Pętla się zaciska. Raków pozbawiony sporej dotacji od miasta

RADZIONKOW - RAKOW
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Przez chuligaństwo "rakowiaków" rozgorzał spór o miejską dotację, bez której klub może wpaść w nie lada tarapaty.

W tym pozaboiskowym pojedynku Raków dał się ograć w zadziwiający prosty sposób. Ograć, bo zabrakło mu doświadczenia, a może najzwyczajniej w świecie wyobraźni, że władze miasta nie zamierzają żartować. Te ostatnie w walce ze stadionowym chuligaństwem sięgnęły po bardzo bolesny oręż – pieniądze.

 

Sekwencja następujących po sobie zdarzeń była następująca. Klub spod Jasnej Góry na początku października podpisał umowę cywilno-prawną z samorządem na promocję miasta poprzez sport (dokładnie piłkę nożną) i zaakceptował jej wszystkie warunki. Tym najważniejszym było odstąpienie od jej realizacji i wypłatę umownej kary w przypadku nagannych zachowań częstochowskich kibiców na spotkaniach z udziałem drużyny w czerwono-niebieskich barwach. Gra toczyła się o pół miliona złotych, które miało podreperować budżet beniaminka I ligi. Kilka dni po podpisaniu umowy przez wiceprezesa Rakowa Krzysztofa Kołaczyka i prezesa Janusza Żyłę najbardziej zagorzali kibice Rakowa zdemolowali w Chorzowie sektor dla gości, wyrywając 450 krzesełek. Na dokładkę policja zatrzymała 14 najbardziej krewkich sympatyków Rakowa, a 9 z nich usłyszało zarzuty.

 

Zagrali na emocjach

O tym, że w Chorzowie może być gorąco wiedział nawet średnio zorientowany sympatyk częstochowskiego klubu. Chorzowianie skradli bowiem podczas turnieju halowego „Piłkarska gwiazdka” kilka flag Rakowa i tylko czekali na sposobność, by je spalić na oczach kipiących ze złości częstochowian. Konsekwencje tego działania były łatwe do przewidzenia, choć policja i tak utemperowała dążących do konfrontacji, bo urażonych na kibicowskim honorze, „rakowiaków”.

 

Gdy po chorzowskim incydencie emocje już opadły, władze piłkarskiego związku wymierzyły kibicom Rakowa karę - zakaz udziału w meczach wyjazdowych przez okres 6 miesięcy). Wtedy włodarze miasta przystąpili do działania. Rozwiązali umowę i zażądali od klubu 100 tys. zł tytułem ustalonej kary.

 

Sternicy Rakowa zareagowali na fakt rozwiązania umowy ogólnym komunikatem, a po ligowym meczu z Górnikiem Łęczna już skonkretyzowaną informacją, że ubytek 500 tys. zł w kasie spowoduje opóźnienia wypłaty poborów dla piłkarzy, sztabu szkoleniowego oraz pracowników klubu. Przekaz jest łatwy do zrozumienia. Postanowiono zagrać na emocjach, choć w tym wypadku nie wydaje się to być najlepszym rozwiązaniem.

 

W radomszczańskim lesie

Do kotła, w którym warzą się problemy częstochowskiego futbolu dolano jeszcze oliwy. O tym, że sport powinien być wolny od polityki mówi się od dawna. Co innego deklarować, a co innego czynić. Fani Rakowa od dawna sympatyzują z prawicową, a nawet skrajnie prawicową częścią sceny politycznej. To oni, obok sympatyków warszawskiej Legii, najmocniej finansowo wspierają Janusza Walusia, który pozbawił życia Chrisa Haniego, lidera Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej i w Republice Południowej Afryki odsiaduje wyrok dożywocia. Mocno zaangażowany w sprawy kibicowskie jest też radny klubu Prawo i Sprawiedliwość, Albert Kula. Ten znany z szeregu prospołecznych działań samorządowiec niedawno został jednak zatrzymany przez policję w lesie pod Gidlami w okolicach Radomska, gdzie spotkali się kibice kilku klubów m.in. Lechii Gdańsk i Stomilu Olsztyn. Policja węszyła tzw. ustawkę. Kula w oświadczeniu złożonym podczas sesji rady miasta Częstochowy bronił się, że sympatycy trzech klubów wspólnie zamierzali wybrać się na mecz w Niecieczy, a o żadnej bijatyce nie było mowy. Fakt faktem – w ramach tzw. kibicowskich układów Raków mocno zbliżył się z Lechią, ale radomszczański las z całą pewnością nie był najlepszym miejscem do debaty z udziałem radnego Kuli. Poglądy te podzielił szef lokalnych struktur PiS-u, poseł Szymon Giżyński, zawieszając go do czasu wyjaśnienia całej sprawy.

