W Zagłębiu przetasują zwycięski skład

Pilka nozna. Nice I liga. Zaglebie Sosnowiec - Chrobry Glogow. 18.10.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Do sosnowieckiej jedenastki wraca wprawdzie kapitan Tomasz Nowak, ale kartkowa karencja czeka tym razem Sebastiana Milewskiego. Na domiar złego Rafał Makowski trafił na dwa tygodnie do szpitala.

Zwycięskiego składu się nie zmienia – to jedna ze złotych dewiz futbolu. Przy Kresowej tym razem nie będzie można jej zrealizować. W obozie Zagłębia nie kończą się bowiem problemy z obsadą środka drugiej linii.

 

„Seba” pokutnikiem
Podczas środowego meczu z Chrobrym Głogów, w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, czwartą żółta kartką w tym sezonie ukarany został Sebastian Milewski. To oznacza, że w najbliższej kolejce czeka go przymusowa pauza. Po kartkowej absencji wraca wprawdzie do wyjściowej jedenastki Tomasz Nowak – w roli kapitana zastąpiony przed dwoma dniami przez Szymona Lewickiego – ale nie rozwiązuje to problemu z obsadą pozycji defensywnego pomocnika.

 

Rafał, trzymaj się!
Kłopoty zaczęły się w poprzedni weekend, gdy w trakcie wyjazdowego meczu z Bytovią (2:2) źle poczuł się Rafał Makowski. Od początku tego tygodnia zawodnik przebywa w Warszawie i tam przechodzi szczegółowe badania kardiologiczne. Trzydniowy zapis Holtera (urządzenie monitorujące pracę serca 24 godziny na dobę) nie pozwolił na określenie przyczyn nagłego załamania zdrowia. Zdecydowano, że piłkarz musi się położyć na dwa tygodnie do szpitala. Konieczne będzie wykonanie koronarografii, czyli badania obrazującego anatomię tętnic wieńcowych. Jest to zabieg inwazyjny, wymagający wprowadzenia cewnika poprzez nacięcie w pachwinie.
- Wszyscy trzymamy za Rafała mocno kciuki i mamy nadzieję, że szybko wróci do nas – mówi [Wojciech Łuczak], autor zwycięskiej bramki w potyczce z Chrobrym. – Nie jest ważne, jak długo musi zostać w szpitalu. Liczy się tylko to, żeby dołączył do zespołu zdrowy i uśmiechnięty.

 

Żarko zrobił swoje
Łuczak to jeden z dwóch rezerwowych, których akcja zapewniła przedwczoraj Zagłębiu komplet punktów. Przy decydującym golu asystował mu Żarko Udoviczić. W środę niespodziewanie – po raz pierwszy w tym sezonie - rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. – Nie ukrywam, że byłem trochę zaskoczony, bo na treningach poprzedzających mecz nic nie wskazywało na to, że zabraknie mnie w podstawowym składzie – wyznaje serbski defensor.
Trener Dariusz Dudek od razu jednak tłumaczy: - Chcieliśmy spróbować nowego ustawienia defensywy, bo w ostatnich spotkaniach traciliśmy za dużo bramek. Często zamieszany był w to właśnie Żarko. W ofensywie cały czas spisuje się jednak świetnie, co potwierdził właśnie w środę.
Udoviczicia zastąpił na boku obrony Łukasz Mozler, ale niewykluczone, że - wobec kłopotów z obsadą pozycji defensywnego pomocnika – młodzian wróci w niedzielę do środka pola. Wtedy znów lewy korytarz boiska będzie królestwem „bałkańskiej antylopy”…

 

Z tej samej kategorii