Adam Czerkas: Na tego trenera nie potrafię się gniewać

Pilka nozna. Nice1 liga. Odra Opole - Rakow Czestochowa 23.08.2017
 fot. Mirosław Szozda  /  źródło: 400mm

Marek Papszun to nieprzypadkowy gość. Jego decyzje nie są podyktowane z nie wiadomo którego kapelusza – mówi snajper Rakowa.

Nigdy nie miałem okazji zagrać jeszcze w Chorzowie. Jakoś tak zawsze mijaliśmy się z Ruchem. Nie przypominam sobie nawet żadnego sparingu. Cieszę się na ten mecz. Trudno nie uważać go za atrakcyjny – nie kryje Adam Czerkas, napastnik Rakowa, który zawita na Cichą po czterech z rzędu zwycięstwach.

 

Ruch ma swój styl
- Trener przestrzega nas, że miejsce zajmowane przez Ruch w tabeli nie odzwierciedla rzeczywistości. Ostatnio złapał trochę punktów, ma swój styl, gra bez kompleksów, ofensywnie. No, ale my czujemy się mocni. Raczej nie mamy się czego obawiać – deklaruje Czerkas, który wraz z kolegami nie dość, że sięgnął w ostatnich czterech występach po 12 punktów, to jeszcze każdemu z rywali strzelał po trzy gole.

 

- Wiesz, co jest najlepsze? Że w meczach, w których nie punktowaliśmy, mieliśmy olbrzymią optyczną przewagę. I olbrzymią liczbę sytuacji! Nie zamieniało się to jednak ani na bramki, ani na punkty. Gdy miesiąc temu jechaliśmy do Głogowa, mieliśmy już nóż na gardle. Uznaliśmy, że trzeba zostawić styl, myślenie o kreowaniu okazji, a skoncentrować się na obronie i tym, by zostawić na boisku jak najwięcej zdrowia. To przyniosło efekt, a skoro tak, z podobnym podejściem podchodziliśmy do kolejnych meczów. Poprawiliśmy się w defensywie. Posiadanie piłki, liczba sytuacji jest ze dwa razy mniejsza niż wcześniej, ale za to jesteśmy bardziej skuteczni – opowiada 33-letni snajper, który przyłożył zdecydowanie rękę do ostatnich sukcesów beniaminka. Cztery mecze, cztery gole…

 

Był zszokowany
- Hitem było, gdy trener po tym, jak strzeliłem dwa gole w Suwałkach, w kolejnym spotkaniu w Olsztynie posadził mnie na ławce. Byłem zszokowany! Gdy jednak ochłonąłem, mogłem to sobie racjonalnie wytłumaczyć. Zostawiłem dużo zdrowia w starciu z Wigrami, sporo pracowałem bez piłki, to był mój trzeci występ w odstępie tygodnia. Trener uznał, że tak cały czas się nie da i na Stomil wejdę w końcówce. Trafiłem do siatki, co tylko potwierdza klasę i wielkość trenera. Znamy się bardzo długo, ufam mu w 100 procentach. Nie potrafię się na niego gniewać. To nieprzypadkowy gość. Jego decyzje nie są podyktowane z nie wiadomo którego kapelusza – Adam Czerkas chwali Marka Papszuna.

 

Opolska zmora
Skoro na szczycie tabeli może znajdować się inny z beniaminków, Odra, to czemu wkrótce nie miałby to być Raków, który – zdaniem części obserwatorów – dysponuje większym potencjałem?

 

- Odra to taka nasza zmora. W poprzednim sezonie cały czas patrzyliśmy, jakie wyniki notuje, bo walczyliśmy w II lidze o 1. miejsce. Teraz kilka razy też był szok, bo Odra akurat wygrała z kimś, z kim mieliśmy problem. Rok temu mówiłem: „Nie no, oni w tym Opolu co kolejkę tak dobrze grać nie mogą”. Teraz mówię podobnie, a stale zaskakują. No, ale… Z drugiej strony, to im nawet kibicuję. Drużynę prowadzi trener Smyła, z którym znam się Rozwoju Katowice. I gdy sobie o tym przypomnę, to już mi tak nie żal – tłumaczy z uśmiechem „Czerki”.

 

Z tej samej kategorii