Milion złotych dla „górali”, za byłego piłkarza

Robert Mazań, 24-letni słowacki obrońca, nie potrafił się trzy lata temu przebić w Podbeskidziu. Teraz, za ponad milion euro, trafił do Celty Vigo, a klub spod Klimczoka na tym transferze zarobi!

PODBESKIDZIE BIELSKO BIALA - LECH POZNAN
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Na pierwszy rzut oka historia, jakich w polskim futbolu wiele. Często przypomina się, że w polskich klubach pojawiło się wielu piłkarzy, którzy nie dali sobie rady, a następnie trafili do największych europejskich firm. Niektóre z tych historii nie mają potwierdzenia w rzeczywistości, bo Michaela Essiena, byłego gracza Realu Madryt czy Chelsea, podobno nigdy nikt w Zagłębiu Lubin nie widział. Pewni jesteśmy jednak tego, że zupełnie przeciętnie w ŁKS-ie Łódź radził sobie niejaki Paulinho. Brazylijczyk rozegrał w ekstraklasie 17 spotkań i nie strzelił ani jednego gola. Tymczasem dziś ma na swoim koncie aż siedem bramek w barwach... Barcelony i niedawno triumfował z tym klubem w starciu przeciwko Realowi Madryt. Niektórzy żartują, że jest jedynym człowiekiem na świecie, który wygrał zarówno Gran Derbi, jak i derby... Łodzi.

 

Grał w Ozimku
Zobaczymy, jak potoczą się losy kolejnego z piłkarzy, który na polskie okoliczności okazał się za słaby. Mowa o Robercie Mazaniu, 24-letnim słowackim lewym obrońcy, który kilka dni temu został sprzedany z MSzK Żyliny do Celty Vigo za nieco ponad milion euro. To nie pierwszy transfer w karierze tego zawodnika, ale przy zachowaniu wszelkich proporcji, dosyć spektakularny. Zimą 2015 roku Mazań trafił z klubu FK Senica do Podbeskidzia i został ogłoszony najdroższym transferem w historii bielskiego klubu. Dokładnie nie wiadomo, ile za niego zapłacono, ale mówiło się o kwocie sięgającej ok. pół miliona złotych. Furory jednak zawodnik, który już wówczas grał w młodzieżowej reprezentacji Słowacji, nie zrobił. W ekstraklasie wystąpił w zaledwie dwóch spotkaniach. Rozegrał również trzy mecze w Pucharze Polski i dotarł z Podbeskidziem do półfinału tych rozgrywek. To największy sukces z czasów gry Słowaka w naszym kraju. Chyba, że „sukcesem” można nazwać zwycięstwo 5:1... rezerw Podbeskidzia, w których Mazań wystąpił, w meczu III ligi z Małąpanew Ozimek na wyjeździe.

 

Wypatrzony na Euro
Co było dalej? W lipcu 2015 roku uznano pod Klimczokiem, że Mazań nie rokuje zbyt dobrze i oddano go na półtoraroczne wypożyczenie do MSzK Żyliny. W klubie tym zawodnik zdecydowanie odżył i po okresie wypożyczenia został przez Żylinę wykupiony z Podbeskidzia. Za ile? Tego dokładnie nie wiadomo. W sezonie 2016/17 zdobył z drużyną mistrzostwo kraju i wywalczył sobie miejsce w młodzieżowej reprezentacji Słowacji, z którą zagrał na mistrzostwach Europy w Polsce. Słowacy w grupie pokonali 2:1 Polaków i niewiele brakowało, aby awansowali do półfinału. Mazań za swoją postawę zbierał bardzo pozytywne recenzje. To wystarczyło, aby stać się bohaterem transferu do Celty Vigo, która zapłaciła Żylinie nieco ponad milion euro. - Transfer przebiegł bardzo sprawnie. Myślę, że gdyby Żylina nie byłą zadowolona z kwoty transferu, to nie puściłaby Roberta do Celty. Słowacki klub sprawnie buduje sobie pozycję w kolejnej bardzo silnej lidze. Pierwsze sygnały o zainteresowaniu Robertem otrzymaliśmy już pół roku temu, po młodzieżowych mistrzostwach Europy, które rozgrywane były w Polsce. Później byliśmy w stałym kontakcie i teraz wszystko udało się sfinalizować – powiedział nam [Paweł Zimonczyk], menedżer reprezentujący interesy Mazania.

