Zagłębie przed Miedzią, czyli trauma wyolbrzymiona

Zaglebie Sosnowiec - LKS Lodz
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Dariusz Banasik, Arkadiusz Jędrych i Rafał Makowski. Co ich łączy w perspektywie dzisiejszego meczu z Miedzią? Bardzo bolesne wspomnienie z listopada 2016 roku…

W 16. kolejce minionego sezonu do Siedlec zawitała Miedź Legnica. Po dobrym meczu rozbiła miejscową Pogoń 4:0. Trenerem pokonanych był wówczas Dariusz Banasik, a po 90 minut w barwach gospodarzy zaliczyli stoper [Arkadiusz Jędrych] i defensywny pomocnik Rafał Makowski. Wszyscy trzej pracują dzisiaj dla Zagłębia Sosnowiec. Wieczorem czeka ich bój z „Miedzianką”…

 

Siedem łusek
- Generalnie byliśmy w tamtym okresie na fali wznoszącej – wspomina ubiegłoroczną klęskę Makowski. - Wyszliśmy na spotkanie wysokim pressingiem, pewni swego. Mecz nie ułożył się jednak po naszej myśli. Dostaliśmy dwie piękne bramki i potem trudno było to odrobić. Ale wynik nie odzwierciedlał klasy obu zespołów. Na pewno nie zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę.


Przypadku jednak nie było, bo rezultat dwumeczu brzmiał 0:7 - po tym, jak w majowym rewanżu Pogoń przegrała w Legnicy 0:3. Znowu cały mecz na środku obrony zagrał Jędrych. Makowskiego w siedleckiej ekipie już nie było, bo zimą wrócił do Legii Warszawa. Banasik z kolei prowadził już wtedy Zagłębie.
- Rozmiary obu porażek mogą sugerować, że między jednym a drugim zespołem istniała przepaść, ale to złudne wrażenie - zapewnia Jędrych. - W rzeczywistości nie ma się czego bać. Miedź to nie jest drużyna poza zasięgiem innych rywali. Mogę otwarcie powiedzieć, że jedziemy do Legnicy po komplet punktów. Nie budzi się we mnie jakaś sportowa nienawiść czy żądza rewanżu za poprzedni sezon. Po prostu zamierzamy ten mecz wygrać. Trzeba jednak pamiętać, że mówimy o bardzo solidnym zespole, który ma w swoich szeregach kilku doświadczonych zawodników i z roku na rok zajmuje w końcowej tabeli wysokie lokaty.

 

Przydział strachu
Makowski też nie odżegnuje się od respektu należnego rywalowi, ale o planach na dzisiejszy wieczór wypowiada się jeszcze bardziej dosadnie: - Zagłębie zawsze będzie jeździło po komplet punktów, niezależnie od tego, dokąd się wybiera. Naszym celem jest awans do ekstraklasy. Kolejnych spotkań w ogóle nie powinniśmy rozpatrywać w kategorii, kogo się bać, a kogo nie. To rywale muszą się obawiać nas.


Mówi to zawodnik, który w tym sezonie walczył z Legią o fazę grupową Champions League. Wystąpił od pierwszego do ostatniego gwizdka w wygranym 6:0 meczu z mistrzem Finlandii, IFK Mariehamn. Zapewnia jednak, że przeprowadzka do Sosnowca nie stanowi dla niego sportowego regresu.


- Trafiłem do wielkiego klubu, którego miejsce jest w ekstraklasie – mówi bez wahania „Maku”. - Już w czerwcu wiedziałem, że Zagłębie chciałoby mnie mieć u siebie i rozpatrywałem taką opcję. Wypożyczenia do Sosnowca na pewno nie traktuję jak krok do tyłu. To kolejny, bardzo ważny etap mojego rozwoju. Początek sezonu mieliśmy nie najlepszy, chcieliśmy się odbić jak najszybciej z dolnych rejonów tabeli. I to się udało. Mamy na koncie pierwsze ligowe zwycięstwo. Wierzę, że to początek naszej dobrej drogi. Zamierzamy to potwierdzić już w piątek.

 

Moment zapalny
Jędrych i Makowski miejsca w wyjściowej jedenastce mogą być w dzisiejszym meczu pewni. Ten pierwszy ponownie pokieruje defensywą, ten drugi postara się zneutralizować atuty legniczan w środkowej strefie boiska. Ze względu na wzrost obaj będą mieli do odegrania ważną rolę przy stałych fragmentach gry – na obu polach karnych…


- Myślę, że to nasze 1:0 z Pogonią w poprzedniej kolejce było takim meczem na przełamanie - mówi Jędrych. - Niech to będzie moment zapalny, który pozwoli nam teraz regularnie gromadzić punkty. Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa jak tlenu. Wcześniej nie graliśmy gorzej od rywali. Uważam, że byliśmy co najmniej równorzędnym przeciwnikiem, ale nie przekładało się to na końcowy efekt. Teraz ma być już tylko lepiej.

 

Z tej samej kategorii