Adam Czerkas: Ta liga jest trochę szalona

Dobrze czuję się w Częstochowie. Zresztą, jakiś czas temu przedłużyłem kontrakt – mówi 33-letni napastnik Rakowa.

Pilka nozna. II liga. Rakow Czestochowa - Rozwoj Katowice. 24.09.2016
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Trudno nazwać Adama Czerkasa bohaterem ostatniego spotkania Rakowa Częstochowa z Chrobrym, ale to między innymi jego trafienie zapewniło podopiecznym Marka Papszuna zaskakujące zwycięstwo (3:2) nad głogowianami. Napastnik częstochowian ma bez wątpienia patent na trafienia w meczach z Chrobrym, bo bramkarza tego klubu pokonał już przed ponad rokiem, jeszcze gdy bronił barw Rozwoju Katowice.
Czerkas, podobnie jak jego koledzy z zespołu, myślami jest jednak przy sobotnim spotkaniu częstochowian z Drutex-Bytovią, która w 1/8 finału Pucharu Polski niespodziewanie wyeliminowała Pogoń Szczecin.

 

Andrzej ZAGUŁA: Po meczu z Chrobrym kibice w Częstochowie odetchnęli z ulgą. Z zespołem nie jest tak źle jak się wydawało. Ale sukces i wywalczenie kompletu punktów przeciągnęło się mocno w czasie.
Adam CZERKAS: - Czekaliśmy pięć kolejek. Mam tego świadomość. W Głogowie też jakąś super formą nie olśniliśmy, ale faktycznie - takie zwycięstwo nam wszystkim było bardzo potrzebne.

Panu też?
Adam CZERKAS: - Zdecydowanie tak. Powtórzę - nie było to z naszej strony jakiś fantastyczny mecz. Zagraliśmy jednak solidne spotkanie, gra była poukładana, a i z naszą dyspozycją strzelecką było całkiem nieźle.

W tym Głogowie piłkarz Czerkas nieźle się nabiegał.
Adam CZERKAS: - Ano nabiegał. Czasami, gdy brakuje walorów piłkarskich, trzeba nadrabiać wszystko cechami wolicjonalnymi. Po prostu trzeba zostawić na boisku trochę zdrowia.

Kiedyś jeden z dziennikarzy pisał, że Czerkas nie chce umierać za Polonię Warszawa.
Adam CZERKAS: - To była totalna bzdura. Stek kłamstw, mających krótkie nogi. Jeden trener chciał mi zrobić na złość, wbić gwoździa, zrobić ze mnie kozła ofiarnego. Zdaje się, że ten trener już nigdzie nie pracuje. Zresztą, nie chcę sobie tym zawracać głowy. Szkoda nerwów.

Pójdę jednak za ciosem. Za Raków Czerkas chce „umierać”?
Adam CZERKAS: - Dobrze się tu czuję, jaki czas temu przedłużyłem kontrakt. Zespół mamy naprawdę ciekawy, perspektywiczny. Szkoda, że w Głogowie trener nie postawił na Tomka Wróbla, bo jest w naprawdę dobrej formie. Ale to są wybory naszego szkoleniowca i trzeba je respektować.

Wróbel z Czerkasem trzymają się razem. Pewnie jeszcze od czasów wspólnych występów w Rozwoju Katowice.
Adam CZERKAS: - Na boisku to wiadomo, ale także poza boiskiem się dobrze rozumiemy. Spędzamy ze sobą sporo wolnego czasu.

Z trenerem Papszunem też pan świetnie się zna.
Adam CZERKAS: - Znam, znam. Jeszcze od czasu bliskiej współpracy w Legionovii. Dziś to jest mój szef w Rakowie, a ja jestem jego pracownikiem. I tylko na płaszczyźnie zawodowej, czyli piłkarskiej, możemy wymieniać uwagi.

Ale był pan zadowolony, gdy w Częstochowie trafił pan pod jego skrzydła.
Adam CZERKAS: - Oczywiście, że byłem. Uważałem i uważam, że to zdolny trener i trzeba mu dać szansę, po to by popróbował futbolu na wyższym niż II liga poziomie. Ta szansa się nadarzyła i myślę, że podoła zadaniu.

Z Bytovią czerwono-niebieskich czeka spacerek?
Adam CZERKAS: - W żadnym wypadku.

Ale w środku tygodnia bytovianie grali spotkanie pucharowe z Pogonią Szczecin i na boisku biegali aż przez 120 minut. Musiał u nich nastąpić znaczny ubytek sił.
Adam CZERKAS: - Chojniczanka, zanim do nas nie przyjechała, też miała za sobą ligowo-pucharowy maraton. I co z tego? Przyjechali do Częstochowy i zgarnęli nam trzy punkty. Ta liga jest trochę szalona. Każdy może wygrać z każdym. To jest nie tylko moje zdanie. Poziom jest bardzo wyrównany i łatwo o wyniki, które określa się mianem niespodzianek.

Nie jest już pan napastnikiem pierwszej młodości. Czy myśli pan, by po zakończeniu kariery pozostać przy futbolu?
Adam CZERKAS: - To jeszcze odległa perspektywa. Ale chyba tak. Mam nosa do pewnych rzeczy, ale nie będę się teraz na ten temat rozwodził.

 

Z tej samej kategorii