 

Najpierw rozliczenia
Co ten transfer oznacza dla Podbeskidzia? Żywą gotówkę. Otóż kiedy klub spod Klimczoka sprzedał zawodnika do Żyliny, zastrzegł sobie w kontrakcie 15 procent od kolejnego transferu. Na to jednak, że pieniądze pojawią się na koncie Podbeskidzia, trzeba jeszcze nieco poczekać. Najpierw Celta musi rozliczyć się ze słowackim klubem, a dopiero później Żylina rozliczy się z bielszczanami. Na jaką kwotę „górale” mogą liczyć? Około miliona złotych, bo oprócz wspomnianej klauzuli obowiązuje jeszcze coś takiego, jak „solidarity payment”. To przepis FIFA, który mówi o tym, że jeżeli zawodnik pomiędzy 12, a 23 rokiem życia terminował w danym klubie, to klub ten otrzymuje określoną kwotę pieniędzy. Głośno na ten temat zrobiło się nieco ponad rok temu, kiedy pieniądze za transfer Grzegorza Krychowiaka z Sevilli do PSG otrzymały takie kluby, jak Orzeł Mrzeżyno, Kotwica Kołobrzeg i Stal Szczecin.

 

15 procent plus jeszcze trochę
Mazań nie jest pierwszym piłkarzem ze Słowacji, który zagra w Celcie. - Stanislav Lobotka, którego transferem do Celty również się zajmowaliśmy, na pewno zrobił słowackim piłkarzom dobrą reklamę w tym klubie. Ale to nie jest tak, że załatwił koledze z reprezentacji kontrakt. To nie wystarczy, Robert był cały czas obserwowany i jestem przekonany, że hiszpański klub podjął świadomą decyzję. Zresztą Mazań ma za sobą nie tylko występ na młodzieżowym Euro, ale rozegrał również dwa mecze w reprezentacji Słowacji. Drużynie, przypomnę, która ma określoną renomę w Europie – wyjaśnił agent słowackiego zawodnika. - Na pewno początek może być dla Roberta niełatwy. Przerwa w rozgrywkach słowackich trwa już ponad miesiąc, a w lidze hiszpańskiej przerwy nie ma. Dlatego piłkarz będzie potrzebował nieco czasu na aklimatyzację, ale jestem dziwnie spokojny, że sobie poradzi. To niezwykle poukładany i pracowity zawodnik – zachwala reprezentowanego przez siebie piłkarza Paweł Zimonczyk.

 

Dużo zawdzięcza trenerowi
Z takiego obrotu spraw wszyscy są zadowoleni. Menedżer piłkarza podkreśla, że epizod w Podbeskidziu ostatecznie nie zachwiał karierą Mazania, a bielski klub na całej historii nie stracił. - Z perspektywy czasu uważam, że mogliśmy wówczas trochę poczekać. Do letniego okienka, a zdecydowaliśmy się na transfer do Podbeskidzia zimą. Robert nie musiał trafić do Bielska-Białej, bo były inne oferty. Z klubów preferujących grę systemem, który odpowiada Robertowi. Czyli podobnym do Celty właśnie. Mazań, to zawodnik techniczny, ale jednocześnie silny i potrafiący operować piłką. Po odejściu z Podbeskidzia trafił do Żyliny i to było dla niego znakomite rozwiązanie. Pracował z trenerem Adrianem Gulą i na każdym kroku podkreśla, że temu szkoleniowcowi bardzo dużo zawdzięcza. Myślę, że trener ten ma też osobistą satysfakcję, bo Mazań i Lobotka, to jego wychowankowie jeszcze z czasów, kiedy pracował w Trenczynie. A teraz obaj zagrają w drużynie z hiszpańskiej ekstraklasy. A jeżeli chodzi o Podbeskidzie, to ostatecznie też chyba wszyscy w Bielsku-Białej mogą być zadowoleni, bo sumarycznie na tej całej historii klub zarobił – podsumowuje Zimonczyk.

 

Z tej samej kategorii