Prezes bez szklanej kuli, ma być marsz w górę tabeli

Zaglebie Sosnowiec - SFC Opava
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Po zwycięskim boju z GKS Katowice sosnowiczanie chcą teraz potwierdzić zwyżkę formy w spotkaniu z Chojniczanką.

Pytanie, czy wytrzymają fizycznie trudy kolejnego meczu, zaledwie po 3 dniach odpoczynku? - Trudno w naszej piłce cokolwiek przewidzieć. Ja w każdym razie na pewno nie mam szklanej kuli! - żartuje prezes Marcin Jaroszewski, który jest jednak przekonany, że Zagłębie zacznie wreszcie przesuwać się w górę tabeli I ligi. Do tego jest jednak potrzebne kolejne zwycięstwo. A seria dwóch wygranych to coś, co na razie pozostaje w sferze życzeń drużyny Dariusza Dudka. - Będziemy mieć badania krwi i zobaczymy, na jakim poziomie jest zmęczenie zawodników. Ale nie sądzę, by pojawiły się problemy. Trener ma szeroką kadrę i z pewnością wie, na kogo teraz postawić – dodaje sternik sosnowieckiego klubu.

 

Pociągnięci przez kibiców
Jednym z wyróżniających się piłkarzy Zagłębia w potyczce z katowiczanami był Mateusz Cichocki. Nie tylko wywiązywał się z zadań defensywnych, ale również bardzo często pojawiał się na polu karnym gości przy stałych fragmentach gry. I tam piłka go szukała. To po jego asyście głową gospodarze otworzyli wynik spotkania. - W Opolu zabrakło nam szczęścia, tym razem to szczęście nam sprzyjało – cieszy się Cichocki, który podkreśla, że mecz z Chojniczanką będzie równie trudny, jak środowa gra. - Warto punktować w każdym meczu i to musimy robić. Z GKS-em doping kibiców nas pociągnął i bardzo liczymy na nich w perspektywie Chojniczanki.

 

Naładowani energią
O roli kibiców mówił również po środowym spotkaniu Dawid Kudła, który zaliczył w tym sezonie już trzeci mecz bez straty bramki. Inna rzecz, że jeśli sosnowiczanie wygrywają, to tylko na Stadionie Ludowym, za to z zerowym kontem strat. Piętą achillesową pozostają spotkania wyjazdowe, gdzie zespół jeszcze nie zwyciężył. - Mam nadzieję, że zwycięstwo z GieKSą wszystkich nas podbuduje. Jesteśmy naładowani energią i chcemy wygrywać kolejne mecze. Nasi kibice na to zasługują – zaznacza sosnowiecki golkiper.

 

Osiem pozycji Łuczaka
Pod koniec środowej gry poważnie wyglądającej kontuzji doznał Wojciech Łuczak, który opuścił boisko wyraźnie utykając. Czy w tej sytuacji zabraknie go w sobotę? - Nie jest źle. Tylko niepotrzebnie sprint zrobiłem i naciągnąłem jeden z mięśni. To chyba „dwójka” była. Ale nie ma mowy, bym odpuścił, w sobotę wychodzę na boisku i zapieprzam! Trzeba zostawić sto procent zdrowia, nie ma innej rady. Jeśli tego nie nie będzie, nie ma co liczyć na 3 punkty. Chcąc walczyć o wysokie cele za każdym razem musimy grać na pełnym gazie… - zaznacza Łuczak, który liczy, że u nowego trenera trafi wreszcie na stabilizację. Poprzednik Dudka, Dariusz Banasik w tym sezonie wystawiał go aż na... 8 pozycjach. To rekord, który w I lidze nieprędko zostanie pobity.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Do redakcjiUżytkownik anonimowy
~Do redakcji :
No photo~Do redakcjiUżytkownik anonimowy
A porażka z Grudziądzem to nie strata?
16 wrz 16:00
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii