Nadzieje obrońcy na pierwsze zwycięstwo

Łukasz Góra
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Piłkarze częstochowskiego Rakowa smaku zwycięstwa na pierwszoligowych boiskach przed własną publicznością jeszcze w tym sezonie nie zaznali. Czy uda im się to zadanie zrealizować w najbliższym pojedynku ze Stalą Mielec?

Łukasz Góra, obrońca Rakowa jest przekonany, że ten scenariusz, w którym czerwono-niebiescy inkasują komplet „oczek” jest jak najbardziej możliwy do realizacji.
- Znamy zespół naszych rywali. Mierzyliśmy się z nim jeszcze na drugoligowych boiskach. Wiemy jak grają i właściwie nie powinni nas niczym zaskoczyć - przekonuje zawodnik pochodzący z niewielkiej miejscowości Lisów, zlokalizowanej niecałe 20 km od Truskolasów, skąd do Rakowa trafiły futbolowe „klany” Błaszczykowskich i Brzęczków.
23-letni Łukasz Góra, przez kolegów nazywanych pieszczotliwie „Szaszek”, pierwsze piłkarskie kroki stawiał jednak nie w rodzinnym Lisowie, ale właśnie w Częstochowie. - Na treningi dojeżdżałem najpierw z tatą samochodem, a potem już sam autobusem. Nie było łatwo. Do południa była szkoła, potem kilka chwil spędzałem w domu i gnałem do Częstochowy na zajęcia. I tak dzień w dzień. Potem na trzy lata trafiłem do Gwarka Zabrze. Mieszkałem w internacie, ale szybko wróciłem do „mojego” Rakowa, bo tutaj czuje się jak w domu. Wszystkich znam i wszyscy mnie znają - mówi o początkach kariery nasz rozmówca, który w futbolowym dossier ma jeszcze sporo miejsca.
W tym sezonie Łukasz Góra, obok już 33-letniego Piotra Malinowskiego, jest jedynym wychowankiem Rakowa w kadrze zespołu Marka Papszuna. Od czterech lat „Szaszek” w końcu na stałe zamieszkał pod Jasną Górą, więc dojazd na stadion przy ulicy Limanowskiego zajmuje mu ledwie kilka chwil. Najwierniejszymi kibicami Łukasza są oczywiście rodzice. - Tata jest na każdym spotkaniu. Mama właściwie też, choć przy okazji spotkań lubi również zajrzeć do klasztoru. Teraz, gdy mamy w Częstochowie I ligę, na meczu melduje się prawie cała rodzina. Wszyscy mocno mi kibicują - wyjaśnia.
Wysoki defensor częstochowian ostatnie dwa tygodnie musiał jednak pauzować z powodu drobnego urazu. Naciągnięty miesień dwugłowy już nie dokucza i zawodnik liczy, że uda się mu wskoczyć do składu na konfrontację ze Stalą. - Od poniedziałku normalnie trenuję. Gotowy do gry będzie także nasz kapitan, Rafał Figiel, który pauzował za kartki. Ostatnie nasze spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec oglądaliśmy z trybun i nie ma co ukrywać, że ciągnęło mnie i jego na plac - przyznaje obrońca.

 

Z tej samej kategorii