Wspomnień czar. Podbeskidzie zagra jutro z nowym beniaminkiem ekstraklasy

Podbeskidzie
 fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

Siedem lat temu Podbeskidzie świętował awans do ekstraklasy po zwycięstwie nad Sandecją Nowy Sącz, która jutro zagra pod Klimczokiem, jako świeżo upieczony beniaminek elity. Nadzieje Podbeskidzia na awans do elity zniknęły wraz z końcem środowego meczu z Pogonią Siedlce.

- Każda seria się kiedyś kończy. Szkoda, że nasza zakończyła się w momencie, kiedy mogliśmy powalczyć o coś więcej – te słowa, wypowiedziane przez trenera Podbeskidzia, Jana Kociana po przegranym 0:3 meczu w Siedlcach, mówią same za siebie. Resztki nadziei na awans do ekstraklasy, który tliły się jeszcze w sercach członków zespołu i optymistycznie nastrojonych kibiców, zniknęły. Jutro „górale” podejmą świeżo upieczonego beniaminka ekstraklasy, Sandecję Nowy Sącz. I aby zachować twarz nie mogą zagrać tak, jak grali z Pogonią w środę. - Ostatni raz tak słabo zaprezentowaliśmy się w Suwałkach, czyli dziesięć meczów temu. To była nasza ostatnia porażka – przypomniał szkoleniowiec bielskiego zespołu.

 

Wrócili nieszczęśliwi

Zdanie opiekuna drużyny podzielili piłkarze, a szczególnie rozczarowany postawą zespołu był Jozef Piaczek. - Zagraliśmy zły mecz. Nie jestem już młodym zawodnikiem i bardzo liczyłem na to, że uda mi się jeszcze zagrać w ekstraklasie. Stało się inaczej i wracamy bardzo nieszczęśliwi – mówił po spotkaniu doświadczony słowacki obrońca, pogodzony z rzeczywistością. Bo choć matematycznie Podbeskidzie nie straciło jeszcze szansy na awans, to realnie rzecz biorąc promocja nie jest możliwa. Wszystkie zespoły wyprzedzające „górali” musiałby zacząć seryjnie przegrywać. Wystarczy jeden z wielu przykładów. Drugie w tabeli Zagłębie Sosnowiec nie mogłoby w ostatnich trzech spotkaniach zdobyć więcej niż dwóch punktów, oczywiście pod warunkiem, że Podbeskidzie wszystko do końca wygra. O co, sądząc po dyspozycji bielszczan w dwóch ostatnich meczach, będzie bardzo trudno. - Musimy w tych spotkaniach pokazać, że jesteśmy dobrą drużyną – zapowiada Adam Deja, pomocnik bielskiej drużyny.

 

Historia zatoczyła koło

Sobotni mecz z Sandecją przy Rychlińskiego będzie miał szczególny wydźwięk. Podbeskidzie przywita bowiem beniaminka ekstraklasy. Można zatem powiedzieć, że historia w pewnym sensie zatoczyła koło. Niespełna siedem lat temu, konkretnie 25 maja 2010 roku, bielski klub awansował do ekstraklasy po pokonaniu ekipy z... Nowego Sącza 2:0. Bramki strzelili Juraj Danczik i Sylwester Patejuk. Richard Zajac, dziś trener bramkarzy Podbeskidzia, obronił rzut karny, a na boisku znajdowało się dwóch obecnych graczy zespołu spod Klimczoka. Robert Demjan gra jednak niewiele, a Marek Sokołowski, który zimą przeszedł operację kolana, wrócił wprawdzie do treningów z zespołem, ale jego występ w jutrzejszym meczu jest raczej wykluczony. „Sokół” jest jednak bardzo zdeterminowany, aby pojawić się jeszcze w tym sezonie na boisku i, co wielce prawdopodobne, zakończyć karierę. Nastąpi to prawdopodobnie podczas ostatniej kolejki, w której Podbeskidzie podejmie MKS Kluczbork.

 

Trochim wraca z awansem

We wspomnianym spotkaniu, po którym zapamiętali kibice Podbeskidzia szalejącego trenera Roberta Kasperczyka, w góralskim kapeluszu na głowie, zagrał po stronie Sandecji, Wojciech Trochim. Fani bielskiego zespołu dobrze znają tego piłkarza. Trafił on pod Klimczok latem 2014 roku. Następnie został wypożyczony do GKS-u Tychy. Wrócił szybko, po kilku miesiącach i po konflikcie, w który popadł w Tychach, ale furory nie zrobił. Zagrał dla „górali” w sumie trzy razy w ekstraklasie i raz w Pucharze Polski. Jesień kolejnego sezonu spędził w Katowicach, by następnie przenieść się do Sandecji. I niespełna półtorej roku później awansować z tym klubem do ekstraklasy.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~OziUżytkownik anonimowy
~Ozi :
No photo~OziUżytkownik anonimowy
6 lat temu!! 25 mają 2011 roku
20 maja 07:17
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii