Wystraszył się wielkiego chłopa

Furtok Warzycha
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Po ponad 14 latach GKS Katowice zmierzy się z Ruchem w starciu o punkty. W piątek przy Bukowej spotkały się legendy obu klubów.

Jan Furtok to nazwisko, które kojarzy się z najlepszymi czasami w historii klubu z Bukowej. Dla drużyny z Katowic strzelił w lidze 85 goli. Legenda GKS-u miała często okazję rywalizować z „Niebieskimi”.

 

Wjechał mu w nogę
- Jakiegoś szczególnego meczu nie zapamiętałem, ale w głowie utkwił mi jeden z obrońców Ruchu - przyznał były napastnik. - To był Krystian Walot, wielki chłop. Ja akurat wtedy wracałem po kontuzji. Nogę nie miałem jeszcze do końca wyleczoną i Walot właśnie w nią mi wjechał. Na początku wystraszyłem się, ale jak zobaczyłem, że nic mi się nie stało, grałem już na całego. Nie miałem już obaw o nogę - mówił z uśmiechem Furtok, który od lat przyjaźni się z Krzysztofem Warzychą. - Miło widzieć „Gucia” - powiedział na powitanie. Obaj wspominali dawne czasy. - Jak przegraliśmy z GieKSą, to obawialiśmy się spacerować po Chorzowie, czy Katowicach, bo kibice byli wściekli - przyznał II trener Ruchu, który przy Bukowej nigdy nie był oszczędzany przez miejscowych fanów. - Nie pamiętam, by mnie obrażano. Gdy grałem, było słychać jakiś hałas w tle, okrzyki, śpiewy, ale zawsze się wyłączałem. Byłem skupiony na tym, co działo się na boisku - przekonywał Warzycha.

 

W Katowicach źle się nastawili
53-letni były snajper chorzowian zazdrości... wspomnień niektórym swoim kolegom oraz odnośni się do tego, że GieKSa ugrzęzła w I lidze. - Szczerze żałuję, że nie mam takiej pamięci, jak niektórzy zawodnicy, którzy potrafią opowiadać o tym, jak padły bramki w derbach i mają w głowach sporo anegdot. Dla mnie derby z Górnikiem nie były ważniejsze. Zarówno starcia z GKS-em, jak i zabrzanami były bardzo prestiżowe. Szkoda, że rywalizujemy tylko na zapleczu ekstraklasy. Mam nadzieję, że dożyję czasów, kiedy będziemy grali z Katowicami w najwyższej klasie rozgrywkowej. W Katowicach nastawili się, że szybko wrócą do elity, ale okazuje się, że I liga nie jest wcale taka łatwa. Nie wyobrażam sobie, aby Ruch był tyle lat poza ekstraklasą - dodał Krzysztof Warzycha.

 

Zapomniał o Tychach?
Dla chorzowskich zawodników to nowe doświadczenie. - Grałem przeciwko GieKSie jedynie w juniorach - mówił nam kapitan Ruchu, Maciej Urbańczyk. Również trener Juan Ramon Rocha nie miał okazji prowadzić „Niebieskich” w takim spotkaniu. - Jestem w Polsce od 40 dni i czeka mnie pierwsze derbowe starcie - zaznaczał Argentyńczyk, który za takie spotkanie najwidoczniej nie uznał rywalizacji z GKS-em Tychy (2:2). Doświadczony szkoleniowiec ma w swoim CV jednak sporo derbowych meczów. - Gdy byłem zawodnikiem, w mojej ojczyźnie w Newell's Old Boys walczyliśmy z Rosario, a w barwach Boca Juniors z River Plate. Z kolei w Atenach z Panathinaikosem przeciwko Olympiakosowi. Później jako trener, kiedy prowadziłem Aris Saloniki, moja drużyna rywalizowała z PAOK-iem. Ale myślę, że obecnie derby są lepsze, bo nie są tak brutalne, jak te przed laty - mówił opiekun „Niebieskich”.
- Mecz zobaczy chyba komplet widzów - przyznawał Jan Furtok. Wczoraj klub poinformował, że sprzedano dotychczas 80 procent wejściówek. Obiekt przy Bukowej pomieści 7455 widzów. Fani Ruchu na Bukową nie przyjadą, bo ciąży na nich zakaz wyjazdowy. - Wielka szkoda, że ich nie będzie - ubolewał Urbańczyk. - Mimo że zabraknie naszych fanów, powinno być dobrze.

 

Z tej samej kategorii