Andrzej Niewulis: Gramy o ekstraklasę!

- Twardo stąpamy po ziemi i dalej będziemy się starali wygrywać każdy mecz - mówi obrońca Rakowa Częstochowa.

Andrzej Niewulis
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Maciej GRYGIERCZYK: To była lepsza jesień Rakowa niż ktokolwiek mógł się spodziewać?
Andrzej NIEWULIS: - Przed sezonem znaliśmy swoją wartość, ale oszukałbym mówiąc, iż spodziewałem się, że od razu uplasujemy się w ścisłej czołówce, w pierwszej trójce. Mieliśmy w drużynie cele, chcieliśmy być jak najwyżej. Jesteśmy megazadowoleni, przy czym nie ma w nas takiego podniecenia: „Ojej, co to będzie, taka szansa przed nami!”. Nie. Twardo stąpamy po ziemi i dalej będziemy się starali wygrywać każdy mecz.

Nie jest tak, że każdy inny finał niż awans do ekstraklasy będzie porażką?
Andrzej NIEWULIS: - Mamy mocną drużynę, ale nie takie rzeczy w futbolu się działy. Czasem zdarzy się gorsza dyspozycja, wpadnie się w dołek i nagle okazuje się, że może być problem nawet z utrzymaniem. Pamiętam taki sezon, kiedy Jagiellonia miała w ekstraklasie sporą przewagę, a wiosną wszystko przegrywała i broniła się przed spadkiem. Nie znaczy to jednak, że teraz się asekuruję. Gramy o ekstraklasę! Klub zrobi wszystko, by odpowiednio wzmocnić drużynę. Śmiało mogę powiedzieć, że prócz stadionu, Raków już dziś funkcjonuje tak, jakby był ekstraklasowym klubem. Czy brak awansu będzie porażką? Nie podchodzę tak do tego, ale zrobimy wszystko, by w czerwcu nie było konieczności stawiania takiego pytania.

W drużynie, w której było tak wiele rotacji, pan nie opuścił jesienią nawet minuty. Większa duma czy zmęczenie?
Andrzej NIEWULIS: - Duma to może za mocno powiedziane, ale jestem bardzo zadowolony. Trafiłem do Częstochowy latem ze Znicza Pruszków i musiałem wywalczyć sobie miejsce w składzie, a okres przygotowawczy był przecież krótki i intensywny. Trener szybko przekazał, czego wymaga ode mnie, a że nie jestem już najmłodszym zawodnikiem, podszedłem do tematu poważnie, by wykonać swoją pracę jak najlepiej. Jak widać, przekonałem trenera, dobrze wszedłem w sezon i sądzę, że odpłaciłem się za zaufanie. Często na przestrzeni całej rundy zawodnicy mają nie tyle gorsze dni, co jakieś mikrourazy. Ze mną nie było inaczej. W niektórych meczach musiałem zaciskać zęby, ale… No, trzeba wykorzystać każdy moment, bo przecież piękny zawód uprawiamy! Czas na odpoczynek jest teraz.

 

Z tej samej kategorii