Czas na derby! Katowiczanie chcą rewanżu za porażkę w Tychach

GKS Tychy - GKS Katowice
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Trudno wyobrazić sobie lepsze okoliczności na pierwsze tegoroczne zwycięstwo przy Bukowej niż w takim meczu. W Katowicach pamiętają jednak, że to tyszanie - choć przyświecają im inne cele - punktują wiosną lepiej.

To działo się niemal dokładnie rok temu. GKS Tychy w II-ligową wiosnę wszedł na tyle przeciętnie, że część kibiców zdołała już zwątpić w możliwość szybkiego powrotu na zaplecze ekstraklasy. Aż przyszedł wyjazd do Częstochowy. Tyszanie może nie ruszyli tam na skazanie, ale z pewnością nie w roli faworyta. Efekt? Rekordowa wygrana z Rakowem 8:1, która była przełomem. Tyszanie wjechali na odpowiedni tor i - choć nie bez turbulencji - szczęśliwie dotarli do końcowej stacji.

 

Wyraźne analogie
To taka analogia do obecnego sezonu. Gdy zespół w fatalnym stylu przegrał przed własną publicznością z Chrobrym Głogów (0:2), niektórzy zdążyli już postawić na nim krzyżyk, zwłaszcza w obliczu niełatwego terminarza. W Wielką Sobotę zawodnicy Jurija Szatałowa walczyli z niepokonaną w roli gospodarza Chojniczanką. I rozbili lidera 4:1, odnosząc pierwsze wyjazdowe zwycięstwo na zapleczu elity od blisko trzech lat! Tydzień później co prawda za ciosem nie poszli, bo uzyskali tylko 2:2 ze Stomilem Olsztyn, ale drużynę grającą z takim „zębem” życzono by sobie w Tychach oglądać zawsze. Coś jakby „puściło”.
- Mam nadzieję, że Chojnice to był taki moment zwrotny. Poza nami i wiernymi kibicami nikt nie wierzył, że tam wygramy. Szkoda, że nie pociągnęliśmy tego punktowo ze Stomilem. Stworzyliśmy dużo sytuacji i powinniśmy spokojnie wygrać; nawet większą różnicą goli niż jeden. Katowice? Walczymy o utrzymanie, więc potrzebujemy punktów co tydzień. W naszej sytuacji każdy mecz jest bardzo ważny - przyznaje Łukasz Grzeszczyk, kapitan drużyny z ul. Edukacji.

 

Nic nie stoi na przeszkodzie
W Katowicach na swój wiosenny przełom tak naprawdę wciąż czekają. Owszem, było 4:1 w Pruszkowie i 3:0 w Puławach, ale to uroki ligi. Są zespoły lepsze i gorsze. Nikt zawodnikom Jerzego Brzęczka - za pokonanie przedstawicieli nizin tabeli - w pas nie będzie się kłaniał. W obliczu założonego celu i przeznaczonych nań nakładów były obowiązkiem. Poważniejsze testy - jak z Podbeskidziem czy Miedzią - GieKSa oblewała i wypadła z czołowej trójki. A może tym „breaking pointem” okaże się ubiegłotygodniowe 3:3 w Mielcu, po świetnej drugiej połowie, mimo gry w liczebnym osłabieniu? Katowiczanie udowodnili samym sobie, że jeśli mają problemy z drugimi połowami, to wielce prawdopodobne, że przyczyna leży w ich głowach.
- Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zwyciężyć. Szanujemy przeciwnika, ale wydaje mi się, że mamy lepszych piłkarzy. Wiemy, że dzielą nas 3 punkty od miejsca premiowanego awansem. W szatni czuć, że czeka nas wielkie spotkanie. Mecz derbowy, w takich okolicznościach, z dobrą frekwencją na trybunach, to najlepsza okazja na to, żeby wygrać - deklaruje Grzegorz Goncerz, kapitan GKS-u, który akurat dziś nie zagra, bo pauzuje za żółte kartki.
Każda strata dla gospodarzy będzie bardzo bolesna. No bo jeśli w 9. wiosennej kolejce po raz 7. nie wygrają, to wymowa będzie jasna. Z drugiej strony - trudno o lepszy moment na pierwsze tegoroczne zwycięstwo przy Bukowej niż w takich derbach.

 

Słowo o kibicach
Tychy? Tak jak jesienią porażki 0:2 z Chojniczanką i 0:4 ze Stomilem zwiastowały problemy, a wygrana (1:0) z Katowicami była tylko pudrującym łabędzim śpiewem, tak teraz nawet dzisiejsze niepowodzenie nie powinno oznaczać nagłego skrętu w stronę II ligi. Wydaje się, że na zapleczu ekstraklasy są po prostu (co najmniej) cztery słabsze zespoły, dlatego GKS powinien sobie poradzić.
Na koniec jeszcze słowo o kibicach. Decyzją wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka, przy Bukowej zabraknie dzisiaj fanów z Tychów. Trudno przejść nad tym do porządku dziennego, ale... Przypominając sobie to, co działo się przy okazji ostatnich meczów dwóch GKS-ów, sami widzieliśmy, że „iskrzyło” prawie zawsze. Żeby była jasność - na wylewanie dziecka z kąpielą zgody być nie może, lecz trudno w I lidze znaleźć inny mecz, w przypadku którego takie posunięcie wojewody byłoby równie czy jeszcze bardziej zasadne.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Seba zKatowicUżytkownik anonimowy
~Seba zKatowic :
No photo~Seba zKatowicUżytkownik anonimowy
Wygrać ten Mecz!!!!!!!!
29 kwi 14:21 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii