W Rakowie Częstochowa szansa na odbudowę!

Ostatnie spotkania klubów z Głogowa i Częstochowy dostarczają emocji. Nie tylko na boisku.

Rakow Czestochowa - Zaglebie Sosnowiec
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Choć Chrobry i Raków jutro zagrają o ligowe punkty po raz pierwszy od ponad 3 lat - wiosny 2014, kiedy to w Głogowie świętowano awans na zaplecze ekstraklasy - to oba kluby nie były sobie przez ten czas tak zupełnie obojętne. Już mniejsza o to, co zdarzyło się 14 miesięcy temu, czyli bardzo emocjonujący mecz rundy wstępnej Pucharu Polski. Pod Jasną Górą skończyło się wtedy 2:2 i decydować musiały rzuty karne, które lepiej (6:5) egzekwował ówczesny II-ligowiec, czyli Raków.

 

Przepowiednia Mamrota
Działo się też na linii głogowsko-częstochowskiej w 2017 roku. Zimą. W końcówce stycznia na boisku Chrobrego obie drużyny rozegrały sparing. Gospodarze wygrali 1:0, co oznaczało, że dla Rakowa była to pierwsza porażka po serii… 18 meczów, w których nie znalazł pogromcy. Imponująca passa trwała od 9 sierpnia. Głogowianie czuli wtedy lekki niesmak zachowaniem rywali (grającym wtedy jeszcze przecież w niższej lidze), którzy nie dość, że przyjechali wtedy na sparing spóźnieni, to jeszcze poprosili, by mecz rozegrać nie w klasycznym systemie 90-minutowym, a 2x40 minut, tłumacząc to chorobami i kontuzjami. Spora rozbieżność była też w komentarzach trenerów. Abstrahując od oceny gry, Ireneusz Mamrot, dziś prowadzący już Jagiellonię Białystok, zawyrokował wtedy, że Raków na pewno awansuje, a potem będzie liczącą się w I lidze siłą.

 

Przebili ich ofertę
Kilka tygodni później oba kluby stoczyły walkę na polu transferowym. Chrobry był już praktycznie dogadany z Łukaszem Sołowiejem. Obrońca Jagiellonii jechał już do Głogowa, miał wychodzić na trening, ale… oferta dolnośląskiego klubu została przebita przez Raków! Pod Jasną Górą stoper jednak furory nie zrobił i minionego lata częstochowianie oddali go do ligowego rywala, Stomilu Olsztyn. Lepiej na tym zamieszaniu wyszedł Chrobry, bo wypożyczył z Legii Warszawa Mateusza Wieteskę, który nie dość, że był młodzieżowcem, to stanowił pewny punkt defensywy i strzelił kilka ważnych goli.


Wracając do „przepowiedni” Ireneusza Mamrota - jak dotąd sprawdza się połowicznie. Owszem, Raków w cuglach awansował, lecz radzi sobie w tym sezonie zaskakująco słabo. Jedna wygrana, 2 remisy, 4 porażki… O ile wcześniej był chwalony za grę, to przed tygodniem, ze Stalą Mielec, przegrał zasłużenie (1:2).

 

- Zawodnicy muszą zdawać sobie sprawę z tego, że w zespole panuje duża konkurencja. Taka ospałość, jak w meczu ze Stalą, nie może mieć miejsca. Musimy być od początku gotowi, zdecydowani, agresywni. Widzimy, jak trudno jest o punkty. Co kolejkę decydują detale, niuanse. Nie poddajemy się jednak i walczymy dalej. Głogów? Myślę, że teraz każde miejsce będzie dobre na odbudowanie się - mówił po porażce z mielczanami trener Marek Papszun.

 

Z tej samej kategorii