Zagrać jak z... Chojniczanką

Rakow Czestochowa - Chojniczanka Chojnice
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Piłkarze po dwóch porażkach na własnym boisku chcą jak najszybciej zatrzeć złe wrażenie, które pozostawili po tych nieudanych występach.

Co prawda trener Marek Papszun uspokaja, by nie wpadać w żadną panikę, ale sam jednocześnie zauważa, że pierwsza odsłona potyczki z katowiczanami była najsłabszą połową jego zespołu w tym sezonie.
- Po spotkaniu z Chojniczanką wszyscy myśleli, że utrzymamy taki poziom gry. Tymczasem potyczka z GKS-em boleśnie to zweryfikowała – przyznaje otwarcie, mając jednocześnie świadomość, że jego podopiecznych stać na szybki powrót do dobrej dyspozycji.
Czy stanie się to w spotkaniu z innym z beniaminków I ligi, Odrą Opole? Takiego scenariusza nie należy wykluczyć, bo większość zawodników z Limanowskiego ma świadomość, co przyczyniło się do niepowodzenia w pojedynku z GKS-em.
- Naszym problemem była zbyt mała liczba stwarzanych sytuacji. Szczególnie w pierwszej odsłonie meczu z katowiczanami. Ta jedna z początku spotkania to zdecydowanie za skromnie jak na taki bój – mówi bijąc się w pierś jeden z najciekawszych nowych graczy Rakowa, pomocnik [Krystian Wójcik]. – Musimy z tego wszystkiego szybko wyciągnąć wnioski, bo jeszcze sporo konfrontacji ligowych przed nami.
Pochodzący z Włodawy Wójcik, w ostatnich sezonach występował w barwach Legionovii. To tam wypatrzył go trener Papszun doskonale znający potencjał mazowieckiego futbolu. Piłkarz w okresie przygotowawczym prezentował się na tyle dobrze, że bez kłopotów wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie częstochowian. Już w pierwszych spotkaniach niewysoki pomocnik imponował wybieganiem i naprawdę nienaganną techniką. Łatwo było też go dostrzec na boisku, bo Wójcik „z uczesania” do złudzenia przypomina legionistę i reprezentant Polski, Michała Pazdana.
- Dla mnie przyjście do Rakowa to duży krok naprzód w piłkarskiej przygodzie. Wkomponowałem się do zespołu bez najmniejszych problemów, ale mam świadomość jak duża jest rywalizacja w drużynie. Naprawdę muszę dawać z siebie wszystko, aby zasłużyć na występy w podstawowej jedenastce - dodaje.
W Opolu częstochowianie wystąpią w najsilniejszym składzie, choć po spotkaniu z GKS-em niepewny gry był bramkarz Mateusz Lis, który musiał złożyć wizytę w szpitalnym laboratorium, gdzie wykonano rutynowe prześwietlenie kości policzkowej. Na szczęście golkiper będzie gotowy na mecz z Odrą, choć po starciu z jednym z rywali Katowic pozostał mu pod okiem spory siniak.

 

Z tej samej kategorii