W Odrze Opole gotowi jak na maturę

Wiem, że rywale grali w środę mecz Pucharu Polski, ale w nieco zmienionym składzie, więc na pewno nie będą zmęczeni - prognozuje szkoleniowiec niebiesko-czerwonych, Mirosław Smyła.

Szymon SKrzypczak
 fot. Mirosław Szozda  /  źródło: SPORT

Po pokonaniu (3:0) Górnika Łęczna i wygranej (2:1) w Siedlcach przy Oleskiej panują bardzo dobre nastroje. Trudno się temu dziwić, wszak beniaminek współlideruje tabeli, czego u progu nowego sezonu niewielu się spodziewało. Wyniki są poparte efektowną grą, za którą odpowiedzialność bierze Mirosław Smyła.

 

Szacunek musi być
Dziś jego podopiecznych czeka kolejny poważny sprawdzian. W obecności kamer Polsatu Sport podejmą Miedź Legnica, w opinii fachowców jednego z faworytów rozgrywek. Będzie to bez wątpienia jeden z hitów 3. kolejki, no bo tak należy postrzegać konfrontację niepokonanych drużyn. Przed tygodniem legniczanie rzutem na taśmę uratowali punkt z GKS Katowice (1:1), a w środę - również w samej końcówce - przegrali pucharowe spotkanie z Sandecją Nowy Sącz. - Wiem, że rywale grali w środę mecz Pucharu Polski. Ich trener wystawił jednak nieco inny skład, więc czołowi zawodnicy na pewno nie będą zmęczeni - zakłada szkoleniowiec niebiesko-czerwonych. - Spodziewam się więc normalnego spotkania, z dobrze dysponowanym przeciwnikiem. W zespole Miedzi jest wielu ogranych i doświadczonych piłkarzy. Czeka nas trudne zadanie, poważny sprawdzian, ale przecież po to się trenuje i wychodzi na boisko, by pokazać na nim wszystko co najlepsze. Mamy szacunek dla rywala, ale też swój cel, jakim jest radość z każdej minuty gry. A do tego będziemy mieli za sobą kibiców, którzy chcą oglądać nasze zwycięstwa - podkreśla Mirosław Smyła.

 

Aklimatyzacja trwa
Na premierze sezonu stadion przy Oleskiej pojawiło się 2600 widzów. Dziś działacze Odry liczą na więcej, tym bardziej, że we wtorek zakontraktowali Daisuke Matsuiego. Ich zdaniem, zawodnika z tak bogatą przeszłością w historii opolskiego klubu jeszcze nie było. 36-letni pomocnik, były reprezentant Japonii, uczestnik mundialu w RPA (2010) ma ściągnąć na trybuny tłumy, a na boiskach czarować grą. W piątek jeszcze nie było pewności, czy zostanie uprawniony do gry. - Choć Daisuke przyjechał do nas parę dni temu, to od razu zgłosił gotowość do treningu. Widać, że w piłkę grać potrafi, ale pamiętajmy, że zmienił strefę czasową, a w takiej sytuacji proces aklimatyzacji musi trochę potrwać. Niemniej na meczu się pojawi, więc kibice będą mogli go zobaczyć i poznać - mówi trener beniaminka.

 

Skrzypczak „głodny” gry
Sztab szkoleniowy Odry ma komfort w ustalaniu składu na dzisiejszy mecz. Poza Martinem Baranem, który dopiero od wtorku trenuje z zespołem, wszyscy zawodnicy są do dyspozycji i aż palą się do gry. - Najbardziej Szymon Skrzypczak (na zdjęciu). Pauzował z powodu odnowienia kontuzji stawu skokowego, ale odpowiednie zabiegi i zastrzyki zrobiły swoje. Cieszę się bo tej klasy napastnik jest nam potrzebny, a on sam jest wręcz „głodny” gry - podkreśla Smyła, który nie może sobie dokładnie przypomnieć, kiedy mecz jego drużyny był transmitowany przez Polsat Sport. - Na pewno to było w Katowicach na Bukowej, gdy w I lidze prowadziłem Rozwój. Dobrze się stało, że szefowie stacji wybrali nasze spotkanie z Miedzią do transmisji. Obecność kamer zawsze wyzwala dodatkową mobilizację i każdy chce się pokazać z dobrej strony. Zagramy o nietypowej porze, ale telewizja na swoje prawa. Trema jest, jak przed każdym występem na żywo, a kamera złapie wszystko. Nawet to, jakie założyłem spodnie. Musimy być więc gotowi jak na maturę – kończy trener Smyła.

 

 

Przypuszczalne składy
ODRA: Weinzettel - Brusiło, Cverna, Bodzioch, Winiarczyk - Marzec, Peroński, Niziołek, Wodecki, Maćczak - Marek Gancarczyk.
MIEDŹ: Kapsa - G. Bartczak, de Amo, Bożić, Adu Kwame - Augustyniak, Santana - Bartkowiak, Marquitos, Łobodziński - Vojtusz.

 

Z tej samej kategorii