Damian Chmiel: Jestem ambitnym człowiekiem

Był taki moment jesienią, że wygraliśmy cztery mecze z rzędu i nagle głowy się zagotowały. Nie tylko zawodnikom, ale też kibicom. Później nie potrafiliśmy wygrać i wszystko szło w drugą stronę - mówi pomocnik Podbeskidzia.

Podbeskidzie Bielsko-Biala - Pogon Siedlce
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Jakub KUBIELAS: W środę przegraliście sparing z Zagłębiem Sosnowiec. Wystąpił pan w pierwszej połowie, kiedy wasza gra wyglądała lepiej, a sam miał pan udział przy pierwszej bramce.
Damian CHMIEL: - Myślę, że z przebiegu gry to był wyrównany mecz, ale straciliśmy bardzo głupie bramki po naszych błędach. A już drugi gol dla Zagłębia to było kuriozum; padł po rzucie z autu. Jeżeli chodzi o rzut karny, to był on bardzo kontrowersyjny, bo moim zdaniem sędzia nie powinien gwizdać takiego czegoś. Mieliśmy jednak swoje sytuacje i spokojnie mogło być koło remisu. Wróciły jednak stare grzechy i straciliśmy dwie bramki w końcówce.

 

W końcówce rundy jesiennej trenował pan już z zespołem. Wcześniej długo pan walczył o powrót na boisku, po poważnej kontuzji i operacji.
Damian CHMIEL: - Na pewno pod względem psychicznym nie było łatwo. Długi rozbrat z piłką, czyli czymś, co robi się całe życie, nie jest czymś normalnym. Jestem ambitnym człowiekiem, więc nie odpuszczałem ani przez moment. Myślę, że wykonałem bardzo dobrą pracę. W listopadzie przeszedłem pełną adaptację. Runda się skończyła i nie mogłem zagrać, ale teraz jestem w stu procentach gotowy. Walczę o to, aby być w jak najlepszej dyspozycji.

 

Zarówno w sparingu przeciwko Ślęzie Wrocław, jak i w meczu z Zagłębiem, widać było, że Damian Chmiel wrócił na boisko i znajduje się w dobrej formie.
Damian CHMIEL: - Czuję się nawet lepiej aniżeli tuż przed operacją. Miałem problem z tym biodrem od dłuższego czasu i to mi przeszkadzało. Z każdym treningiem i z każdym meczem się męczyłem. Z takim czymś nie da się grać w piłkę i trzeba było zrobić zabieg. Mam nadzieję, że teraz wszystko będzie zmierzać ku lepszemu. Oby tylko było zdrowie. Bo jak będzie, to swoją postawą będę udowadniał przydatność dla zespołu. Teraz jest taki okres, że ciężko trenujemy. Dlatego ocenę mojej dyspozycji zostawmy, bo najważniejsze, aby jak najlepiej się przygotować. Nie jest tak, że wynik nie jest ważny. Popełniajmy jak najmniej błędów, wtedy będziemy wygrywać nawet w sparingach.

 

Po raz pierwszy spędza pan okres przygotowawczy pod okiem trenera Adama Noconia, a spośród obecnych graczy Podbeskidzia nie ma drugiego takiego piłkarza, który pracowałby z tyloma trenerami, jak właśnie pan.
Damian CHMIEL: - Okres przygotowawczy u każdego z trenerów jest inny. Nie ma sensu tego wnikliwie porównywać, bo każdy szkoleniowiec ma inną filozofię. Alę muszę przyznać, że jest dosyć... mocno. Wiadomo jednak, że kiedy graliśmy w ekstraklasie, to przygotowania zimowe były dużo krótsze.

 

Podczas pańskiego pobytu w Bielsku-Białej przewinęło się wielu trenerów, ale jeszcze więcej zawodników. Jakie jest to obecne Podbeskidzie?
Damian CHMIEL: - Jesienią obserwowałem to wszystko z trybun i nie chcę oceniać kolegów. Nie jestem trenerem. Na pewno ciężko to porównywać, bo jesteśmy teraz w pierwszej lidze i plasujemy się w połowie stawki. Patrząc realnie, wszyscy wiemy, w jakiej jesteśmy sytuacji. Na pewno gołym okiem można zauważyć, że zespół został odmłodzony. Niska średnia wieku na pewno rzuca się w oczy. Wcześniej mieliśmy drużynę, w której byłem... jednym z najmłodszych zawodników. Wiadomo, że młodzież swoje musi przeżyć. Mamy też kilku doświadczonych graczy. Myślę, że taka mieszanka jest fajna. Ale nie chcę składać deklaracji. Może być tak, że będziemy grać jeszcze o coś fajnego.

 

Czy w tej sytuacji rozmawiacie w ogóle o celu na rundę wiosenną?
Damian CHMIEL: - Każdy z nas cel musi sobie ustawić w głowie. Ja mam tak, że najważniejszy jest kolejny trening i kolejny mecz. Nie zaglądajmy w przeszłość, bo był taki moment jesienią, że wygraliśmy cztery mecze z rzędu i nagle głowy się zagotowały. Nie tylko zawodnikom, ale też kibicom. Później nie potrafiliśmy wygrać i wszystko szło w drugą stronę. Wiadomo, jaki jest ogólny cel klubu. Chce wrócić do ekstraklasy. Nie będzie to łatwe. Obecnie znajdujemy się w takiej sytuacji, że nie ma co gdybać.

 

Z tej samej kategorii