 

Bez stadionu się nie da

O politycznym zaangażowaniu części kibiców Rakowa piszemy nie bez przyczyny. Zderzają się one z lewicowymi poglądami obecnych władz Częstochowy, które mocno krytycznie spoglądają na cały ruch kibicowski, a w ich przekonaniu po prostu „kibolski” związany z Rakowem. To ten najmocniej wynosi jednak na sztandary hasło związane z budową nowego stadionu piłkarskiego, który Częstochowie jest po prostu potrzebny. Od dawna mówi o tym jeden z najbardziej znanych wychowanków Rakowa, Jacek Magiera. - Bez stadionu Raków nie uczyni żadnego sportowego kroku do przodu – nie ma wątpliwości były już szkoleniowiec warszawskiej Legii.

 

Ale i w częstochowskim magistracie dojrzewa pomysł budowy (modernizacji) obiektu przy Limanowskiego. Tym bardziej, że Raków pnie się w górę pierwszoligowej tabeli i sportowo spisuje się bez zarzutu. Musi jednak poradzić sobie z fanami, którzy chorzowską akcją „krzesełkową” napytali mu biedy.

 

Dziś w tej mało komfortowej sytuacji o wypracowanie porozumienia na linii miasto – klub będzie bardzo trudno. A brak porozumienia może oznaczać nawet sądową batalię obu stron i zarzucenie pętli na szyję klubu. I nie jest to stwierdzenie na wyrost. Trzeba bowiem pamiętać, że nieuregulowane płatności wobec magistratu spowodowałyby, że w 2018 roku Raków nie mógłby stanąć do konkursu o dotację związaną choćby ze sportowym szkoleniem dzieci i młodzieży. Konsekwencje braku środków na młodzież byłyby bombą z opóźnionym zapłonem, która zachwiałaby fundamentami częstochowskiego klubu. Taką sytuację trudno nawet sobie wyobrazić.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~DiegoUżytkownik anonimowy
~Diego :
No photo~DiegoUżytkownik anonimowy
Uwazam ze zaistniala sytuacja to ewenement na skale swiatowa bo nie znam innego miasta w ktorym lokalnej wladzy zalezy na zniszczeniu wlasnego osrodka sportowego.
Powiedzmy sobie jasno, problem z zachowaniem kibicow w Czestochowie nie jest odosobnionym przypadkiem, a dotyczy on czy to w wiekszej czy mniejszej skali
praktycznie kazdy klub w Polsce z duzego miasta nie wylaczajac innych dyscyplin sportowych.
Tymczasem RKS Rakow jest jedynym klubem w Polsce ( jesli sie myle to mnie poprawcie i podajcie przyklad z innego miasta ) ktory zostal ukarany grzywna za zachowanie kibicow na meczu wyjazdowym.
Chcialbym tu zadac pytanie, w jaki sposob klub moze odpawiadac za zachowanie kibicow na imprezie ktorej nie jest organizatorem i jaki ma wplyw na zachowanie porzadku na stadionie w Chorzowie?
Jesli juz miala by kogos spotkac kara to bylby to organizator imprezy masowej w Chorzowie na ktorej to nie potrafil zapewnic bezpieczenstwa.
Jeli urzad miasta chce byc pionierem w walce z chuliganeria stadionowa, to swietnie niech tak bedzie tylko teraz poprosze o rowne traktowanie wszystkich czestochowskich klubow.
I teraz do sedna, chodza sluchy ze Wlokniarz ma zostac zasilony w nastepnym sezonie niebagatelna kwota 3.5 mln PLN.
Rozumiem ze bedzie w umowie klazula o mozliwosci cofniecia dotacji w przypadku obrazania osob ze wzgledu na rase, pochodzenie, przekonania religijne, obrazanie osob publicznych instytucji i szeroko pojetego niewlasciwego zachowania kibicow podczas imprez sportowych podobnie jak w tej podpisanej z RKS Rakow?
Nastepnie spokojnie czekam na mecz Wlokniarza z Apatorem Torun w nowym sezonie i na grupowe spiewy wlacznie z zawodnikami,sztabem trenerskim i dzialaczami wlacznie z podskakiwaniem w rytm okrzykow "Kto nie skacze ten z Torunia...".
Sytuacja ta miala miejsce wielokrotnie w poprzednich latach i jest wiecej niz pewne ze bedzie miala miejsce jeszcze wielokrotnie.
Czyz wyzej opisana sytuacja to nie jest obrazanie osob ze wzgledu na pochodzenie ????
Jak czuja sie kibice z Torunia bedacy swiadkami takich chamskich zachowan? Jak czuja sie mieszkancy Czestochowy posiadajacy rodziny i przyjaciol z Torunia ???
Czy widzicie absurdy takiego podejscia do sprawy???
Rozumiem ze Wlokniarz bedzie musial oddac 3.5 mln PLN wraz z 20% wartoscia tej kwoty czyli niebagatele 700000 PLN????
Jesli tak to pelna zgoda, mierzmy wszystkich rowna miara.
I teraz najciekawsze... kto ocenia czy warunki umowy sa dotrzymane czy nie i jakimi kryteriami sie kieruje ?
To jest pole do kolejnych naduzyc bo faworyzowany Wlokniarz w urzedzie miasta moze byc traktowany poblazliwie i ekscesy ich kibicow marginalizowane.
Nastepna ciekawa sytuacja ktora moze sie wydarzyc to prowokacja.
Kto zabroni grupie 20 ludzi przywdziania szalikow bialo zielonych pojscia na mecz zuzlowy i choralnego spiewania "Marek Balt guzik ;) wart! " ????
Lub co gorsza rozkrecenia zadymy i wyrywania krzesel?
Czy klub Wlokniarz zostanie rowniez ukarany cofnieciem dotacji i oplata karna?
Jak widzicie absurd goni absurd i pokazuje w jak idiotycznej sytuacji miasto stawia srodowiska sportowe w naszym miescie.
8 lis 20:32 | ocena:67%
Liczba głosów:6
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~TomaszUżytkownik anonimowy
~Tomasz :
No photo~TomaszUżytkownik anonimowy
Na początek; nie pochwalam chuligaństwa na stadionach. Trzeba jednak zdawać sprawę, że klub nie ma wpływu na zachowanie swoich kibiców na meczach wyjazdowych bo przecież na meczach w Częstochowie jest wzorowy porządek. Na meczach jest sporo kobiet i rodziców z dziećmi. Miasto swoją decyzją o cofnięciu "nędznej" w porównaniu z innymi miastami dotacji i domaganiu się od klubu 100 tys. zł kary zrobiły więcej anty reklamy miastu niż wybryki chuligańskie kiboli w Chorzowie. Miasto nie wyciąga wniosków. Trzeba sobie przypomnieć AZS Częstochowa. Na początku było żądanie miasta aby rozprawić się z klubem kibica , a gdzie skończył ten klub to widać. Panowie Radni dysponujecie pieniędzmi społecznymi a jak wszyscy Nasi politycy dysponujecie nimi jak własnymi zaspakajając przede wszystkim swoje cele polityczne.
8 lis 18:23 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii