Czerpać mniejszą łyżeczką

- Wiadomo, że aby zainkasować trzy punkty w spotkaniu z Chrobrym, nie możemy wyjść bojaźliwie. Potrzebna jest nam wyważona i zbilansowana gra – mówi Adam Nocoń, szkoleniowiec „górali”.

Adam Nocoń
 fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

Jakub KUBIELAS: Ze względu na dłuższą przerwę na potrzeby reprezentacji miał pan więcej czasu, aby popracować z zespołem w kontekście końcówki jesiennej rywalizacji w pierwszej lidze. Na co kładliście największy nacisk?
Adam NOCOŃ: - Pracowaliśmy nad wszystkimi elementami, bo ostatnio nie było zwycięstw. Wyróżniłbym jednak skuteczność i grę jeden na jeden, bo przegrywaliśmy zbyt dużo pojedynków. W poprzednich meczach nie strzelaliśmy też zbyt wielu bramek, a sytuacje ku temu były, jak chociażby w meczu z Zagłębiem Sosnowiec.

W kontekście skuteczności cieszy niezła postawa pańskich napastników w meczach reprezentacji, czyli Pawła Tomczyka i Valerijsa Szabali, którzy mieli udział przy bramkach swoich drużyn narodowych.
Adam NOCOŃ: - Myślę, że to takie światełko w tunelu i liczę na to, że ci piłkarze przełożą dobrą grę i skuteczność na występy w meczach ligowych. Zawsze to cieszy, kiedy zawodnik z twojej drużyny notuje dobre występy i strzela bramki w meczach reprezentacji.

Wróćmy jeszcze na moment do meczu w Suwałkach, przegranym przez Podbeskidzie 0:3. To był wasz najgorszy występ w tym sezonie?
Adam NOCOŃ: - Zdecydowanie tak. Ten mecz fatalnie się dla nas otworzył. Zazwyczaj to my jako pierwsi strzelaliśmy bramki, a tym razem rywal trafił już w pierwszej minucie. Zareagowaliśmy jednak dość dobrze, mogliśmy wyrównać i myśleć o czymś więcej. Ale kiedy straciliśmy drugiego gola, to w zasadzie spotkanie dobiegło końca. Nie podnieśliśmy się po tym ciosie.

Jak wygląda sytuacja kadrowa pańskiego zespołu przed najbliższymi meczami. Wiemy, że Paweł Moskwik, Adrian Rakowski i Paweł Oleksy wrócili już do treningów z drużyną.
Adam NOCOŃ: - Rzeczywiście, biorą już udział w zajęciach z pełnym obciążeniem i będą do mojej dyspozycji na mecz z Chrobrym Głogów. Czy zagrają w piątek? Jeszcze nie wiadomo. Niemniej najważniejsze dla mnie jest to, że są zdrowi. Bo każdego z nich brakowało i to było widać. Nieobecność Adriana, który jest prawdziwym wojownikiem, bardzo nam doskwierała. Moskwik i Oleksy to również bardzo ważni zawodnicy, którzy przed kontuzjami znajdowali się w wysokiej dyspozycji.

Od dłuższego czasu z zespołem trenuje Lubosz Kolar. Kibice Podbeskidzie nie widzieli go jeszcze w akcji, bo poważnej kontuzji – zerwania więzadeł w kolanie – doznał w lutym zeszłego roku. Czy jest szansa, że w tym roku słowacki pomocnik pojawi się na boisku?
Adam NOCOŃ: - Lubosz odniósł jeden z najgorszych urazów, jaki może się przytrafić piłkarzowi. Wykonano u niego przeszczep więzadeł, dlatego z niczym nie można przesadzić. Niemniej od dłuższego czasu jest w treningu i wygląda bardzo dobrze. Dopiero niedawno dostał zgodę od lekarza, bo po takim urazie i zabiegu wszystko bardzo długo się goi. Na pewno byłoby dobrze dla nas, gdyby mógł zagrać. Ale w tym roku nie będę jeszcze mógł z niego skorzystać. Nie możemy tak ryzykować, bo zawodnik wiele pracy włożył w to, aby dojść do pełni sprawności. Nie możemy tego przekreślić jedną zbyt nagłą decyzją. Podobnie jest w przypadku Damiana Chmiela. On trenuje krócej od Lubosza i też myślimy o nim w kontekście przyszłego roku.

Kilka dni temu podano oficjalny komunikat, że Szymon Sobczak został przesunięty do drużyny rezerw. Skąd taka decyzja?
Adam NOCOŃ: - Wpływ na nią miało obniżenie poziomu sportowego zawodnika i tyle. Szerzej na ten temat nie będę się wypowiadał.

Ale chyba zrobiło mu to dobrze, bo od razu strzelił dwa gole w meczu IV ligi.
Adam NOCOŃ: - Bez komentarza.

Jeśliby spojrzeć szerzej na postawę Podbeskidzia, to po czterech zwycięstwach z rzędu przyszło pięć spotkań bez zwycięstwa. Nie tak powinno to wyglądać...
Adam NOCOŃ: - Na pewno to zjawisko jest niepokojące. Boli, że nie podtrzymaliśmy dobrej formy i wcześniejszej serii. Cóż, przegrywaliśmy mecze w końcówkach, jak z GKS-em Katowice, a przecież nie mieliśmy prawa tego spotkania przegrać. Powinniśmy też z Częstochowy, albo z Opola przywieźć komplet punktów. Wówczas nasza sytuacja byłaby inna. Dodając do tego mecz kryzysowy w Suwałkach mamy pełny ogląd sytuacji, która nie jest dobra. Ale każda seria ma swój koniec i wierzę w to, że się podniesiemy. Jesteśmy bardzo głodni zwycięstwa.

Przed wami dwa spotkania w Bielsku-Białej. Cel na starcia z Chrobrym Głogów i Stalą Mielec nie może być inny, niż sześć punktów?
Adam NOCOŃ: - Na razie skupiamy się na piątkowym spotkaniu. Nie myślimy o Stali. Przeprowadziliśmy dogłębną analizę Chrobrego. Wiemy, jak mamy zagrać. Wiadomo, że aby zainkasować trzy punkty nie możemy wyjść bojaźliwie. Ale też musimy uważać. Potrzebna jest nam wyważona i zbilansowana gra. Chrobry ma siedem punktów więcej od nas, ale w tej lidze każdy może wygrać z każdym.

Sytuacja w tabeli i dorobek punktowy Podbeskidzia nie jest obiecujący. Częściej zerka pan w górę, czy w dół klasyfikacji I ligi?
Adam NOCOŃ: - Istotnie nasze położenie nie jest najlepsze, a kiedy nie wygrywa się meczów, to siłą rzeczy częściej spogląda się w dół. W tej lidze wszystko jest jednak na styku i każde straty są do nadrobienia. Liga jest bardzo wyrównana, a świadczą o tym niezwykle małe różnice pomiędzy poszczególnymi zespołami. Tutaj nie ma zespołów, które grają o nic. Albo ktoś myśli o awansie, albo o tym, aby utrzymać się w tej lidze.

Wydaje się, że aby osiągnąć sukces w I lidze, trzeba być regularnym, jak Sandecja Nowy Sącz w poprzednim sezonie. Podbeskidziu, jak również innym zespołom, tego brakuje.
Adam NOCOŃ: - Byłoby pięknie, gdyby udało się uzyskać regularność, ale to nie jest takie proste, chociaż w tym leży klucz do sukcesu. Lepiej jest czerpać mniejszą łyżeczką, a nie punktować zrywami, seriami. Nie tylko nam się to w tym sezonie przytrafiło, ale innym drużynom również.

Zostały wam tylko trzy mecze, a żeby zyskać regularność potrzeba z pewnością trochę więcej czasu.
Adam NOCOŃ: - Na pewno komfort pracy trenera polega na tym, że jeżeli się pracuje dłużej, to wyniki są lepsze. Skupiamy się jednak nad tym, co zostało nam do końca roku, bo jest jeszcze bardzo dużo do zyskania.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~GrześUżytkownik anonimowy
~Grześ :
No photo~GrześUżytkownik anonimowy
Panie trenerze ta Panska asekuracja jest porażająca, jak kiedyś mówiono"badz se chlopem " w piłce nożnej to się walczy o zwycięstwo chociaż może nawet w to Pan niewierzy, ale nie można tego okazywac, bo Pana zawodnicy zaraz to wykorzystają, i grają tak jak do tej pory. Żadnych nadziei na lepsze.
16 lis 19:41
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii