Czy Chmiel może zdążyć?

Damian Chmiel
 /  fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

30-letni pomocnik trenuje z zespołem i kończy okres rekonwalescencji. Do gry gotów będzie na pewno na wiosnę.

Chmiel to jeden z dwóch, obok Bartosza Jarocha piłkarzy obecnej kadry Podbeskidzia, który pamięta występy tego zespołu w ekstraklasie. O ile jednak prawy obrońca odgrywał w tamtym zespole rolę zupełnie marginalną, to „Chmielik” to bez wątpienia jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy w całej historii klubu spod Klimczoka. Teraz role się odwróciły, a wszystko ze względu na bardzo poważny uraz stawu biodrowego, którego wiosną tego roku doznał ofensywny pomocnik.

 

Jest coraz lepiej
Po raz ostatni na boisku kibice oglądali Chmiela 24 marca. W meczu ze Stomilem Olsztyn, po którym okazało się, że piłkarza czeka długa przerwa. Początkowe diagnozy były bardzo niepokojące. Jedna z nich mówiła nawet, że zawodnik może zakończyć karierę z powodu poważnej kontuzji biodra. Na szczęście wszystko potoczyło się inaczej. Piłkarz przeszedł operację, a następnie poddał się długiej rekonwalescencji, która powoli dobiega końca. Jakiś czas temu Damian Chmiel wrócił już do treningów z zespołem, ale na razie nie wykonuje wszystkich ćwiczeń. - Przede mną końcowy etap przygotowań do tego, aby powrócić na boisko. Łączę końcówki rehabilitacji z przejściem na boisko, do pełnego treningu. Czuję się coraz lepiej i za niedługo będę mógł poczuć smak ligowego meczu, albo chociaż sparingu, czy gierki wewnętrznej. Na teraz trenuję z drużyną do momentu rozgrzewki, a później przechodzę na cykl indywidualny. Potrzebuję jeszcze trochę czasu. Rozmawiałem z trenerem i zacznę trenować na sto procent, kiedy będę gotów – powiedział pomocnik Podbeskidzia.

 

Brakuje 10 procent
„Chmielik” w barwach „górali” rozegrał do tej pory 158 spotkań w ekstraklasie i na jej zapleczu, strzelił 23 gole, z czego 17 trafień uzyskał na najwyższym poziomie rozgrywkowym i jest pod tym względem drugim najlepszym strzelcem bielskiego klubu w historii. Mimo sporych postępów w walce o powrót na boisko nie da się jednak nadal określić, kiedy to nastąpi. - Cóż, runda jesienna powoli się kończy i na tę chwilę można powiedzieć, że na pewno będę gotów na wiosnę. Takie plany były już zresztą wcześniej. Z racji faktu, że etap rehabilitacji przebiegł szybko i sprawnie można powiedzieć, że jestem blisko. Ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy zagram w tej rundzie. Jestem sprawny w 90 procentach. Brakuje jeszcze tylko dziesięciu procent. To i dużo i mało. Ważne, że czuję się dobrze. Tak długa kontuzja nie jest niczym przyjemnym. Bardzo ciężko pracowałem na to, aby wrócić. Trenowałem po kilka godzin dziennie i liczę, że wrócę mocniejszy. Chcę pomóc drużynie – podkreśla doświadczony piłkarz Podbeskidzia.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~tomeczekUżytkownik anonimowy
~tomeczek :
No photo~tomeczekUżytkownik anonimowy
czy jest sens powracać? nikt nie chce podjąć odpowiedzialności za tę drużynę i czuję, że ostatnie dwa mecze jak pokryją Sierpinę i Tomczyka bez strzelonych bramek. Idę na mecz zobaczyć czy "panowie piłkarze" Iliev i Podgórski wniosą do gry, jak dalej będą pozorować walkę puścic młodzież, niech się przynajmniej ograją
15 lis 09:58 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii