od tego będą zależały ruchy z klubu, czyli np. wypożyczenia. Co do wyrównanej kadry to taki był właśnie plan przed sezonem, aby trener miał z kogo wybierać i aby mógł dowolnie rotować. To dobrze wyszło w „praniu”. Wiem, że nazwiska i transfery to wisienka na torcie dla kibiców, ale muszą wykazać się jeszcze cierpliwością.

O ocenę rundy pana nawet nie pytam, skoro jako beniaminek zajmujecie trzecią lokatę na zapleczu ekstraklasy. Zapytam inaczej, o co właściwie Raków będzie walczył wiosną?
Janusz ŻYŁA: – Od początku mówimy, że chcemy aby w Częstochowie była ekstraklasa. Taki plan założyliśmy na najbliższe lata, ale chcemy go zrealizować najwcześniej jak się da. W Rakowie jest wielu ambitnych ludzi, którzy chcą skorzystać z okazji, jaka się nadarza. Na boisku jesienią widać było przesłanki, że stać nas na awans, więc czemu nie?

Jesteście jednak beniaminkiem. Może jesienią wiele klubów was trochę zlekceważyło? Wiosną już tak nie będzie...
Janusz ŻYŁA: – Czy ja wiem? Uważam, że to co prezentowaliśmy na boisku zdecydowanie pokazało, że jesteśmy silni. Proszę zauważyć, że nie mieliśmy tzw. „przypadkowych” zwycięstw. Wielokrotnie strzelaliśmy rywalom 3 gole, wygrywaliśmy większą różnicą bramek po dobrych meczach. To świadectwo, że zasłużyliśmy na miejsce w którym jesteśmy. Nie sądzę, że byliśmy lekceważeni.

Liga jest wyrównana. To także korzyść dla was?
Janusz ŻYŁA: – Jeszcze nie tak dawno tabela była jeszcze bardziej spłaszczona, ale faktycznie brak drużyny, która zdecydowanie odstawałaby od reszty stawki. Na pewno wiosną wiele się może wydarzyć, a kibiców czeka niezwykle emocjonująca runda. Będzie się działo!

Beniaminkowie świetnie sobie radzą. Wy i Odra Opole w I lidze, Górnik w ekstraklasie. Przypadek?
Janusz ŻYŁA: – Trudne pytanie. Myślę, że dużo zależy od tego czy dany klub, drużyna jest budowana w świadomy sposób. My wiemy kogo szukamy i jakich cech charakteru potrzebujemy. Wydaje mi się, że w takim przypadku łatwiej o sukcesy, gdy wie jak klub ma wyglądać.

Kamyczkiem w ogródką są jednak wasze napięte ostatnio stosunki z władzami Częstochowy. Czy porozumienie z miastem będzie pana głównym życzeniem na 2018 rok?
Janusz ŻYŁA: – Zdecydowanie. To jest nasz główny cel. Nie obrażamy się na nikogo. Chcemy realizować strategię, w której miasto jest jednym z najbardziej stabilnych partnerów, z którym będziemy szli w jedną stronę przez długie lata. Jeśli chcemy silnego Rakowa to inaczej być nie może. Jestem przekonany, że uda nam się znaleźć wspólny język i za niedługo będziemy mocniej współpracować.

 

Czy Raków awansuje do ekstraklasy w tym sezonie?
Z tej samej kategorii