Kadrowo w Podbeskidziu wszystko gra

Chrobry Glogow - Podbeskidzie Bielsko-Biala
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Po krótkim odpoczynku piłkarze wrócili do zajęć. Zabrakło na nich tylko Kacpra Kostorza, który jeszcze w poniedziałek grał w reprezentacji U-19.

Wczoraj piłkarze trenowali pierwszy raz w tym tygodniu, bo w poniedziałek mieli wolne. Wtorek był jednak dniem dwóch treningów i najważniejszy dla trenera Adama Noconia jest fakt, że miał do dyspozycji wszystkich zawodników poza Kacprem Kostorzem. Młody ofensywny pomocnik przebywał bowiem na zgrupowaniu reprezentacji Polski U-19. Zespół, prowadzony zresztą przez byłego szkoleniowca Podbeskidzia, Dariusza Dźwigałę, w poniedziałek grał mecz towarzyski z Kazachstanem w Sulejówku i wygrał 1:0. „Kosta” wszedł na boisko w 78 minucie. Kilka dni wcześniej piłkarz Podbeskidzia zagrał od 80. minuty w spotkaniu przeciwko Anglii, w którym nasza młodzież poniosła sromotną klęskę, aż 1:7.
Do klubu wrócili już z kolei dwaj inni kadrowicze. Niezbyt miło mecze eliminacji mistrzostw świata wspominać będzie Valerijs Szabala. Łotysze bowiem grają ostatnio beznadziejnie. Najpierw przegrali 1:3 z Węgrami, a następnie ulegli 0:3 Szwajcarom, ponosząc dziewiątą porażkę z rzędu, licząc mecze eliminacyjne i towarzyskie. W obu spotkaniach Szabala wyszedł na boisko w wyjściowym ustawieniu. Najpierw znajdował się na placu gry do 86 minuty, a następnie rozegrał cały mecz. Nie zdołał wpisać się na listę strzelców, a jego reprezentacja zajmuje ostatnie miejsce w grupie. Ma na swoim koncie zaledwie trzy punkty i przygnębiający stosunek bramek 3:18.
W zdecydowanie lepszym humorze wrócił z Gruzji Paweł Tomczyk. Drugi z napastników Podbeskidzie znajdował się w kadrze Czesława Michniewicza, która grała w Gori mecz eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy. „Biało-czerwoni” wygrali pewnie 3:0, a Tomczyk wszedł na boisko w 88 minucie, kiedy losy meczu były już rozstrzygnięte. Niemniej jednak debiut w młodzieżówce zaliczył.
Pod nieobecność obu napastników podczas sobotniego sparingu z GKS-em Tychy na szpicy ataku zaprezentował się Szymon Sobczak (na zdjęciu), nominalny skrzydłowy. - Miałem już wcześniej okazję grać na tej pozycji. Szkoda, że tym razem nie udało się strzelić bramki, ale najważniejszy cel tego sparingu został osiągnięty. Ten mecz był dla nas przetarciem podczas tygodniowej przerwy w rozgrywkach. Chcieliśmy podtrzymać rytm meczowy i to się nam udało - powiedział po sobotniej konfrontacji Szymon Sobczak. Niezbyt długo przecierał się w sparingu Paweł Oleksy. Boczny obrońca bielskiej drużyny opuścił boisko po 20 minutach gry z lekkim urazem. Na szczęście byłemu piłkarzowi chorzowskiego Ruchu nic poważnego się nie stało i wczoraj normalnie trenował z zespołem.

 

Z tej samej kategorii